Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 3 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ihri Grieza
Autor Wiadomość
Hell Offline
Rycerz Kwiatów
Użytkownik

Liczba postów: 417
Dołączył: 16-01-2011
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #1
Ihri Grieza
Podejście piąte, z tego co pamiętam. Czy dobre, nie wiem. Ale mi się podoba. Oceńcie i wy.

Ihri Grieza


Pasterze utworzyli ciasny krąg wokół ogniska, aby nie tracić ciepła i słyszeć swoje szepty. Mówili tak cicho, jakby bali się, że obudzą Słońce. Tę noc spędzą razem, potem i oni, i stada rozdzielą się, by miejsca na pastwiskach wystarczyło dla wszystkich. Słowa dziś wypowiedziane będą ostatnimi, jakie usłyszą od innych ludzi w najbliższym czasie. To nie tylko góralski obyczaj, ale i konieczność.
Ofiarowana butelka ponownie okrążyła ognisko wędrując z ust do ust. Płyn w niej miło rozgrzewał i rozluźniał.
Nieznajomego, jak nakazywała tradycja, posadzono obok innych. Pił jak inni i tylko mówił trochę mniej. Był młody, uważnie słuchał opowieści, nic nie dodając. Na początku nie przyjęto go zbyt uprzejmie, ale podzielił się alkoholem, co szybko zmieniło podejście górali. Próbowali go wypytywać, ale odpowiadał zwięźle, lakonicznie, toteż już po chwili przestali na niego zwracać uwagę. Siedział równie spokojnie, co reszta, z butelki łykał mało. Jego czarne włosy przysłaniały niemal całą twarz, tylko usta były widoczne. Uśmiechał się tajemniczo i z pewną wyższością, jakby wiedział więcej od górali. Pewnie tak było, ale swoją wiedzą się nie dzielił.
Lwia część nocy mijała na opowiadaniu historii zasłyszanych gdzieś przez górali. Niektóre miały pouczać, inne bawić czy straszyć, ale żadna nie wpłynęła na zachowanie nieznajomego. Może jego spojrzenie, ukryte pod gęstwiną błyszczących w świetle ogniska włosów, zmieniało się, ale uśmiech pozostawał taki sam. W końcu nadszedł czas ostatniej, jak się zdaje, opowieści. Najstarszy góral patykiem pogrzebał w ognisku, zadbawszy o ciągłość i ciepłotę ognia. Zastanawiał się długo, nim przemówił – wtedy już wszyscy czekali na opowieść.
— Były takie czasy, kiedy ta opowieść przerażała, dzisiaj uznajemy ją za legendę — zaczął powoli, by po chwili przerwać. Chciał może sprawdzić reakcje słuchaczy albo szukał odpowiednich słów. — Minęło trzysta lat, dzisiaj to chyba niewielu nawet do tylu umie liczyć. Ale warto wam przypomnieć o tym, bo takie zło nie może być zapomniane. — Starzec uczynił kolejną przerwę, ponownie rozgrzebując ognisko, a w jego oczach można było ujrzeć dziwny smutek. — Kiedyś „krew” to było tylko słowo, nie wywoływało niczyjego strachu i nie przerażało swoim brzmieniem. Ale tak to już z ludźmi jest, lubią zmieniać. Słowo też zmienili... Mówiono mi – ja nie wiem, nie znam się – że w naylagu to krew „griezą” nazywa się i to właśnie to słowo tak przeraża. Trzysta lat temu istniał plugawy nawet bardziej niż nekromanci zakon magów. Siebie mianem „Bractwa Krwi” określali i to miano świetnie do nich pasuje. Opisuje ich umiejętności... Kontrolowali zarówno swoją, jak i cudzą krew, zadając ból czy przyjemność, rozrywając lub wzmacniając ciała. Byli potężni, niebezpieczni i, o zgrozo, szanowani. Nie widziano w nich wówczas zła, choć ich praktyki były ohydne i okrutne. I to niektórych zgubiło. — W trakcie kolejnej przerwy starzec spojrzał na twarze towarzyszy, widział ich zaciekawienie. I tylko nieznajomy uśmiechał się szeroko, obnażając zęby, ale to uznano za dobry znak. — W każdym zamku, ba! na każdym dworze był taki mag, kontrolujący władców i bogaczy. Wszystko szło tak, jak ci magowie chcieli. — Wyraźnie zaakcentował słowo „magowie”, wyrażając swoje obrzydzenie. — Ale przyszedł dzień, kiedy czasy świetności przeminęły, a ludzie oczy pootwierali. Jednemu z tamtych czarodziei odbiło zwyczajnie. Zabił całą rodzinę królewską, martwe zwłoki zmusił do tańca i sprawiania sobie uciechy, po całym kraju jeździł i zabijał. Tańczące zwłoki były wszędzie...
Już i tak szeroki uśmiech nieznajomego urósł jeszcze, przecinając twarz niemal na pół. Uważny obserwator mógł nawet policzyć wszystkie jego bieluteńkie i ostre zęby. Odgarnął włosy z czoła, zagarniając je za ucho. Odsłonił prawie całą twarz i swoje przedziwne oczy. Miały kolor śniegu oświetlonego górującym Słońcem.
— Bajasz, starcze — powiedział powoli, rozciągając słowa do granic wytrzymałości. — Bardzo bajasz. Mija trzysta lat, a kłamstwo staje się prawdą. To nie tak było. Chcecie, opowiem, jak wam to tą ostatnią noc umili.
— A co ty na ten temat wiesz? — zapytał starzec nieuprzejmie.
— A wiem, wiem... Ja o tym w kronikach czytałem. — Ostatnie słowo wypowiedzi młodzieńca zrobiło na zebranych ogromne wrażenie, ale on nie zważał na to, opowieść ciągnął dalej: — Bo to było inaczej. Trzysta lat temu istniało pewne bractwo magów o specjalnych zdolnościach, które nazywano „Ihri Grieza”. To w naylagu „Droga Krwi”. I faktycznie są... przepraszam, byli potężni i się ich bano, to prawda, że na każdym dworze byli, jak to magowie, i się mieszali. Taka profesja... Ale to nic nowego nie jest, tak i dziś bywa. Twoje bajki, starcze, zaczynają się, gdy o tamtym szaleńcu zaczynasz mówić. — Nieznajomy przerwał opowieść, czekając na reakcję górala, ale on siedział obrażony, ręce grzejąc nad ogniem i nie patrząc na niego. — Faktem też jest, że uległ potędze, ale wy byście też ulegli. To jak chęć napicia się, kiedy suszy — powiedział jowialnie. — I zabił, ale ani gwałcenia, ani tańców umarłych nie było. Ot, zwykły dworski mord, a że zabił króla i jego rodzinę... co z tego? To był zły król, panowie. — Gdzieś niedaleko zawył wilk, silny wiatr szarpał szaty i przyduszał ogień. — Będę kończył, bo mój przyjaciel się niecierpliwi. — I nim ktokolwiek zdążył zapytać o tego tajemniczego przyjaciela, młodzieniec dodał: — To nie był potwór, to był bohater.
Ale nikt go nie słuchał, wszyscy byli martwi. Powykręcane groteskowo twarze i kończyny świadczyły o tym, że przed chwilą przeżywali ogromny ból. Nieznajomy zakrył twarz włosami, rozmyślając nad sensem życia takich ludzi.
Z mroku wyłonił się ogromny, biały wilk. Piana ściekała po jego pysku, ale jego nastawienie nie było wrogie. Nic nie wskazywało na to, że zaraz zaatakuje. Podszedł do jednego z ciał bez żadnych zahamowań i ugryzł je. Po mordzie spłynęły strużki krwi, mieszając się z pianą, wnętrzności wylały się na trawę.
— Twoje maniery przy stole, Unini, wciąż mnie dziwią. I pomyśleć, że kiedyś byłeś człowiekiem.
— Kiedyś — wyszeptał wilk, choć mogło to być tylko warknięcie.
Chmury odsłoniły Księżyc, była pełnia. Unini lubił pełnię.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2012 22:45 przez Hell.)
18.01.2012 18:10
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Cosinus Offline
Zigermar
Użytkownik

Liczba postów: 496
Dołączył: 26-09-2010
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #2
RE: Ihri Grieza
Prolog, bo rozumiem, że jest to prolog, można by rzec całkiem przyjemny, żadne błędy nie rzuciły mi się w oczy (co nie znaczy, że nie ma ich w ogóle Blink). W pewnym momencie wiadomym już było, że tajemniczy nieznajomy ma coś wspólnego z owym "Bractwem Krwi" i, że jego zamiary nie są bynajmniej pokojowe. Ale i tak interesujące zakończenie. Szerzej wypowiem się może po przeczytaniu dalszych części.

Na co człowiekowi świstek z napisem, że studiował, lizał dupy profesorom i opierd*** się przez 4, 6 czy 8 lat? [...] Jakie to wszystko głupie. Przecież jak coś umiesz, to umiesz - nie umiesz, to nie umiesz. Co ma do tego szkoła i papierki?
— William Wharton

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją.
— Woody Allen

Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
— George Bernard Shaw
19.01.2012 16:31
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
van Tesse Offline
Kusicielka
Użytkownik

Liczba postów: 216
Dołączył: 19-11-2010
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #3
RE: Ihri Grieza
Dość ciekawie się zaczyna. O fabule nic powiedzieć nie można, bo jeszcze za mało wiem.
Jednak jestem pewna, że masz super pomysł i że wyjdzie z tego coś świetnego.
Powiem Vi też, że uwielbiam Twój sposób pisania - masz lekkie pióro, Twoje dzieła czyta się z przyjemnością.


Z chęcią poczytam dalej.

Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...



Chciałbyś/chciałałabyś poczytać coś mojego?
Znajdziesz to tu
:
<klik>
19.01.2012 17:30
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Hell Offline
Rycerz Kwiatów
Użytkownik

Liczba postów: 417
Dołączył: 16-01-2011
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #4
RE: Ihri Grieza
Dziękuję. To miło, że się podoba, bo to nowy styl. Ludzie mówili, że jestem chaotyczny, więc zrobiłem z tego atut i atrybut. Czy wyjdzie, czy się uda, czy będzie się podobać – zobaczymy. Czy ten pomysł jest super... Tolkien mówił chyba (z tego, co pamiętam), że pisze "na żywioł", spontanicznie, bez planu. Mam podobnie. Fabuła obmyślona do czterystu lat wstecz i dwóch dni do przodu. Może wam się spodoba, może nie, ale ja sam jestem z siebie w pewien sposób dumny, bo piszę coś, co stylistycznie przynajmniej jest chyba dobre. I z was dumny jestem, i dziękuję, i proszę o cierpliwość. Ihri zostanie kontynuowane, jak się ze wszystkim wyrobię. Do przodu z pisaniem jestem o połowę rozdziału (problem, nie wiem, czy będą rozdziały), ale należy to przepisać i obrobić jakoś. Także na koniec tygodnia planuję kolejny krwisty wpis.

Zarzucam czymś, co się przyda w najbliższym czasie. Uproszczone zasady czytania nazw w naylagu.
"C" czytamy jak w łacinie, w ogóle prawie wszystko jak w łacinie. Jeśli "c" występuje przed "e", "y" lub "i" to czyta się jak "c", w innych przypadkach to jest "k".
"Y" funkcjonuje prawie zawsze jako "j" ^^
"H" pomiędzy samogłoskami jest dźwięczne, w innych przypadkach jest bezdźwięczne.
To jest uproszczenie.
19.01.2012 20:02
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
van Tesse Offline
Kusicielka
Użytkownik

Liczba postów: 216
Dołączył: 19-11-2010
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #5
RE: Ihri Grieza
No to zapowiada się całkiem dobrze. Smile
I w pełni zadowala mnie Twoja postawa Smile

Myślę, że będzie z tego kawał jedwabistej roboty. Smile

Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...



Chciałbyś/chciałałabyś poczytać coś mojego?
Znajdziesz to tu
:
<klik>
19.01.2012 20:18
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Gorgonzol Offline
Piszący opowiadania
Użytkownik

Liczba postów: 121
Dołączył: 21-08-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #6
RE: Ihri Grieza
Górale... Oj tak, ciekawy jestem, czy to się nie dzieje w naszych kochanych Tatrach... Cóż, już wiele wiadomo o tym co się będzie działo. Podejrzewam, że albo opiszesz działania tego gostka z "Drogi krwi" albo jakiegoś innego, który będzie go tropił. Cóż, jednak mogę się mylic... Czekam na dalszą częśc i mam nadzieję, że dowiem się jakiego króla zabił ten wilk, bo podejrzewam, że to właśnie on jest tym dawnym magiem ( tylko domysł ) .

- Kochana... Niezależnie od ceny, jaką przyjdzie mi zapłacić, pragnę, abyś przyjęła ten dar i jego następstwa...
- Czy ty... - Wzięła pierścień do ręki i obejrzała go dokładnie. - Ja... Nie wiem co powiedzieć... Szczególnie, że ciągle jesteś z mięsa.
- Skarbie, nawet wyklęte, twoje piękno dorównuje pięknym, Nereidą, a niektóre mogą ci tylko zazdrościć.
Medusa wyściskała go, po czym zaczęła namiętnie całować. Im bardziej wpadała w wir namiętności, tym bardziej słabła. Jednak podobało jej się, a już po kilku następnych minutach zemdlała.
- Świetnie, no to teraz, bez tych węży, wyglądasz o niebo lepiej. Chociaż dodawały ci one sporej siły przekonywania. Ateno, cieszę się, że zrozumiałaś swój błąd. Natomiast te dwie dodatkowe pary rąk, to już lekka przesada...
"Dziennik Moringa, najlepszego genetyka 25 wieku."
21.01.2012 19:24
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Hell Offline
Rycerz Kwiatów
Użytkownik

Liczba postów: 417
Dołączył: 16-01-2011
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #7
RE: Ihri Grieza
No to koleś niezły ma staż, bo ma w takim razie ponad 300 lat ^^ Nie, nie i nie.
21.01.2012 20:44
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 403
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #8
RE: Ihri Grieza
Hm. Ładnie.
Jakże rozbudowana opinia, prawda? No dobra, pomijając to, że teraz ślicznie uśmiecham się monitora, tym samym chcąc podstępem nakłonić Cię do dalszego pisania. Mówiłam ci kiedyś, że uwielbiam twoje teksty? Pewnie tak, ale jak powtórzę to jeszcze kilka razy, to raczej nie zaszkodzi. A nuż zacznie zachęcać do pisania. Ciągłego pisania, Hell.
Klimatyczne opisy. No i oczywiście, sam ogół historii o Bractwie Krwi. Jestem niemal pewna, że któryś z nich jest, abo był tym bractwie. no cóż, dowiem się w następnej części Grin
Weny życzę! Mnóstwo weny, żebym miała co czytać, jak tu wrócę ^^

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
21.01.2012 22:23
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Gorgonzol Offline
Piszący opowiadania
Użytkownik

Liczba postów: 121
Dołączył: 21-08-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #9
RE: Ihri Grieza
Nie zapominajmy o tym, że może kontrolowac krew, a także jej przepływ co ma znaczący wpływ na funkcjonowanie organizmu. Może mógł w jakiś sposób spowolnic jej przepływ na tyle, by przeżyc, ale w stanie hibernacji? Ale skoro mówisz nie, to nie Tongue Będę rozmyślał dalej.

- Kochana... Niezależnie od ceny, jaką przyjdzie mi zapłacić, pragnę, abyś przyjęła ten dar i jego następstwa...
- Czy ty... - Wzięła pierścień do ręki i obejrzała go dokładnie. - Ja... Nie wiem co powiedzieć... Szczególnie, że ciągle jesteś z mięsa.
- Skarbie, nawet wyklęte, twoje piękno dorównuje pięknym, Nereidą, a niektóre mogą ci tylko zazdrościć.
Medusa wyściskała go, po czym zaczęła namiętnie całować. Im bardziej wpadała w wir namiętności, tym bardziej słabła. Jednak podobało jej się, a już po kilku następnych minutach zemdlała.
- Świetnie, no to teraz, bez tych węży, wyglądasz o niebo lepiej. Chociaż dodawały ci one sporej siły przekonywania. Ateno, cieszę się, że zrozumiałaś swój błąd. Natomiast te dwie dodatkowe pary rąk, to już lekka przesada...
"Dziennik Moringa, najlepszego genetyka 25 wieku."
22.01.2012 08:58
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Hell Offline
Rycerz Kwiatów
Użytkownik

Liczba postów: 417
Dołączył: 16-01-2011
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #10
RE: Ihri Grieza
Mówię tylko, że on nie ma 300 lat ^^

Kontrolować krew, hormony, enzymy, wodę w ciele, łzy...
22.01.2012 13:40
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: