Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czarodziej w żółtych rękawicach
Autor Wiadomość
Plastikowy Jezus Offline
Zaglądający na forum
Użytkownik

Liczba postów: 24
Dołączył: 23-10-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #1
Czarodziej w żółtych rękawicach
Wrzucam taki krótki fragment, bo - choć wstyd przyznać - skończyły mi się pomysły na dalszą część tej opowieści. Chciałbym ją dokończyć i zapewne to zrobię, ale na razie muszę czekać na oświecenie.

CZARODZIEJ W ŻÓŁTYCH RĘKAWICACH


1.

Joel usiadł do kolacji, kiedy matka dopiero ją przyrządzała. Obserwował jak kobieta spokojnie kroi warzywa; słyszał stukot noża o deskę, bulgoczącą w garnku wodę i ciche melodie dobiegające z radia. Rodzicielka chłopca stała przy blacie; jej czarny, idealnie dopasowany do sylwetki kombinezon błyszczał w świetle kuchennych lamp.
W jadalni panował półmrok. Jedynie ustawiony po środku pokoju stół, rozjaśniała elegancka lampa wystająca z sufitu na metalowej rurce. Za oknem było już ciemno. Niebawem ulice miał przeszyć głos funkcjonariusza, oznajmującego o nadejściu godziny policyjnej.
Tata pewnie już nie zdąży wrócić, pomyślał wtedy Joel.
Jego ojciec pełnił ważną funkcję w państwie, miał pilne obowiązki, które musiał wypełniać za wszelką cenę. Chłopiec to rozumiał. Zawsze mu powtarzano, że trzeba godziwie wykonywać swoją pracę, by uważali cię za dobrego człowieka.
– Joel, przygotuj talerze. – Wyrwała chłopca z zamyślenia matka. – Zaraz kolacja.
Joel posłusznie powędrował do kuchni, wracając po chwili z naczyniami w rękach. Jak zwykle było ich za dużo – wystarczyłyby w zupełności dwa zestawy, dla niego i mamy, jednak na stole zawsze ustawiali ich więcej, jakby oczekiwali niezapowiedzianych gości. Chłopiec nigdy nie pytał dlaczego to robią. Uznał, że to jedna z tych rzeczy, które rodzice nazywali tradycją.
Kiedy skończył układać talerze, matka podała kolację. Składały się na nią: gotowane ziemniaki, smażone mięso w sosie i sałatka, całkiem atrakcyjnie prezentująca się w dużej, szklanej misce. Rzekłszy do siebie „smacznego”, rodzina zabrała się do kosztowania tychże posiłków. Jedli w ciszy. W pokoju słychać było jedynie pomlaskiwanie i szum powietrza, które chłopiec i kobieta wdychali przez filtry w swoich maskach.
Po kolacji, przyszedł czas na relaks. Joel, za pozwoleniem rodzicielki, powędrował do salonu, gdzie usiadł na podłodze przed telewizorem. Odbiornik stał na małej szafce z brązowego, lakierowanego drewna. Chłopiec pochwycił pilota i nacisnął czerwony guzik, włączający urządzenie. Natrafił na program, w którym jakiś mężczyzna w białym kombinezonie – zapewne europejczyk – opowiadał o polityce swojego państwa. Był wyraźnie zdenerwowany, wytrącony z równowagi przez pytania ze strony prowadzącej audycję kobiety. Ta miała na sobie już normalny, czarny kombinezon. Joel zaczął sądzić, że jej gość nie przyszedł tam z własnej woli. Z opowieści ojca już dawno wywnioskował, że ludzie, których kolory kombinezonów różnią się od siebie, nie bardzo za sobą przepadają. Nie wiedział tylko, dlaczego tak się dzieje.
Nie chciał się teraz nad tym zastanawiać. Bez wahania przełączył na inny kanał, pozbawiony nudnych wystąpień mądrych dorosłych.

2.

W pokoju panował chaos. Był to jednak chaos zupełnie uporządkowany, zdolny – podobnie jak w mitologii – przekształcić się w coś na tyle pięknego, by rozkochać w sobie bogów. Mniej spostrzegawcze oko, nie dostrzegłoby tu mebli, łóżka, a niekiedy nawet podłogi. Wszystko wokół zawalone było stosami obrazów, kartek papieru, palet, płócien, puszek farb i sprejów. Te artystyczne pasma górskie rozciągały się po całym pomieszczeniu; tworzyły niezwykle dziki krajobraz, przez który niewielu zdołałoby się przeprawić.
W zasadzie, potrafił to tylko jeden osobnik. Znał on wszystkie tutejsze szczyty, wiedział, gdzie prowadzą poszczególne szlaki, gdzie szukać najpiękniejszych widoków; wiedział, bo i sam je stworzył.
Za pośrednictwem kolorowych soczewek, rozprzestrzeniał po swojej krainie światła o tysiącu barw, które wędrowały po stokach niczym dziki lud. Drażniący się z koronami drzew wiatr, zastąpił melodią, spokojną i harmonijną, pozwalającą odpłynąć w najdalsze zakamarki wyobraźni i już nie wrócić.
Człowiek ten, otoczony rzędami książek, siedział teraz na krańcu swojego świata, jakby w ruinach starożytnej cywilizacji. Obawiał się. Miał zaraz opuścić swą krainę, pozostawić ją bez opieki i zacząć czynić straszne rzeczy. Nie wiedział czy podoła zadaniu. Wiedział jedynie, że nie może dalej bezczynnie patrzeć, jak ludzkość dąży ku samozniszczeniu. Chciał przywrócić im wzrok, gdyż oślepli, chciał sprowadzić ich na właściwą ścieżkę, gdyż zbłądzili. Taki był właśnie jego obowiązek.
Spojrzał w ustawione przed sobą lustro. Widział w nim odbicie człowieka, zwykłego artysty, potrafiącego jedynie przelewać swe szalone myśli na płótno i papier. W tej postaci niczego by nie dokonał. Ludzkość nie potrzebuje kolejnego buntownika, o wielkich poglądach, ale znikomych możliwościach.
Przyodział więc swe żółte rękawice. Kiedy to uczynił, przesunął rękoma po twarzy, a ta przybrała zupełnie inny, niecodzienny wygląd. Rozjarzyła się tysiącem barw.
– Ludzkość nie potrzebuje buntownika – wyszeptał. – Potrzebuje czarodzieja.
12.12.2011 17:06
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Marša Offline
wredne maleństwo
Moderator

Liczba postów: 378
Dołączył: 08-11-2011
Reputacja: 11
Niebiańska
Post: #2
RE: Czarodziej w żółtych rękawicach
Z ciekawości, pomysły skończyły ci się po tym króciutkim fragmencie? Jak tak, to szkoda, bo robi on smaka, stawiając sporo niewytłumaczonych spraw przed czytelnikiem... i się kończy.I to kończy cliffhangerem. Wrednie tak.
A tak ogólnie, to napisane to jest ciekawie, czyta się dobrze i mi się podobało... tylko krótkie strasznie.

š = sz
12.12.2011 18:28
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Plastikowy Jezus Offline
Zaglądający na forum
Użytkownik

Liczba postów: 24
Dołączył: 23-10-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #3
RE: Czarodziej w żółtych rękawicach
Cały zarys opowiadania mam przygotowany - wiem co się wydarzy i wyjaśni, ale brakuje mi scen, które połączyłyby to wszystko w jakąś porządną całość. Nawiasem mówiąc, miałem napisane dalsze kilka stron, a całe opowiadanie chciałem opublikować już w całości, jednak w czasie korekty stwierdziłem, że trochę poniosła mnie młodzieńcza fantazja. Wyszło straszne badziewie, które od razu skasowałem. To co było jeszcze w miarę dobre, zostawiłem i wrzuciłem tutaj.

Miło, że ten fragment się spodobał. To zawsze jakaś motywacja do dalszej pracy.
Dzięki za komentarz.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2011 19:12 przez Plastikowy Jezus.)
12.12.2011 19:06
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Marša Offline
wredne maleństwo
Moderator

Liczba postów: 378
Dołączył: 08-11-2011
Reputacja: 11
Niebiańska
Post: #4
RE: Czarodziej w żółtych rękawicach
No to będę trzymała kciuki, że znajdą się pomysły i na brakujące sceny. Znam ból ich wymyślania xD

š = sz
12.12.2011 19:24
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Kanterial Offline
Flynn Lives
Użytkownik

Liczba postów: 331
Dołączył: 26-11-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #5
RE: Czarodziej w żółtych rękawicach
Wohohoa... Poczułam więź z Tobą, kiedy przeczytałam ten fragmencik :
Cytat:Cały zarys opowiadania mam przygotowany - wiem co się wydarzy i wyjaśni, ale brakuje mi scen, które połączyłyby to wszystko w jakąś porządną całość.
Jak wspaniale oddałeś to, co przeżywam tak często! Mogę śmiało powiedzieć, że Cię rozumiem. Co do tekstu, jest dobry, ale o tym zaraz. Wrócę jeszcze do cytaciku. Osobiście uważam, że taki plan, jaki sobie stworzyłeś, to świetna rzecz. Dobrze jest mieć zarys fabuły, kilka faktów, które na pewno zaistnieją, może nawet chronologiczny spis ważniejszych wydarzeń. Ogromny plus, to znaczy, że spędziłeś przy tym więcej czasu, niż ot takie sobie "napisanie kawałeczka, co to się w głowie rodzi" (choć to też sztuka)... Mam nadzieję, że dostaniesz skrzydeł, może na Gwiazdkę? Grin Wena przychodzi nagle, ale to na pewno wiesz. To tyle, życzę Ci z całego serca, żebyś to kiedyś skończył. To trochę egoistyczne, bo ja też będę miała w tym interes Tongue


A teraz sam tekst. Całkiem spokojnie mi się czytało, choć trochę zdziwiło mnie określenie "rodzicielka chłopca" na samym początku. Troszkę nie pasowało do całego tekstu, który jest raczej luźny... Wydało mi się to takie wyrwane jakby z innych klimatów. Ale to część Twojego stylu, więc... łapki przy sobie. Jest płynnie, więc nie ma problemów z rozumieniem. Ale ten kawałeczek, krótki naprawdę, niewiele wyjaśniał. To dobrze- ale teraz wkopałeś się, i podsyciłeś ciekawość. No stary. Ja czekam.

[Obrazek: 4444.gif]
"No oczywiście, że wolałbym biznes klasę. Ale mi to w sumie obojętne, to nie ja będę musiał kłaść się na podłodze, to nie po mnie będą deptać..."
13.12.2011 18:28
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Plastikowy Jezus Offline
Zaglądający na forum
Użytkownik

Liczba postów: 24
Dołączył: 23-10-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #6
RE: Czarodziej w żółtych rękawicach
Do Gwiazdki czekać nie musimy, bo zacząłem już pisać dalszą część. Porozmyślałem sobie nad tym tekstem w szkole i chyba znalazłem to, czego szukałem. Jest więc szansa - o ile nie dopadnie mnie kolejny kryzys - że opowiadanie będzie skończone do końca tego tygodnia.

Dzięki za miłe słowa i zainteresowanie. Jak dobrze pójdzie, może nie zawiodę.
Pozdrowionka
13.12.2011 19:11
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 403
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #7
RE: Czarodziej w żółtych rękawicach
Po pierwsze: tytuł.
Przeglądałam sobie akurat fantastykę, szukając czegoś do poczytania i trafiłam na te Twoje żółte rękawice. Ciekawość niemal mnie zjadła i po prostu nie mogłam minąć tak chwytliwego tytułu. Serio, ludzie to powinni wejść nawet tylko po to, żeby zgadnąć po jakie licho są te żółte rękawice.
_
Przeczytałam. Dalej nie wiem, czemu służą żółte rękawice, ale mam zamiar się dowiedzieć ^^
Podobało mi się. Ludzie chodzą w kombinezonach przez skażenie powietrza? A może to jakieś kolonie na księżycu, czy coś? To drugie wykluczam, bo wspominałeś o Europie. Kolejna rzecz, którą muszę się dowiedzieć: po co są kombinezony. O, proszę. No to mam już trzy powody, żeby czekać na kolejną część. Szkoda, że tak krótko, ale przeczytałam komentarze i trzymam kciuki, że wyrobisz się do końca tygodnia.
Czyta się łatwo, płynnie, błędów nie widziałam, tekst jest ładnie podzielony akapitami. Wszystko gra jak w szwajcarskim zegarku.
Ach, no tak. Ciekawi mnie też, jak oni jedli w tych maskach. Mieli jakieś otwory czy jak?
A opis pokoju owego artysty mnie rozbroił. Nie miałam pojęcia, że można mieć aż taki bałagan w pokoju. A przynajmniej do czasu, gdy nie rozejrzałam się po swoim. Z całą pewnością u właściciela żółtych rękawic był większy, ale ja sama ledwo wyłażę z pokoju, więc obstawiam, że u niego to normalny człowiek to by się zgubił.
Czekam na dalszą część ^^

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
14.12.2011 20:16
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Galaxy
Niezarejestrowany

 
Post: #8
RE: Czarodziej w żółtych rękawicach
Podobało mi się. Ogólnie lubię fantasy. Naprawdę warte uwagi, wciągnęło mnie!

Notatka od Ghar'Amel, 14.12.2011 21:15:

Regulamin komentowania. Radzę zerknąć ^^
Jest w jednym z podpunktów regulaminu głównego.

PS. Poprawiłam błąd, przy okazji. (wciągło)

14.12.2011 21:08
      Odpowiedz cytując ten post
hekate20 Offline
Inny świat
Użytkownik

Liczba postów: 81
Dołączył: 25-07-2011
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #9
RE: Czarodziej w żółtych rękawicach
Nie obraź się, ale mnie jakoś to nie przekonało. Przeczytała dwa razy, i jakoś nie przemawia do mnie ten fragment. Może z kolejnym będzie inaczej.

Albo to tylko moje wrażenie, albo zdania są dziwnie, tak trochę nieskładnie napisane.

Najbardziej podobało mi się ostatnie zdanie:
"– Ludzkość nie potrzebuje buntownika – wyszeptał. – Potrzebuje czarodzieja."

Dlatego też stwierdziłam, że chcę czytać dalej.

I wanna do bad things with you....
15.12.2011 14:18
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Maradine Offline
Senna Mara
*

Liczba postów: 629
Dołączył: 15-02-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #10
RE: Czarodziej w żółtych rękawicach
"Jedynie ustawiony po środku pokoju stół, rozjaśniała elegancka lampa wystająca z sufitu na metalowej rurce." - bez przecinka

"Niebawem ulice miał przeszyć głos funkcjonariusza, oznajmującego o nadejściu godziny policyjnej." - nie wiem czemu, ale "oznajmujący" kojarzy mi się tylko z trybem. Dałabym "oznajmiającego".

"Mniej spostrzegawcze oko, nie dostrzegłoby tu mebli" - bez przecinka

Zdecydowanie ostatnie zdanie wymiata ^^ Szkoda, że takie króciutkie, bo właściwie dosyć zwyczajnie się zaczyna i nęka mnie, co można z tym dalej zrobić. Bo wiadomo na pewno, że artysta ma jakiś plan. No ale jaki? Chcę się dowiedzieć! Blink
Dziś mam jakiś taki łaskawy humor właściwie... a może po prostu na dobre teksty trafiam? W każdym razie powodzenia w szukaniu inspiracji!

Mara

[Obrazek: scaled.php?server=41&filename=wo...es=landing]
17.12.2011 19:16
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: