Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Antykwariat
Autor Wiadomość
Maradine Offline
Senna Mara
*

Liczba postów: 629
Dołączył: 15-02-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #1
Antykwariat
Antykwariat

Antykwariat „Oddech Przeszłości” w środku wyglądał właściwie tak, jak na zewnątrz, tyle, że był nieco czystszy. Znajdował się w wąskiej uliczce odchodzącej od głównej drogi. Wąskie uliczki za-zwyczaj przywodzą na myśl strach i ciemność, więc mało kto tamtędy przechodził.
Ściana budynku, wbudowanego w szereg innych, nie wyróżniała się niczym szczególnym. Była tak samo ciemna, tak samo porośnięta bluszczem wzdłuż rynny, i tak samo odpadały z niej kawałki brudnego tynku. Na oknach nie było pajęczyn, jednak dosyć trudno było dostrzec cokolwiek przez pociemniałe od upływu czasu szkło. Drzwi kiedyś były w odcieniu radosnej zieleni. Teraz od biedy można ją było nazwać oliwkową, choć właściwie powoli przestawała takową przypominać. Klamka była złocona, ciężka, w kształcie zwiniętego liścia winorośli. Gdy wchodziło się do środka, zawiasy skrzypiały i jęczały, a zaraz potem dzwonił niewielki, trochę zaśniedziały dzwoneczek, zawieszony nad wejściem.
Wewnątrz praktycznie nigdy nie było słychać kroków. Wszelkie odgłosy tłumiły dywany, ułożone kilkoma warstwami na podłodze. Żaden nie był dziurawy. Trzymały się bardzo dobrze mimo, Stwórca wie jak długiego, upływu czasu. Wiele z nich nadal prezentowało dawne sceny i wzory, w niemalże niezmienionych kolorach. Ale to nie dywany były pierwszym, co zauważał wchodzący. Pomieszczenie było kwadratowe i kiedyś zapewne całkiem przestronne. Teraz zawalone zostało przeróżnymi starociami– skrzyniami, szafeczkami, krzesłami i lampami. Zarówno na nich, jak i na podłodze piętrzyły się, poustawiane w chwiejne stosy, przeróżne drobiazgi, od wachlarzy i drewnianych fajek, po figurki dziwnych stworzeń i postaci.
Wzdłuż przeciwległej do wejścia ściany, całą przestrzeń od podłogi do sufitu zajmowały stare regały zawalone książkami i księgami. Nigdy nie można było przygotować się na to, co się wśród nich znajdzie. Niektóre traktowały o geografii, inne o zielarstwie, a jeszcze kolejne o dawnych religiach. Co starsze miały nawet skórzane oprawy. W rogu stało staromodne biurko, pełniące funkcję recepcji.
Tam, gdzie kończyły się półki, zaczynał się niewielki korytarzyk, prowadzący na zaplecze. Antykwariat bardzo lubił owo małe pomieszczenie. Stał w nim stary, kraciasty fotel i niska szafeczka, będąca królestwem nowoczesności. W środku można było znaleźć kawę i herbatę, a na jej blacie czajnik elektryczny z podrdzewiałą grzałką. Z zaplecza zawsze pachniało kawą i Panem.
Pan był wysoki i chudy, miał siwe włosy, okulary w drucianej oprawce i kieszonkowy zegarek, którego nigdy nie trzeba było nastawiać, gdyż chodził wyśmienicie. „Oddech Przeszłości” bardzo lubił tego mężczyznę. Człowiek poruszał się powoli i ostrożnie, zawsze trzymał się schematu i porządku dnia, często zerkając przy tym na swój piękny zegarek. Był miły dla wszystkich starych przedmiotów, często je odkurzał i polerował te, które tego wymagały. Staruszek stanowił część budynku, jego stały element. Jedyną rzeczą, która kiedyś wydawała się niepokojąca, było to, że przychodził tu przez pięć słońc, a następnie znikał na dwa. Antykwariat był wtedy bardzo smutny, ponieważ niezmiernie cenił sobie jego towarzystwo. Pamiętał, jak kiedyś Pan nie przyszedł trzeciego słońca. Z niepokoju pokrył się kurzem i pajęczynami, które później musiały zostać sprzątnięte. Gdy mężczyzna wrócił czwartego słońca, „Oddech Przeszłości” zamknął drzwi, by dać mu nauczkę, a później jeszcze schował fajkę. Ten jednak zupełnie się nie przejął. Uśmiechnął się, zaparzył herbatę i usiadł w kraciastym fotelu, natychmiast znajdując swoją dymiącą zgubę.
Antykwariat i Pan żyli tak dzień po dniu, we wzajemnej zgodzie i zrozumieniu, przez bardzo długi czas. Niewiele osób ich odwiedzało, ponieważ wszyscy bali się wąskich uliczek. Jakby każda wąska uliczka musiała być ciemna i niebezpieczna!
Pewnego dnia, staruszek jak zwykle otworzył skrzypiące drzwi dzwoniąc dzwonkiem. Pod-szedł do biurka i położył na nim pęk kluczy. „Oddech Przeszłości” pomyślał, że to zły znak. Pan nigdy nie zostawiał pęku kluczy na blacie, chował je w szufladzie. Spróbował zrobić to za niego, jednak tamten delikatnie położył na nich dłoń, jakby protestował. Zaraz sięgnął do kieszeni i otworzył swój piękny kieszonkowy zegarek. Potem wydarzyła się kolejna niepokojąca rzecz. Mężczyzna zostawił otwarty zegarek obok pęku kluczy, a następnie dołożył do tego zestawu swoją drewnianą fajkę. Antykwariat bardzo się zaniepokoił. Staruszek poszedł na zaplecze i zrobił herbatę. Zaraz wrócił do głównego pomieszczenia i usiadł na jednym z wielu foteli stojących na dywanach. Pan nigdy nie siadał na innym fotelu, niż ten kraciasty, więc dlaczego teraz zrobił coś takiego?
Staruszek wypił napój i odstawił pusty kubek obok kieszonkowego zegarka. Zegarek nadal był piękny i nadal działał doskonale, po tak wielu latach użytkowania. Pan miał bardzo smutną minę, patrząc na te kilka rzeczy leżących na biurku. W końcu przestał na nie spoglądać. Po policzku popłynęła mu jedna łza, a on oparł się wygodniej na krześle i zamknął oczy.
Antykwariat poczuł jakąś dziwną pustkę. Taką smutną i rozdzierającą od środka. Gdyby mógł, to chybaby zapłakał. Spojrzał na otwarty kieszonkowy zegarek, a później na mężczyznę. Nagle odniósł wrażenie, że coś jest nie tak. Znów skierował wzrok na zegarek. Nie działał.




Od Mary:
Witam w deszczowy, październikowy wieczór. Dosłownie przed pięcioma minutami powstała wyżej przedstawiona miniaturka. Mam jedną małą prośbę - nie czepiajcie się powtórzeń dotyczących... cóż, właściwie nazw, jak na przykład "kieszonkowy zegarek", czy "pęk kluczy". Są tam potrzebne i zupełnie świadomie wrzucone, gdyż Antykwariat nie jest zbyt światowy i nie zna wielu określeń. Nie będę odpowiadać na pytanie "Czy ten Pan umarł?", ponieważ myślę, że każdy powinien sam się z tym problemem zmierzyć. Jednakże i tak jestem bardzo ciekawa i proszę, abyście w komentarzach napisali, jak to odczuliście.
Dziękuję.

(edit: kilka błędów, zauważonych przez rodziców moich poprawiłam Blink)

[Obrazek: scaled.php?server=41&filename=wo...es=landing]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.10.2011 15:15 przez Maradine.)
11.10.2011 18:30
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Dolar Offline
Bloodholic

Liczba postów: 258
Dołączył: 13-08-2011
Post: #2
RE: Antykwariat [mini]
Opowiadanie odpowiednie dla mojego dzisiejszego nastroju.
Jedyny widoczny błąd to powtórzenia, jak już sama zauważyłaś.
Tekst mi się spodobał, dało się czuć tą atmosferę, było to bardzo przyjemne odczucie.
Koncepcja tekstu podsunęła mi pomysł na rozwinięcie, którego nie napiszę, żeby Cię nie wykorzystać i nie plagiatować.

Bardzo inspirujące; fragment wydaje się być częścią czegoś większego, a jednocześnie jest samowystarczalny i nie potrzebuje rozwinięcia.

Jeszcze raz - bardzo mi się to spodobało.

//Jeżeli chcesz zagrać w Minecrafta na dobrym serwerze, zapraszam pod IP 5.238.147.41 do końca tego tygodnia rano w godzinach 10:00 - 13:00 i codziennie wieczorem od 21:30 do 23:30
//Godziny mogą się zmienić, więcej szczegółów na PW
11.10.2011 19:58
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Eranor Offline
リペル
V.I.P

Liczba postów: 878
Dołączył: 03-07-2010
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #3
RE: Antykwariat [mini]
Cytat:Antykwariat „Oddech Przeszłości” w środku wyglądał właściwie tak, jak na zewnątrz, tyle, że był nieco czystszy.
Jak dla mnie za dużo tych przecinków. ", tyle że" jak dla mnie.
Poza tym zgrzyta mi to zdanie, nie najlepiej brzmi.


Cytat:Znajdował się w wąskiej uliczce odchodzącej od głównej drogi. Wąskie uliczki zazwyczaj przywodzą na myśl strach i ciemność, więc mało kto tamtędy przechodził.

Tak wiem, prosiłaś żeby się nie czepiać powtórzeń, ale... jak coś nie pasuje to nie pasuje. Tu zdecydowanie (w szczególności jeśli jeszcze ja to wyłapuję!) można coś z tym zrobić, bo boli takie powtórzenie.


Cytat:Drzwi kiedyś były w odcieniu radosnej zieleni. Teraz od biedy można ją było nazwać oliwkową, choć właściwie powoli przestawała takową przypominać.
Można by połączyć to jakoś, bo to pierwsze zdanie jakieś takieś się wydaje ni to łączy się ni to pasuje, jak tak samotnie jest.


Cytat:Nigdy nie można było przygotować się na to, co się wśród nich znajdzie.
Hmm... to przygotować się w stosunku do regałów z książkami nie bardzo mi pasuje. Może lepiej nie wiadomo było czego się spodziewać? Czy coś w ten deseń?

Cytat:Niewiele osób ich odwiedzało, ponieważ wszyscy bali się wąskich uliczek. Jakby każda wąska uliczka musiała być ciemna i niebezpieczna!
Tu już to powtórzenie pasuje jak dla mnie.


Uff no dobra. To teraz tak.

Początek, aż do pojawienia się właściciela:
Jeśli chciałaś stworzyć atmosferę spokoju, ciszy, aury delikatnych, starych skarbów, atmosferę antykwariatu... to udało Ci się. Niestety nie oznacza to, że jest to dobre. Czytając pierwsze akapity, aż się prosiło, żeby poszukać poduszki, albo raczej... tak nastrój ogarniał.
Absolutnie nie przemówiły do mnie te początkowe opisy, brakowało w nich jakiegoś życia, energii.

Kiedy pojawił się staruszek, od razu zaczęło mi się czytać szybciej, płynniej i lżej. Po części dlatego, że rozpłynęło się to poczucie wcześniejsze, a po części dlatego, że lepiej Ci ten fragment wyszedł. Płynniejsze zdania były.

Co do tych powtórzeń, o które prosiłaś aby nie wspominać. Wyżej już wypisałem, więc pozostały klucze i zegarek. Nie wiem w ogóle po co była ta prośba. Zgrabnie je tam wpasowałaś. Daje się subtelnie odczuć, że jest to jakby...hmm myśl/wypowiedź Antykwariatu. Jeśli ktoś będzie marudził na te powtórzenia, nie słuchaj.

Ciekawy motyw z zegarkiem. Chodził bardzo dobrze, bez szwanku póki jego właściciel czuł się dobrze. A kiedy odpłynął i zegarek się zatrzymał. Zupełnie jakby ukazywał ile temu staruszkowi pozostało czasu jeszcze.

Swoją droga, na przyszłość nie sugeruj ludziom pytań Evil2 Nie pisz, że nie będziesz odpowiadała na pytanie czy umarł, czy nie. To już jest sugestia jak zrozumieć pewne sprawy.

Plus dla tekstu za to, że tyle byłem w stanie z niego wyciągnąć jako komentujący.
Minus, że nie pozostawia żadnych odczuć i śladów we mnie jako czytelnika.
Czy podobał się czy nie... początek nie, później było ok. Niestety przekazu większego nie uchwyciłem, a szukanie na siłę mija się z celem. Tekst jest przyzwoity.

Jeśli nie przeczytałem jeszcze Twojego tekstu, przypomnij mi o nim.
Moje komentarze i poprawki mogą być błędne. Służą głównie ukazaniu ewentualnych kontrowersji i nie biorę odpowiedzialności za bezmyślne ich przeczytanie oraz poprawienie.

Żeby nikt się nie doczepił - to zawsze jest tylko i wyłącznie moje zdanie, chyba że napisałem inaczej.
Jeśli już czytasz moją wiadomość to przynajmniej przeczytaj to, co jest napisane, a nie to, co chcesz zobaczyć...

Moje teksty


"Myślałem, że mój mózg jest najwspanialszym narządem w moim ciele, dopóki nie uświadomiłem sobie, kto mi to podpowiada".
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2011 16:07 przez Vipera.)
12.10.2011 10:13
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
None
Niezarejestrowany

 
Post: #4
RE: Antykwariat
(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  Antykwariat „Oddech Przeszłości” w środku wyglądał właściwie tak, jak na zewnątrz, tyle, że był nieco czystszy.
Ciekawie to brzmi i może się przyczepiam, ale logicznie totalnie bez sensu. Tym bardziej, że w tym zdaniu stwierdzasz, że wnętrze było czystsze, po czym piszesz, że antykwariat w środku był cały zawalony.

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  tak samo porośnięta bluszczem wzdłuż rynny
Trudno mi sobie to wyobrazić. To "wzdłuż rynny" w ogóle nie pasuje. Widziałaś kiedyś, żeby ściana budynku była porośnięta bluszczem tylko wzdłuż rynny? Może rynna być porośnięta, albo jeśli ściana, to już cała. Od razu mój pan Wyobraźń musiał się na tym zatrzymać i poważnie zastanowić ;D

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  dostrzec cokolwiek przez pociemniałe od upływu czasu szkło.
Szkło nie ciemniej od upływu czasu. Szkło ciemniej wraz z upływem czasu. To nie czas "pociemnia" szkło, tylko wydarzenia (meteorologiczne itd) jemu towarzyszące.

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  Teraz od biedy można ją było nazwać oliwkową,
To wyrażenie, "od biedy" zupełnie tutaj nie pasuje. Styl, którym piszesz ten fragment jest całkowicie nie pasujący do takich wyrażeń jak "od biedy" - nieformalnych, że tak "od biedy" to nazwę Smile

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  Klamka była złocona, ciężka, w kształcie zwiniętego liścia winorośli.
Ładniej - "Ciężka, pozłacana klamka była w kształcie zwiniętego liścia winorosli." A najlepiej w ogóle wywalić to "była" i zrobić ciut dłuższe zdanie z tego. Np. "Jedyną ich (drzwi) ozdobą była ciężka, pozłacana... " Wtedy to "była" brzmi duża zgrabniej.

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  Gdy wchodziło się do środka, zawiasy skrzypiały i jęczały, a zaraz potem dzwonił niewielki, trochę zaśniedziały dzwoneczek, zawieszony nad wejściem.
"...a zaraz po nich odzywał się niewielki, trochę zaśniedziały dzwoneczek.... ". Czy jakoś tak. Według mnie, ładniej.

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  Wewnątrz praktycznie nigdy nie było słychać kroków. Wszelkie odgłosy tłumiły dywany, ułożone kilkoma warstwami na podłodze. Żaden nie był dziurawy. Trzymały się bardzo dobrze mimo, Stwórca wie jak długiego, upływu czasu. Wiele z nich nadal prezentowało dawne sceny i wzory, w niemalże niezmienionych kolorach. Ale to nie dywany były pierwszym, co zauważał wchodzący.
Tak się przyczepię tylko, pewnie nie słusznie, ale skoro dywany były ułożone warstwami to w jaki sposób można było tych dywanów zobaczyć kilka? Wiem, że to takie drobne, ale ja czytając już za pierwszym razem, natychmiast to wyłapałem.

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  piętrzyły się, poustawiane w chwiejne stosy, przeróżne drobiazgi, od wachlarzy i drewnianych fajek, po figurki dziwnych stworzeń i postaci.
"Piętrzące się stosy" kojarzą mi się raczej z książkami, albo jakimiś innymi przedmiotami, które da się poustawiać w stosy. A wachlarze, fajki, figurki, czy inne drobiazgi raczej nie są możliwe do ułożenia w stosy.

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  Pewnego dnia, staruszek jak zwykle otworzył skrzypiące drzwi dzwoniąc dzwonkiem.
Dzwoniąc dzwonkiem, telefonując telefonem, zamykając zamek? Grin

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  Pod-szedł do biurka i położył na nim pęk kluczy. „Oddech Przeszłości” pomyślał, że to zły znak. Pan nigdy nie zostawiał pęku kluczy na blacie, chował je w szufladzie. Spróbował zrobić to za niego, jednak tamten delikatnie położył na nich dłoń, jakby protestował. Zaraz sięgnął do kieszeni i otworzył swój piękny kieszonkowy zegarek. Potem wydarzyła się kolejna niepokojąca rzecz. Mężczyzna zostawił otwarty zegarek obok pęku kluczy, a następnie dołożył do tego zestawu swoją drewnianą fajkę. Antykwariat bardzo się zaniepokoił. Staruszek poszedł na zaplecze i zrobił herbatę. Zaraz wrócił do głównego pomieszczenia i usiadł na jednym z wielu foteli stojących na dywanach. Pan nigdy nie siadał na innym fotelu, niż ten kraciasty, więc dlaczego teraz zrobił coś takiego?
Wg. mnie najlepszy kawałek. Płynny, zgrabny, super się czyta... ALE ;D Patrz podkreślone zdanie. To był antykwariat, czy sklep meblowy? Jak w tym niewielkim, kwadratowym pomieszczeniu zawalonym drobiazgami i książkami, zmieściło się KILKA foteli? Smile


(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  Staruszek wypił napój
Bez jaj ;D

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  na krześle i zamknął oczy.
Fotel to nie krzesło.

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  Gdyby mógł, to chybaby zapłakał.
Chyba się nie gdyba, gdy w wodzie pływa ryba, bo często tak bywa? Zupełnie nie pasuje Smile "Gdyby mógł, z pewnością by zapłakał."

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  Spojrzał na otwarty kieszonkowy zegarek, a później na mężczyznę. Nagle odniósł wrażenie, że coś jest nie tak.
"Nagle" tu zupełnie nie pasuje. Gdybyś napisała, że spoglądał przez dłuższy czas na mężczyznę i NAGLE, to okay. Ale on tylko spojrzał. Zdecydowanie bardziej pasuje zamiast tego "Nagle", połączyć te dwa zdania - "....na mężczyznę i odniósł wrażenie.....".

Ogólnie bardzo fajne, nie gniewaj się, że tak bardzo się czepiam, po prostu piszę to, co zauważyłem. Eranor ma bardzo mądrze napisane w sygnaturce:
"Moje komentarze i poprawki mogą być błędne. Służą głównie ukazaniu ewentualnych kontrowersji i nie biorę odpowiedzialności za bezmyślne ich przeczytanie oraz poprawienie."
Podpisuję się pod tym obiema rękami Smile
Nie zwracałem uwagi na powtórzenia, bo była już o nich mowa i na kilka innych błędów, które zauważył Eranor.

(11.10.2011 18:30)Maradine napisał(a):  (edit: kilka błędów, zauważonych przez rodziców moich poprawiłam Blink)
Hehe, to brawo Grin Ja nigdy nie odważyłbym się (gdybym już coś napisał) pokazać tego rodzicom Smile
14.10.2011 15:58
      Odpowiedz cytując ten post
Cosinus Offline
Zigermar
Użytkownik

Liczba postów: 496
Dołączył: 26-09-2010
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #5
RE: Antykwariat
Poszłaś na pierwszy ogień Mara
Powiem tak, potwierdzając słowa Era początek jest raczej słaby, zbyt wolny, za mało się dzieje. Dalej jest dużo lepiej, Pan wprowadza jakieś życie do całości, jest dużo bardziej dynamicznie. Motyw z zegarkiem i Panem siadającym w fotelu i odpływającym poza świat pojmowania bardzo mi się podobał. Od razu zaczęło mi się wydawać, że umarł, ale to moja interpretacja. Czyli ogółem, tekst całkiem całkiem, jednak popracował bym nieco na początkiem. Ciesze się, że akurat ten tekst przeczytałem na początku Smile
14.10.2011 21:30
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Maradine Offline
Senna Mara
*

Liczba postów: 629
Dołączył: 15-02-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #6
RE: Antykwariat
Dziękuję ogromnie za długaśne komentarze, które są też zapewne sensowne. Zajmę się tym przy napływie weny "poprawczej" (xD) i o jakiejś bardziej normalnej godzinie. Przy okazji, było tam coś, z czym się nie zgadzam, ale to innym razem pokażę co i dlaczego Smile

Jeszcze raz dzięki serdeczne,
Mara

[Obrazek: scaled.php?server=41&filename=wo...es=landing]
14.10.2011 22:03
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
None
Niezarejestrowany

 
Post: #7
RE: Antykwariat
@Mara
Nie ma za co, przyjemność po mojej stronie Blink

(14.10.2011 22:03)Maradine napisał(a):  Przy okazji, było tam coś, z czym się nie zgadzam, ale to innym razem pokażę co i dlaczego Smile
O, to super. Może się czegoś nauczę, w końcu nikt nie jest nieomylny Smile
14.10.2011 23:43
      Odpowiedz cytując ten post
Marša Online
wredne maleństwo
Moderator

Liczba postów: 378
Dołączył: 08-11-2011
Reputacja: 11
Niebiańska
Post: #8
RE: Antykwariat
Bardzo ładny, spokojny i oddziałujący na wyobraźnię opis. Świetnie udało ci się uchwycić atmosferę miejsca i zaprezentować ja bez popadania w barkowy kociokwik epitetów. Przez tekst się płynęło, chłonąc kolejne detale i wczuwając się w atmosferę. takie rzeczy lubię. Podoba mi się to przedstawienie wszystkiego z punktu widzenia antykwariatu jako takiego. Bytu raczej mało określonego, a tu obdarzonego charakterem i emocjami. Zgrabnie to wyszło i, co ważniejsze, ładnie wpasowała się w resztę narracji. Motyw zegarka również jest ciekawy. Motywuje do zastanowienia się nad końcówką tekstu.

Cytaty różne
Cytat:Wąskie uliczki za-zwyczaj
narrator ci się zająknął ^__^"
Cytat:Pod-szedł do biurka i położył na nim pęk kluczy.

š = sz
20.11.2011 19:15
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Voronwë Offline
Pachoł
Użytkownik

Liczba postów: 384
Dołączył: 01-08-2010
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #9
RE: Antykwariat
Przeczytałem to już dawno temu, ale nie skomentowałem i tak jakoś zeszło do teraz, więc idę komentować.

Zabiję, zakopie, potem jeszcze raz zabiję i zastrzelę. Za co?
Dosłownie 5 minut temu. Hm, dlaczego? Według mnie nie wyszło to na zdrowie, ale może chciałaś się sprawdzić. Pomijam, to jeszcze jakoś przeżyję, ale to:

Cytat:Nie będę odpowiadać na pytanie "Czy ten Pan umarł?"

jest zbrodnią. Już Ci ktoś tam o tym pisał, ale napiszę Ci jeszcze raz, ja. Nigdy więcej tego nie rób. Zepsułaś całą zabawę, zasugerowałaś. Z pytań "Co się stało?" człowiek mimowolnie wchodzi na płaszczyznę "Umarł czy coś innego?". To jest różnica, wbrew pozorom.

No to na ten temat tyle, przejdźmy dalej.

Cytat:starociami–
spację Ci wcięło

No cóż początek, może nie byłby zły, gdyby nie długość. Człowiek czyta, czyta, ale jest wprowadzony za długo i zastanawia się po co, do diaska, mi jeszcze to wiedzieć. Ja lubię, gdy trochę przestrzeni jest pozostawione wyobraźni czytelnika. Tym sposobem każdy widzi coś trochę innego, a zadaniem autora jest to, żeby czytelnik z supermarketu nie zrobił stajni.

Końcówka już lepsza. Daje czytelnikowi pole do interpretacji( (pomijam dopisek odautorski), robi się ciekawiej. Jednak bez rewelacji. Nie porwało mnie, ale też nie było źle.

Słowem nic nowego nie odkryłem Blink

Sztylety kryją się w ludzkich uśmiechach.

02.01.2012 19:02
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
pennywise Offline
Zaglądający na forum
Użytkownik

Liczba postów: 14
Dołączył: 11-04-2012
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #10
RE: Antykwariat
Całkiem intrygujące opowiadanie. Co ważne ma klimat, mimo że miejscami czyta się "topornie". Jeśli chodzi o interpretację to patrząc na dzisiejsze czasy, Antykwariat musiał zostać zamknięty. Bieda i nierentowność przybytku zmusiły Starszego Pana do zamknięcia interesu. Częste w dzisiejszych czasach.
11.04.2012 23:23
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: