Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 5 Głosów - 3.6 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jestem Szary
Autor Wiadomość
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 403
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #1
Jestem Szary
Napisałam takie cuś. Nie wiem co mnie naszło. To ta pogoda. Chyba.

Szarość bywa nijaka. A właściwie często się taka wydaje, bo przecież nie musi być, choć ktoś z góry określił, że powinna. Takie zabawne, a zarazem straszne. Jak to? Zwyczajnie przeczyć prawom istnienia? W dzisiejszych czasach to bardzo proste. Wystarczy lekko odbiegać od reszty, nie stawać na szali bieli, ani na czerni. Być Szarym. Innym.
Tak… też zawsze myślałem, że nie powinno być takich. Że świat dzieli się na dobrych i złych, Jasnych i Ciemnych. Ale jeszcze na Szarych?! Nie do pomyślenia! Oczywiście, nim zostałem tym, kim jestem teraz, chciałem czynić dobro na wszelkie możliwe sposoby! Nie wiedziałem, że prócz bieli i czerni są układy, traktaty, umowy…
Wzdychałem za każdym razem, gdy dosięgały mnie ograniczenia. Zdegustowany kręciłem głową, nie mogąc się pogodzić, że nic nie jest czarne i białe. Szarość. Przeklinałem dzień, w którym zrozumiałem jej istnienie. Pojąłem. Może nawet dorosłem, bo tam w głębi, wciąż byłem małym chłopcem, który rwie się do ratowania całego świata, nie patrząc na nic i trzymając w dłoni tylko drewniany mieczyk. Zbawić ludzkość od Ciemności.
A jednak coś popychało mnie też do tej Szarości, o której istnieniu nie wiedziałem. Czułem te przyziemne uczucia – egoizm, strach. I dlatego właśnie upadłem. Zrzucili mnie z piedestału Jasności i pogrążyłem się w otchłani, a przynajmniej tak myślałem, bo po ludzku spadłem na ziemię. W przenośni. Nie jestem przecież Aniołem.
***
Spokojnie przemierzałem ulice Warszawy, tak dobrze mi znane i to ze wszystkich możliwych stron. Ze znudzeniem usiadłem na jednej z licznych ławek w parku i zacząłem obserwować ludzi. Niby tak jak zawsze, a jednak za każdym razem inaczej. Nawet sobie nie zdawali sprawy, jak bardzo są do siebie podobni. Wszyscy, i ten żebrak, śpiący w jednym z ciemniejszych zaułków, i ten wysoki dżentelmen przyodziany w najdroższy garnitur. Oni wszyscy byli tacy sami.
Zacisnąłem zęby z bezsilnej złości i wyjąłem paczkę fajek z kieszeni. Nie myśląc, zapaliłem. Gdyby ktoś spojrzał na mnie przypadkiem, ujrzałby faceta w średnim wieku, który gapi się na kobietę siedzącą nieopodal na placu zabaw wzrokiem rasowego psychopaty.
A przecież wyglądała na taka miłą… siedziała na ławce, czytając książkę, co raz czujnie patrząc na swojego syna, bawiącego się razem z innymi dziećmi. Aż mnie skręcało ze złości. Cholerna, troskliwa mamusia. Zgadza się? Raczej nikomu nie mówiła, że te siniaki na twarzy chłopca czy brzuchu są jej sprawką. Zaciągnąłem się papierosem, z ulgą czując dym wpełzający do moich płuc. Może umrę wcześniej i nie będę musiał się męczyć w ten sposób.
Szukałem… nie. Czekałem na te promyki Jasności. Mówili, że tu będą. Ale kiedy? Rozejrzałem się, ale nie tak normalnie. Wyrzuciłem macki myśli przed siebie, szukając, nasłuchując. Serce mimowolnie podskoczyło mi do gardła i zaczęło wystukiwać nienaturalny rytm salsy. Może tym razem… w końcu. Zamarłem.
Nie.
Nic.
Znowu.
Oparłem się z powrotem o poręcz ławki. Nawet nie zauważyłem, że z emocji pochyliłem się do przodu. Papierosa wyrzuciłem za siebie. Wiedziałem, że i tak nie wywoła pożaru. Jak dobrze wiedzieć takie rzeczy.
Zrezygnowany wstałem i powoli, potykając się co jakiś czas, ruszyłem do domu. Nie zwracałem uwagi na nic. Nie sprawdzałem linii prawdopodobieństw, nie szukałem niczego umysłem, a mimo to słyszałem myśli. Wiedziałem, że ten facet, który właśnie minął mnie ciężarówką zabije młodego chłopaka, który chciał przebiec przez ulicę. Wiedziałem, że młoda żona tego chłopaka załamie się po jego śmierci, że jego jeszcze nienarodzony syn zabije szesnaście osób, bo nie będzie miał w nikim oparcia. Wiedziałem. A mimo to nie zrobiłem nic.
Bo na tym polega bycie Szarym. Patrzysz, ale nie ingerujesz. Wiesz, ale nie mówisz. Jasny rzuciłby się na pomoc. Zatrzymał ciężarówkę, zepsuł. Złapał chłopaka. Ciemny kazałby kierowcy jechać szybciej, by nie tylko zabił pechowego młodzieńca, lecz i sam zginał, zabierając ze sobą kilka istnień w karambolu. A ja nie mogłem nic.
Bo jestem Szary.
Nie wierzę w Jasność i Ciemność… tylko szukam tych Jasnych płomyków Dobra i Zła, żeby nakierować je na życie. To wszystko. To znaczy bycie Szarym.
__________________________________
Takie krótkie. I jak?

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2011 13:16 przez Ghar'Amel.)
24.09.2011 12:07
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Vipera Offline
Słodka żmija
*

Liczba postów: 778
Dołączył: 03-07-2010
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #2
RE: Jestem Szary
Cytat:Zacisnąłem zęby z bezsilnej złości i wyjąłem paczkę fajek z kieszeni.
...wyjąłem z kieszeni paczkę fajek - szyk
Cytat:Gdyby ktoś spojrzał na mnie przypadkiem, ujrzałby faceta w średnim wieku, który gapi się na kobietę siedzącą nieopodal na placu zabaw wzrokiem rasowego psychopaty.
A przecież wyglądała na taka miłą… siedziała na ławce, czytając książkę, co raz czujnie patrząc na swojego syna, bawiącego się nieopodal.

Cytat:Może umrę wcześniej i [ni] będę musiał się męczyć w ten sposób.
zjedzone 'e'


Cóż... Niby takie nic, bo ogólnie tekst jest o tym, co oczywiste. Nie ma co się rozdrabniać nad jego sensem, więc skomentuję jedynie styl. Powiem, że nawet podoba mi się jak piszesz. Szału nie ma, ale przynajmniej nie wybijała mnie z rytmu każda kropka, która była tam, gdzie być nie powinna. To się chwali, oj chwali bo bardzo tego nie lubię.
Ogólnie całkiem przyjemnie.

Ah... nie rozumiem jednego. Dlaczego to nie zostało umieszczone w obyczajowkach? Jakoś nie widzę tutaj nic fantastycznego.

!Nie masz zamiaru skomentować - NIE CZYTAJ!
Uszanuj czyjąś pracę.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2011 21:17 przez Vipera.)
24.09.2011 21:16
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Eranor Offline
リペル
V.I.P

Liczba postów: 878
Dołączył: 03-07-2010
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #3
RE: Jestem Szary
Cytat:Takie zabawne, a zaraz straszne.
Literówka. "zarazem"

Cytat:Wystarczy lekko odbiegać od reszty, nie stawać na szali bieli, ani na czarni.
Literówka. "czerni"


Cytat:Ale na jeszcze na Szarych?!
Quiz: co jest tu nie tak?


Cytat:Zrzucili mnie z piedestału Jasności i pogrążyłem się w otchłani, a przynajmniej tak myślałem, bo po ludzku spadłem na ziemię. W przenośni. Nie jestem przecież Aniołem.
Myślę i myślę i myślę i myślę i myślę i nadal nie jestem w stanie usprawiedliwić obecności tego krótkiego zdania.


Cytat:Wszyscy. i ten żebrak,(zbędny przecinek) śpiący w jednym z ciemniejszych zaułków (za to tu by się przydał przeciinek)i ten wysoki dżentelmen przyodziany w najdroższy garnitur.
Quiz: gdzie jest błąd niezaznaczony? Podpowiem, że gdzieś pomiędzy pierwszym, a drugim wyrazem.


Cytat:Może umrę wcześniej i ni będę musiał się męczyć w ten sposób.
Literówka.

Cytat:Szukałem… nie. Czekałem na te promyki Jasności.
Przecinek zamiast kropki dałbym.

Cytat:Patrzysz, ale nie integrujesz.
Ta literówka totalnie zmienia sens wręcz.



Dobra a teraz podsumowanie.

Mnóstwo tych literówek. Szczególnie patrząc pod kątem tego jakie to są literówki i jak długi jest tekst. Może one mnie tak wybijały na początku?

Co do fabuły... to już całość czy też dalsze części jeszcze się pojawiać będą? Tak czy wspak dział sugeruje to drugie, więc i pod tym kątem będę patrzył.
Po pierwszym akapicie chciałem zjechać tekst z góry na dół. Drugi na szczęście, trochę kuśtykając, ale jednak wyratował.
Trochę ubogo opisany ten stan "pomiędzy", czy też "obserwatora". Można by się pokusić o trochę więcej, popuścić trochę wodzy.

Co do reszty za gwiazdkami - pasowałoby na prolog. I to tyle. Nie bardzo przepadam za fantasy tego typu, wrzucające do całkowicie szarej rzeczywistości jakieś tam moce, nawet nie magię, ale to nawet nie o to chodzi i tak.
Jeśli będzie dalsza część - może coś z tego będzie. Obecnie czytam książkę, która po paru pierwszych stronach wydawała mi się porażką, jednak szybko zrewidowałem ten pogląd, i muszę stwierdzić, że ostatnio mam szczęście w doborze literatury.

Obecnie stwierdzę jedynie, że tekst napisany jest dość poprawnie. Szaraczek Tongue Nie jest jakoś wybitnie, ale co najważniejsze nie jest źle. Może tematyka, może godzina, a może mój humor, tak czy inaczej zobaczymy co z tego się jeszcze może urodzić.

Jeśli nie przeczytałem jeszcze Twojego tekstu, przypomnij mi o nim.
Moje komentarze i poprawki mogą być błędne. Służą głównie ukazaniu ewentualnych kontrowersji i nie biorę odpowiedzialności za bezmyślne ich przeczytanie oraz poprawienie.

Żeby nikt się nie doczepił - to zawsze jest tylko i wyłącznie moje zdanie, chyba że napisałem inaczej.
Jeśli już czytasz moją wiadomość to przynajmniej przeczytaj to, co jest napisane, a nie to, co chcesz zobaczyć...

Moje teksty


"Myślałem, że mój mózg jest najwspanialszym narządem w moim ciele, dopóki nie uświadomiłem sobie, kto mi to podpowiada".
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2011 23:24 przez Eranor.)
24.09.2011 23:23
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Vipera Offline
Słodka żmija
*

Liczba postów: 778
Dołączył: 03-07-2010
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #4
RE: Jestem Szary
Cytat:Nie wiem gdzie cię tego uczyli, ale szyk zdania w polskim jest bardzo swobodny; taka forma jest jak najbardziej dopuszczalna.
A czy ja gdzieś napisałam, że taka forma nie jest dopuszczalna? Nie, więc o co chodzi?
Ja tylko podałam wersje, którą lepiej się czyta. Jak wiadomo, kiedy szyk jest nie tak jak potrzeba, tekst jest cięższy do przeczytania, przez co zniechęca.

!Nie masz zamiaru skomentować - NIE CZYTAJ!
Uszanuj czyjąś pracę.
28.09.2011 12:55
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 403
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #5
RE: Jestem Szary
Rozdział 1

Było późno, gdy Paweł wracał do domu. Wskoczył do metra, lecz cały czas coś go niepokoiło. Dziwne uczucie katastrofy, która zdawała się wisieć tuż nad jego głową. Mimowolnie podniósł wzrok i wlepił spojrzenie w sufit pociągu, jakby zobaczył tam coś ciekawego. Problem tkwił w tym, że nic nie zobaczył, a mimo to nieustające uczucie niepokoju nie chciało dać za wygraną i uporczywie związywało jego żołądek w supeł.
Westchnął i rozejrzał się po przedziale. Oprócz niego znajdowała się tam tylko jakaś dziewczyna, która ukrywała twarz za gazetą oraz mężczyzna w średnim wieku w czarnym płaszczu i słuchawkach w uszach. Dziwnym trafem kojarzył się z tajnym agentem na służbie, który nie potrafi dość dobrze się zamaskować. Kiepskie porównanie, aczkolwiek dostatecznie trafne. Mężczyzna odwrócił lekko głowę i wbił ciemne, świdrujące oczy prosto w chłopca. Na chwilę, ot takie spojrzenie, którym zwykle obdarza się muchy na suficie. Po chwile spojrzał jeszcze raz, ale tym razem pokręcił lekko głową, jakby ze zrezygnowaniem.
Pociąg zatrzymał się, a chłopiec wystrzelił z niego jak z procy. Chciał jak najszybciej znaleźć się w domu. Spokojnym, cichym, bezpiecznym. Może wtedy znikłby ten dziwny niepokój. Nie oglądając się za siebie przeskakiwał kilka schodów na raz, by po chwili znaleźć się na dworze. Było ciemno. Jedynie latarnie dawały jako taki blask. Paweł odetchnął głęboko i ruszył przed siebie nieświadom niebezpieczeństwa.
By wcześniej dojść do domu, postanowił pójść przez park. Błąd. W parku było ciemno. Chłopiec przyspieszył, targany jakimś dziwnym niepokojem.
- … i wtedy właśnie skopałem smarkaczowi dupę! – krzyknął ktoś. Paweł mimowolnie spojrzał w tamtą stronę.
Nie wrócił tego dnia do domu, ani nigdy więcej.
***
Cholerna wiedźma.
Jedynie to przyszło mi na myśl, gdy wsiadłem do metra. Proszę mi wybaczyć, ale dlaczego, gdy ja zjawiam się w jakimś miejscu, to od razu zaczyna się w nim roić od tego plugastwa? Stłumiłem przekleństwo cisnące mi się na wargi. To ani kulturalne, ani potrzebne. Nie będę zwracał na siebie uwagi, jeszcze zaraz Główny zarząd zwali mi się na łeb i dokładnie powie co myśli o mojej postawie. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie.
~Strażnik?
Usłyszałem głowie mentalny głos wiedźmy. Ależ oczywiście, że mnie wyczula. Każdy głupi, byłby w stanie. Nie licząc człowieka. Ich wrażliwość jest zerowa.
~A co? Zamierzasz wysadzić metro? – zakpiłem.
Kogo jak kogo, ale wszystkich Podziemnych i Nocnych należy traktować jak potencjalnego zabójcę. Oczywiście tych Nadziemnych i Dziennych też, ale oni maja zadziwiający talent do kłamania. Oczywiście ani Nadziemni, ani Dzienni skłamać nie mogą. Oni po prostu tak posługują się językiem, że nigdy nie dowiesz się niczego od takiego patałacha.
Pociąg zatrzymał się, a do przedziału wskoczył mały chłopiec. Cóż, taki całkiem mały to on nie był, ale miał może szesnaście lat. To przecież nie jest dużo, nawet na ludzką miarę, ale oni to jakoś inaczej przeliczają. Nienormalne to wszystko.
~Szaraczek! Mogłam się tego spodziewać, żaden Strażnik nie raczyłby odpowiedzieć – wykrzyknęła tryumfująco. Żeby się przypadkiem nie przeliczyła, pinda jedna. Miałem jej to nawet powiedzieć, ale z westchnieniem włączyłem w końcu muzykę. Ciekawe, bo słuchawki w uszach miałem, odkąd wlazłem do tego cholernego metra.

„Pracował dzień i noc
I nie miał czasu spać
Nie wiem czy umiał jeść
Palił i pił i zmarł

Nad ranem śmierć się śmieje
I spór rozpieprza domy
A szczury i nadzieje
Wyłażą z wszystkich dziur”


O, proszę. I ludzie mówią, że nie ma żadnych zrządzeń losu. Bujda. Oni po prostu nie widzą wszystkich nici losu. A tak łatwo je wychwycić. Uśmiechnąłem się pod nosem i chciałem sprawdzić, czy aby metro nie wypadnie z torów. Ot, takie przyzwyczajenie z czasów młodości. Zamarłem na chwile, gdy przez przypadek podchwyciłem falę myślową chłopca. Spojrzałem na niego, najpierw raz, krótko. Niby nic, ale od niego po prostu aż wydobywał się odór śmierci.
Szybko zainteresowałem się ścianą przede mną, gdy chłopiec zwrócił na mnie niewinnie spojrzenie niebieskawych oczu. Gdy przestał się na mnie bezczelnie gapić, spojrzałem znów na niego, a raczej na ciemny krzyż, który uparcie wirował nad jego głową. Był za duży i za ciemny, bym mógł go usunąć. A zresztą. I tak bym tego nie zrobił. Nie jestem Strażnikiem. Chłopak wyskoczył z pociągu, gdy ten tylko się zatrzymał.
W takich sytuacjach po prostu przeklinałem sam siebie i swoją niemoc. Czemu, do cholery, nie mogę być tym Strażnikiem? Dlaczego nie mogę chłopakowi pomóc, tylko muszę gapić się na nici jego losu i patrzeć, jak zmierza prosto na śmierć? Przymknąłem oczy i starałem wsłuchać się w piosenkę, ale nie mogłem. Zbyt wyraźnie widziałem, jak kieruje się do parku, wpada na bandę cholernych dresiarzy, młodocianych zbirów, czy jakim tam oni byli plugastwem.
Podchodzą do niego. Chcą pieniędzy. Zaskoczona twarz chłopaka. Uderzenie w brzuch. W twarz. Nóż pod żebra.
Szkoda. Naprawdę szkoda, że te niewinne niebieskawe oczy nie wrócą do domu i nie zobaczą, że ich matka wzięła się w garść, przestała pić i znalazła nową, porządną pracę – na kasie w „Tesco”. Lepsze to niż nic, ale jej to nic nie da. Rzuci robotę i zapije się na śmierć, gdy dowie się o śmierci jedynaka. Przymknąłem oczy i westchnąłem cicho. Nienawidzę być Szarym. Wiedźma zachichotała złośliwie pod nosem.
- Ojej. Chyba nie mogłeś mu pomóc – zaśmiała się.
Zacisnąłem zęby z bezsilnej złości, ale nic nie powiedziałem.
Cholerna wiedźma.
____________________________
Dziękuję za komentarze i wszystkie poprawki. Mam nadzieję, że teraz również zechce wam się to jako tako skomentować.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.10.2011 18:38 przez Ghar'Amel.)
08.10.2011 08:04
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 403
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #6
RE: Jestem Szary
A jednak się nie zechciało. Bywa ^^
Mimo wszystko piszę dalej, bo z jakiś nieznanych powodów mi się chce.

Rozdział II

Obudziło mnie wściekłe łomotanie do drzwi. Niech ich wszystkich diabli pochłoną! Czemu nie dają biednemu, styranemu człowiekowi się wyspać?! I nawet pal licho fakt, że nie jestem człowiekiem, a w każdym razie nie do końca. Otworzyłem oczy i przez klika długich sekund badałem strukturę sufitu. Nic nadzwyczajnego. Stara, gipsowa płyta pokryta białą farbą. Za trzy tygodnie zacznie odpadać. Westchnął i zwlokłem się z łóżka, nakładając na twarz najbardziej męczeńską minę, jaką umiałem z siebie wykrzesać. Niech myśli, debil jeden, że jestem zmęczony po pracy. Pomijając istotny fakt, że moja praca ogranicza się do łażenia po mieście.
Przeszedłem przez ciemny korytarz i mimowolnie skrzywiłem się na widok tapety. Powinienem dawno ją zmienić, ale jakiś chory sentyment mi na to nie pozwala. Co ja właściwie widzę w tej strasznej niebieskiej tapecie z zielonymi kwiatkami, która na dodatek w niektórych miejscach wyblakła i bardzo wyraźnie odłazi od ściany? Teoretycznie rzecz biorąc – nic. Praktycznie… to po prostu za nic w świeci bym jej nie wyrzucił. Głupi sentymentalizm. Westchnąłem, po raz enty tego dnia i powoli przekręciłem klucz w zamku, a następnie otworzyłem drzwi. Uniosłem brwi, na widok dziewczyny stojącej przede mną. Uśmiechała się kpiąco.
Cholerna wiedźma.
Jak mnie znalazła? Prawdę mówiąc, to nie miałby nic przeciwko, by przyszła – gdyby nie była wiedźmą, oczywiście. Takie plugastwo trzeba tępić jak tylko się da. Z tylko sobie znanych powodów zadała sobie trud, by mnie znaleźć. Ale po co?
- Jesteś mi potrzebny – burknęła, bezczelnie wpychając się do mojego domu, tym samym niezwykle mnie zaskakując, co za często się nie zdarza. Zamarłem na chwile. O, proszę. Jednak nie wiedźma. Gdyby nią była, za nic nie mogłaby wejść do mojego domu bez zaproszenia. Kolejna bujda, którą rozpowiadają o wampirach. Żadne Nocne Dziecko nie musi prosić o pozwolenie na wejście. Na wyjście, jak najbardziej.
Spojrzałem na tę kobietę, która właśnie powiesiła płaszcz na wieszaku i bez wahania skierowała się do mojego salonu. Pal licho kulturę. Zaraz wyrzucę tę wywłokę, nie będzie mi się panoszyła po domu. Moim domu, dla gwoli ścisłości. Zamknąłem drzwi i ruszyłem za nią. Zdążyła swobodnie rozsiądź się na moim ulubionym, czarnym fotelu i teraz patrzyła na mnie z dziwnym niepokojem. Skrzyżowałem ręce na piersi i oprałem się o ścianę.
- Czego chcesz? – spytałem ostro, unosząc głowę do góry.
Niech sobie nie myśli, że jest niewiadomo kim. Skrzywiła się i delikatnie poprawiła złote loki za ramiona. To pewnie przez nie kojarzyła mi się z zimna pindą. Nie mówiąc już o tym, że wyglądała jak porcelanowa laleczka z wystawy sklepu z zabawkami. Taka wyniosła i dostojna… a przy tym zimna i pusta.
- Tamten chłopak… przez smarkacza mam kłopoty – warknęła, zaciskając dłonie w pięści. Uśmiechnąłem się nieznacznie. O, proszę. Strażniczka Ciemności we własnej osobie. Dlatego myślała, że jest taka ważna. No i dlatego nie wyczułem, że nie jest wiedźmą. Cholera jedna.
- I co z tego? – spytałem, unosząc jedną brew. Ha! Ona myślała, że ja jej pomogę. Chyba za nic w świecie.
Po pierwsze – ona jest z Padołu. Po drugie – ja jestem Szary. Nie muszę się w nic mieszać. Po trzecie – zamierzałem się dzisiaj porządnie wyspać, ale oczywiście ktoś zawsze musi mi przeszkodzić. Nieładnie z ich strony. Biednego człowieka tak męczyć… nawet jeśli nie jest do końca człowiekiem.
- Główny Zarząd myśli, że to ja go zabiłam. Chcą mnie wrzucić w Nonsens. Ty wiesz, że ja tego nie zrobiłam, dlatego mi pomożesz – powiedziała z pewnością, ale i jakąś nutą strachu. Najwyraźniej wie tyle o Nonsensie co przeciętny, słaby Strażnik. Czyli tylko tyle, że istnieje.
- Nie muszę ci pomagać. Jestem obserwatorem, a to nie moja sprawa – burknąłem. I to był błąd.
- No właśnie! – krzyknęła, a na jej twarzy pojawiły się niezdrowe rumieńce. No do licha! Była wiedźmą, czy nie? Z pewnością tak się zachowywała, ale przecież jej nie zapraszałem do środka. A może już sam fakt, że nie odesłałem ją do diabła potraktowała jak zaproszenie.
- Nie zamierzam pomagać… takim jak ty – mruknąłem od niechcenia. Lepiej grać na zwłokę. Może nie domyśli się, że nawet nie wiem kim jest.
- Ależ pomożesz – warknęła. – Komu uwierzą? Mi, Strażniczce Ciemności? Czy tobie? – warknęła, a na jej twarzy pojawił się szyderczy grymas. A żeby piekło ją wchłonęło. Mogła mieć buźkę porcelanowej lalki, ale teraz jej oczy błyszczały od szaleńczej pasji i kpiny. Normalnie czarownica z powołania. Ale tu miała rację. Nawet Strażnicy Jasności prędzej uwierzą jej, niż mi. A ta jędza zamierzała w razie potrzeby zrzucić winę na mnie. Sprytne.
- Mogę zadeklarować, że nie zabiłaś chłopaka – powiedziałem zdawkowo. Porcelanowa lalka zmrużyła oczy i prychnęła lekceważąco.
- Zadeklarować? Co jest warte twoje słowo? Masz im pokazać to, że wychwyciłeś nici losu tego szczeniaka – warknęła. O nie! Za nic w świecie nie wpuszczę Zarządu do mojej głowy. Niech mnie lepiej od razu zrzucą w Nonsens i udławią się swoją władzą.
- Nie – powiedziałem głośno. – Wynocha z mojego domu. Zgodnie z traktatem żadna ze stron nie może naruszać prywatności innej – dodałem spokojnie. Wdech, wydech, Dominik. Będzie dobrze, dasz radę tej babie.
Zmrużyła oczy i wstała z mojego ulubionego fotela. Masz ci los. Trzeba będzie go wyczyścić.
- Pożałujesz tego – wysyczała, kierując się w stronę drzwi. O, nie wątpię, że pożałuję. Takie jędze mają w zwyczaju zatruwanie ludziom życia. Nawet jeśli nie jestem człowiekiem, to chyba jakiś szacunek mi się należy? Westchnąłem cicho. Który to już raz? A dzień dopiero się zaczął. Strażniczka tak trzasnęła drzwiami, że byłem niemal pewny, że z okien wylecą mi szyby. Z cichym westchnieniem podszedłem do komody, by włączyć wieżę. Szybko wcisnąłem guzik, a z głośników popłynęła muzyka.

„Nie możesz zniszczyć mojego świata rzeczami, które obalasz
Nie możesz tego wszystkiego wziąć z powrotem, tego wszystkiego wziąć z powrotem, wziąć z powrotem
Zrobiłaś to, powiedziałaś to, teraz będziesz żałować
Teraz pożałujesz tego”


Coś takiego nazywa się złośliwością rzeczy martwych, albo ja nie nazywam się Dominik Lanerowicz.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
30.10.2011 18:12
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Maradine Online
Senna Mara
*

Liczba postów: 629
Dołączył: 15-02-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #7
RE: Jestem Szary
"tapety. Powinienem dawno ją zmienić, ale jakiś chory sentyment mi na to nie pozwala. Co ja właściwie widzę w tej strasznej niebieskiej tapecie"

"Praktycznie… to po prostu za nic w świeci"

"Zdążyła swobodnie rozsiądź się "

"A może już sam fakt, że nie odesłałem ją do diabła " - jej

"Dominik" : x

Z uwagi na fakt, że niedawno wstałam z łóżka nie mam uwag co do treści. Do stylu też nei, to wiesz. Inaczej byśmy nie pisały razem xD
Co do błędów, tam wyżej, to nie opisywałam, bo masz dar rozumienia o co mi chodzi Grin

Czekam na dalsze części, blabla ^^

[Obrazek: scaled.php?server=41&filename=wo...es=landing]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.10.2011 12:06 przez Maradine.)
31.10.2011 12:06
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Czepsson
Niezarejestrowany

 
Post: #8
RE: Jestem Szary
Hm... w sumie ciekawe, bo lubię połączenia tej naszej POLSKIEJ codzienności z mistyką, ale tutaj jest straszna zamotka;P ile cały ten tekst ma mieć tak mniej więcej objętości? Bo to jest dosyć kluczowa sprawa. Jeśli chodzi o język, to nie mam zastrzeżeń, tylko ten bohater główny, mężczyzna, wydaje mi się jakiś taki...kobiecy. Poza tym, to troszkę nie zgarniam tego wszystkiego i tak jak mówię jest zamotka. Pomysł generalnie myślę, że dobry i walcz dalejTongue No i jeszcze wydaje mi się, że drechy by małego gnojka tylko oklepały, bo wbrew pozorom kosę w żebra dostają hm... trochę inni ludzie, niż małe łebki. Chyba, że byłby 16-letnim łysolem lub coś tego typu. W każdym razie, raczej na pewno dostałby oklep i skroiliby mu fona, albo zwyczajnie... no czasem trzeba uciekać, a w takich sprawach raczej szybsi są 16-letni przestraszeni chłopcy niż banda porobionych drecholiTongue
31.10.2011 13:40
      Odpowiedz cytując ten post
czarownica
Niezarejestrowany

 
Post: #9
RE: Jestem Szary
Jak ja nienawidzę takiego dodawania dalszych części tekstu. Mniejsza o to.
Początek bardziej przypominał tekst psychologiczny o ciekawym morale - dokładnie znieczulicy ludzkiej. Kolejne fragmenty jakoś mnie nie porwały, a jestem straszną fanką fantastyki.
03.11.2011 21:15
      Odpowiedz cytując ten post
Joa Offline
Zaglądający na forum
Użytkownik

Liczba postów: 28
Dołączył: 18-03-2012
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #10
RE: Jestem Szary
Pierwszą część czytałam wczoraj i bardzo mi się spodobała (a co mi się tu nie podoba?) ze względu na takie wrażenie zamkniętej historii. Myślałam, że to koniec i wcisnęłam czerwony iksik. Dzisiaj chciałam napisać komentarz - i co widzę? Żem ślepa.
Dwie następne części podobają mi się też tak samo mocno jak pierwsza. Historia z chłopakiem była dość smutna, a takie na mnie oddziałują bardzo.
W ostatniej najbardziej nie podoba mi się fakt, że używasz ciągle na przemian albo "cholerna wiedźma" lub też "jędza". Można było pokusić się o jakieś wredne istoty, jędzowate babska itd.
21.03.2012 22:41
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: