Lekkie oparcie? *parsknięcie śmiechem*
Hmmm, zatem od początku. Skoro przyznałeś się już do faktu, że imię boga, jak i nazwę wszechmocnego artefaktu zgapiłeś, przejdźmy dalej. Pierwszą wiadomość o kradzieży Oka w grze dostaje się w klasztorze, w którym to na początku znajdował się również i Twój bohater. O szczegółach sprawy Bezimiennego poinformował mag Milten, u Ciebie jest to Miloris, tylko trzy pierwsze litery imienia są takie same, okej, ale fakt, że z Xardasa zrobiłeś Xerdesa, a z mistrza Pyrokara – Dyrokara jest już żenujący, naprawdę.
Skoro nie przyznajesz się do plagiatu, to widać nie jesteś również świadom tego, iż Oko w grze, podobnie jak w Twoim tworze, skradł nowicjusz, a ścieżka znajdowała się nieopodal jaskini czarnego trolla, którego należało ominąć bądź (alternatywa dla bardziej ambitnych) pokonać, by kontynuować podróż.
Cytat:W oddali ujrzał pięć postaci. Odziane w czarne szaty. Ich twarze były zakryte. Widać było tylko czerwone ślepia, które sugerowały tylko jedno : Zabić!
Hmm. Zdecydowanie należy przyznać, że Poszukiwaczy (których spotykamy w grze po drodze w czasie całego trzeciego aktu) odpisałeś niesamowicie trafnie... Podobnie jak cały rytuał Poszukiwaczy słonecznego kręgu. Brawo.
Dochodzi jednak jeszcze kilka kwestii, jak chociażby istnienie magicznych run (które otrzymuje się w oryginale dopiero po odzyskaniu Oka) czy zdolność teleportacji, które plagiatem same w sobie nie są, jednak ich zbieżność jest dość zastanawiająca.
Zatem nic więcej prócz Innosa i jego świętego Oka, tak...?
O błędach interpunkcyjnych, powtórzeniach i błędnym zapisie dialogów między innymi.