ever.more
Niezarejestrowany
|
Kiedy Twój własny świat wynurza się z szelestu kartek...
Życie młodego twórcy rozpoczyna się w momencie, w którym natrafia on na Książkę.
Książka charakteryzuje się tym, że pomiędzy kartami skrywa przepis na świat idealny. Idealny, rzecz jasna, dla młodego pisarza. Słowem - Książka jest mentorem, guru, wielkim opiekunem...i tak dalej.
Wydaje mi się, że każdy z Was ma taką Książkę. Uchylcie rąbka tajemnicy! Zdradźcie, proszę, tytuł, autora. Powiedzcie, dlaczego właśnie dana książka stała się Waszą inspiracją? I kiedy ją znaleźliście?
|
|
| 22.05.2010 22:35 |
|
KamoFreak
Niezarejestrowany
|
RE: Kiedy Twój własny świat wynurza się z szelestu kartek...
Książka, która zrobiła na mnie największe wrażenie. Która wpłynęła na to jak pisze i postrzegam świat. W tym momencie do głowy przychodzą mi dwie książki, a raczej trylogie. Pierwszej z nich Władcy Pierścieni nie muszę chyba nikomu przedstawiać, chciałbym natomiast napisać parę słów o drugiej.
Mroczne Materie Philipa Pullmana, w skład których wchodzą trzy książki:
-Zorza północna
-Magiczny nóż
-Bursztynowa luneta
Cytat:"Akcja trylogii obraca się wokół dwóch wątków. Zasadniczy opowiada o wędrówce głównych bohaterów, Lyry Belacqua i Willa Parry'ego przez wieloświat równoległych wymiarów. Drugi traktuje o zmaganiach pomiędzy światem ziemskim i niebiańskim. W cyklu występuje wiele unikalnych, fantastycznych elementów świata przedstawionego, takich jak pancerne niedźwiedzie i dajmony, będące duszą pod postacią zwierzęta obrazującego charakter jej właściciela. Pullman odwoływał się też do klasyki, na przykład kreując postaci czarownic. W miarę rozwoju akcji, wydarzenia nabierają alegorycznych znaczeń. Autor czerpie z szerokiego wachlarza dziedzin, takich jak np. fizyka i fizyka kwantowa, teologia, symbolika (w tym symbolika biblijna) oraz filozofia religii."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mroczne_materie
Szczególnie wymyślone przez autora dajmony, które towarzyszą każdej istocie ludzkiej są warte uwagi. Kiedy jest się dzieckiem Twój dajmon potrafi przybrać różnorodne formy. W miarę dojrzewania wraz z rozwojem człowieka, dajmon przybiera jedną ostateczną formę, którą zachowa już aż do śmierci. Takie swoiste przedłużenie duszy, a zarazem towarzysz dzięki któremu nigdy nie można być samotnym.
Jest to przykład tego jak odrywając się od przyjętych norm i standardów można stworzyć coś niezwykłego i wciągającego. Te książki były dla mnie tak ważne iż podarowałem je mojej bliskiej przyjaciółce na gwiazdkę
|
|
| 22.05.2010 22:49 |
|
Pytalska
Niezarejestrowany
|
RE: Kiedy Twój własny świat wynurza się z szelestu kartek...
Stephen King, ogół jego twórczości.
Po pierwsze, jego wnikliwość w psychikę wykreowanych przez niego postaci. To sprawia, że są one bardzo naturalne, namacalne, aż chcę, by moje też takie były. Szkoda tylko, że tłumacze z pewnością trochę zepsuli "czar" jego dzieł. King opisuje również tok rozumowania ludzi, ich wewnetrzne monologi i pokazuje, że wcale nie muszą się one pokrywać z tym, co ujawniamy na zewnątrz (np. "Wielki Marsz")
Po drugie, dobre przeplatanie różnych sytuacji z punktu widzenia różnych osób. To sprawia, że możemy odczuć bardziej realnie to, co się dzieje w książce.
Po trzecie, opisy. Niektóre realne, niektóre bardziej ekspresjonistyczne, najczęściej w zależności od postaci, która na to wszystko patrzy.
Na dodatek pomysł. Potrafi go dobrze uformować, nie to co taki Masterton.
|
|
| 13.06.2010 19:49 |
|
Sylar
the truth

Liczba postów: 2,618
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10 Niebiańska
|
RE: Kiedy Twój własny świat wynurza się z szelestu kartek...
King rządzi... TŻ ściągnął mi cały plik opowiadań i krótszych treści, dłuższa książkę czytałam jedną, wszystko powal i zwala z nóg, dosłownie. a niektóre zakończenia to po prostu... Czytasz o A a tu B, ale tak pięknie zrobione że to się w głowie nie mieści!
Co do filmu: to z opowiadanka, które w wielu momentach nijak nie ma się do filmu, jest nawet lepsze niektórym momentami, no i króciutkie jak na fabułę całego filmu więc szacun dla reżysera
Miagarvina 109 641
<klik>
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.06.2010 20:48 przez Sylar.)
|
|
| 13.06.2010 20:47 |
|
KamoFreak
Niezarejestrowany
|
RE: Kiedy Twój własny świat wynurza się z szelestu kartek...
Mój współlokator czytywał Kinga, aczkolwiek mi samemu jeszcze nie dane było skosztować żadnej z tych książek. Co do tłumaczenia psującego klimat, najlepiej się uczyć języka i czytać książki w oryginale, bo mało który tłumacz dorównuje kunsztem odpowiednim do przekładu genialnych utworów
|
|
| 13.06.2010 20:53 |
|
ever.more
Niezarejestrowany
|
RE: Kiedy Twój własny świat wynurza się z szelestu kartek...
Mikołajek w oryginale jest przeuroczą książeczką, na ten przykład.
|
|
| 14.06.2010 20:27 |
|
el Bandita
bandżaj
Liczba postów: 1,102
Dołączył: 12-09-2010
Reputacja: 2 Pozytywna
|
RE: Kiedy Twój własny świat wynurza się z szelestu kartek...
Tylko się nie śmiejcie... 
Dla mnie ispiracją nie jest żadna książka, tylko gazeta naukowa "Focus". Jest tam tyle najróżniejszych tematów! Przeczytam artykuł i od razu jakaś nowa zawikłana historia rodzi się w mojej postrzelonej główce. 
Jednak czasem "natychają" mnie książki. Była nimi np. trylogia Dary Anioła, Upadli, raz nawet jedna przypowieść z Pisma Świętego... Oczywiście jeśli czytam książki, to od razu wiem, o czym nie pisać. Muszę zawsze wymyślić coś oryginalnego, coś, czego jeszcze nie było i z każdym przeczytanym dziełem jest coraz trudniej, bo autorzy wyczerpują moje pomysły. Ale co zrobić, jeśli czytać uwielbiam?
BORN LEARN WORK
EARN SPEND DIE
Sorry, I'm allegic to BULLSHIT.
|
|
| 25.09.2010 12:52 |
|
Sylar
the truth

Liczba postów: 2,618
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10 Niebiańska
|
RE: Kiedy Twój własny świat wynurza się z szelestu kartek...
Czemu mielibyśmy się śmiać? Jak chcę pisać a nie wiem o czym, to czytam gazetę, przeglądam serwisy informacyjne, cokolwiek, zawsze jakiś pomysł wpadnie.
Miagarvina 109 641
<klik>
|
|
| 25.09.2010 17:45 |
|
van Tesse
Kusicielka
Liczba postów: 216
Dołączył: 19-11-2010
Reputacja: 2 Pozytywna
|
RE: Kiedy Twój własny świat wynurza się z szelestu kartek...
Mnie akurat nie zainspirowała żadna książka... chociaż...
tak. Ania z Zielonego Wzgórza, ale to inny gatunek, niż ten, który tworzę ja. ;dd
Jednak to ulubiona lektura, do której powracam.
Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.
Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...
Chciałbyś/chciałałabyś poczytać coś mojego?
Znajdziesz to tu : <klik>
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2011 16:57 przez van Tesse.)
|
|
| 23.11.2010 20:12 |
|