Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 3 Głosów - 3.67 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Koneser od śmietnika
Autor Wiadomość
Maradine Online
Senna Mara
*

Liczba postów: 629
Dołączył: 15-02-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #1
Koneser od śmietnika
Może ktoś jeszcze pamięta Malarza Natchnionego? Można powiedzieć, że to kolejna krótka historyjka o nim. Dłuższa nieco niż poprzednia, ale równie stara. Dopiero co odkopałam! Smile


Koneser od śmietnika

Siedziałem na schodach, wpatrując się tępo w ścianę przed sobą. Miała brzydki, brudnozielony kolor, a ja nie mogłem nic z tym zrobić. Poszedłem kiedyś do właściciela, u którego wynajmowałem mieszkanie i zapytałem, czy mogę przemalować pomieszczenia, ten jednak popatrzył na mnie tak dziwnym wzrokiem, że wyszedłem, nie czekając na odpowiedź.
Siedziałem na schodach, bo szczerze mówiąc, czułem się lekko załamany swoim aktualnym stanem konta. Do końca miesiąca pozostały mi dwa tygodnie i czterysta złotych. Nie zarabiałem mało, ale też niezbyt dużo. Tyle, żeby wystarczyło na utrzymanie i przybory malarskie. Kiedy zaczynało brakować pieniędzy, wyszukiwałem jakiś dobry obraz z tych dawno stworzonych, kurzących się pod ścianą na strychu i sprzedawałem, najczęściej na Allegro, bądź komuś znajomemu. Do tej pory udało mi się tak odprawić kilka dzieł. Zawsze później przez kilka dni nie mogłem otrząsnąć się z szoku, wywołanego radosnym niedowierzaniem, że ktoś chciał patrzeć na szkarady wychodzące spod mojego pędzla.
Malowanie dawało mi spokój, którego nie potrafiłem osiągnąć w żaden inny sposób. Był to mój sposób na ucieczkę od trosk i problemów, a także od rozmyślań o przyszłości. Nakładanie kolejnych warstw farby gwarantowało mi całkowite zapomnienie o otaczającym mnie świecie. Jednak sama radość z tego, co się robi, nie wystarczy. Efekty mojej pracy nie potrafiły zadowolić mnie, a co dopiero kogoś nieznajomego, zapewne obytego we wszelkich teoriach i praktykach artystycznego kunsztu.
Tak więc, najczęściej, obrazy lądowały na śmietniku, skąd znikały niemalże natychmiast. Nie dziwiłem się. Ktoś zapewne używał ich jako opału, lub po prostu wywoził gdzieś, gdzie nie raniłyby wzroku porządnym obywatelom.
Dziś nie miałem ani krztyny natchnienia, które pozwoliłoby mi coś stworzyć, tak więc od rana siedziałem na schodach w przedpokoju i gapiłem się na ścianę, wypatrując na niej napisu „Oto, co musisz teraz zrobić…”.
Po jakimś czasie brudnozielony kolor znudził mi się i przeniosłem wzrok na drzwi. Też były brzydkie, jednak miały ładnie rzeźbioną klamkę, co było jakimś pocieszeniem. Zacząłem więc przyglądać się krzywiznom i zawijasom metalowego uchwytu.
Gdy nagle poczułem, że już zaraz, już za chwilę, znajdę jakąś podpowiedź, wenę, lub muzę, rozległo się pukanie do drzwi. Nie mogłem już usiąść z wrażenia. Pozostało mi tylko zsunąć się jeden schodek niżej.
Odczekałem chwilę, żeby przekonać się, czy aby dźwięk ten nie był złudzeniem. Nikt nigdy mnie nie odwiedzał, a jeśli już, zapowiadał swoje wizyty. Pukanie powtórzyło się, trochę słabiej, jakby gość stracił pewność siebie. Zdecydowałem, że nie mogę dłużej trzymać człowieka za drzwiami, więc wstałem z trudem, czując, jak zesztywniałe mięśnie szykują się do pracy i poszedłem otworzyć.
Na zewnątrz stał mężczyzna. Był… no właśnie. Chińczykiem? Japończykiem? Koreańczykiem? A może pochodził z Wietnamu? Nigdy nie potrafiłem ich odróżnić. W każdym razie, nie było to w tej chwili ważne. Miał na sobie Garnitur. Tak, właśnie Garnitur. Taki, na który nawet za trzydzieści lat życia bez wydatków nie byłoby mnie stać. To on przerwał ciszę, która zapanowała, gdy tylko otworzyłem drzwi. Mówił po naszemu całkiem zrozumiale, ale z akcentem, przypominającym mi „jiiin”. I nie umiałbym inaczej tego wyrazić.
- Dzię dąbry. Czi pana jęst tę ąbraz? – i pokazał mi obraz. Muszę przyznać, że metafora „szczęka opadła do ziemi”, byłaby w tym momencie bardzo trafna. Przybysz trzymał bowiem w ręku dzieło, które namalowałem poprzedniego dnia – kobietę ze słuchawką, którą w bestialski sposób rozmazałem na płótnie.
- Ta-ta-tak – wyjąkałem po chwili. Może facet wyznawał jakąś dziwną religię i uznał moją pracę za świętokradztwo? A potem naśle na mnie ziomków z mafii…
Szeroki uśmiech, który zagościł na jego twarzy, pozwolił mi dojrzeć cały garnitur śnieżnobiałych zębów, poczynając od jedynek, kończąc na ósemkach. Może ta mina miała rozwiać moje obawy, ale nie poradzę nic na to, że spowodowała we mnie przebudzenie się pierwotnego instynktu ucieczki.
- Pańje! Pan jięst doskonałym artistą! – wykrzyknął radośnie. Przez chwilę miałem nawet wrażenie, że rzuci się mnie uściskać.
Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Przedstawiliśmy się sobie – on powiedział, że jest milionerem, a na dodatek koneserem sztuki. Zapytał, czy mógłby zostać moim mecenasem, menadżerem i od razu najlepszym przyjacielem. Pokazałem mu to, co miałem jeszcze na strychu, on powiadomił mnie, że wszystkie obrazy wyrzucone na śmietnik, zbierał u siebie w rezydencji.
Kiedy wyszedł, zostawiając mi w ręku wizytówkę, usiadłem na schodach i zacząłem się zastanawiać, czy nie powinienem wybrać się do psychiatry. Czy nękają mnie jakieś omamy? Odpowiedzi szukałem na brudnozielonej ścianie przez następne cztery godziny.

[Obrazek: scaled.php?server=41&filename=wo...es=landing]
04.12.2011 21:22
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Marša Online
wredne maleństwo
Moderator

Liczba postów: 378
Dołączył: 08-11-2011
Reputacja: 11
Niebiańska
Post: #2
RE: Koneser od śmietnika
Powiem, że jak na stand alone jest to sympatyczne, ale takie trochę bezcelowe. Czyta się lekko, oddziałuje na wyobraźnię, wciąga... bardzo miły motyw „odkrycia” artysty, dobrej wróżby na przyszłość i w ogóle, ale... jeśli to jest skończone (nie umiem tego dociec), to pozostawia po sobie wrażenie, że miałaś pomysł na ciekawy początek, miałaś ogólną ideę co chcesz przekazać i jakiego bohatera stworzyć, po czym gdzieś ci to zwiało, więc napisałaś ostatnie dwa akapity na szybko i voila. Takie to poganiane.
Jeśli natomiast będzie jakiś ciąg dalszy, to może wrażenie kończenia tego fragmentu na szybko jakoś się rozwieje i wszystko nabierze takiego bardziej pełnego kształtu.:)

š = sz
06.12.2011 18:08
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Cosinus Offline
Zigermar
Użytkownik

Liczba postów: 496
Dołączył: 26-09-2010
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #3
RE: Koneser od śmietnika
Maradine napisał(a):Poszedłem kiedyś do właściciela, u którego wynajmowałem mieszkanie i zapytałem, czy mogę przemalować pomieszczenia, ten jednak popatrzył na mnie tak dziwnym wzrokiem, że wyszedłem, nie czekając na odpowiedź.

Maradine napisał(a):Malowanie dawało mi spokój, którego nie potrafiłem osiągnąć w żaden inny sposób. Był to mój sposób na ucieczkę od trosk i problemów, a także od rozmyślań o przyszłości.p

Zabić Cię to mało. Czytałem, czytałem i powoli wkręcałem się w tekst,a tu nagle łubudubu, obuchem po łbie: "Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko." No rzeczywiście potoczyło się hiper szybko i cały czar prysł, znikł, uleciał, nie ma go. Te dwa ostatnie akapity psują atmosferę tworzoną przez resztę tekstu, co ja mówię, one ją miażdżą. No powiedz, dlaczego mi to zrobiłaś, gdyby nie te dwa nieszczęsne akapity to byłoby naprawdę dobrze.

Na co człowiekowi świstek z napisem, że studiował, lizał dupy profesorom i opierd*** się przez 4, 6 czy 8 lat? [...] Jakie to wszystko głupie. Przecież jak coś umiesz, to umiesz - nie umiesz, to nie umiesz. Co ma do tego szkoła i papierki?
— William Wharton

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją.
— Woody Allen

Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
— George Bernard Shaw
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2011 20:46 przez Cosinus.)
06.12.2011 20:44
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Maradine Online
Senna Mara
*

Liczba postów: 629
Dołączył: 15-02-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #4
RE: Koneser od śmietnika
Aaa... wiecie co, właściwie miałam to samo wrażenie, jak go czytałam teraz po raz pierwszy od kilku miesięcy. Chyba nad tym popracuję jeszcze w takim razie! Bo nie tykałam nic. Chyba poleciało tu tak szybko, bo miało być krótko... Nie pamiętam już, czym się kierowałam ^___^

Dzięki za komenty!

[Obrazek: scaled.php?server=41&filename=wo...es=landing]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2011 20:50 przez Maradine.)
06.12.2011 20:50
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,618
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #5
RE: Koneser od śmietnika
Cytat: Malowanie dawało mi spokój, którego nie potrafiłem osiągnąć w żaden inny sposób. Był to mój sposób na ucieczkę od trosk i problemów, a także od rozmyślań o przyszłości. Nakładanie kolejnych warstw farby gwarantowało mi całkowite zapomnienie o otaczającym mnie świecie. Jednak sama radość z tego, co się robi, nie wystarczy. Efekty mojej pracy nie potrafiły zadowolić mnie, a co dopiero kogoś nieznajomego, zapewne obytego we wszelkich teoriach i praktykach artystycznego kunsztu.
Niby nie źle, ale rzuciło mi się w oczy.

Cytat:przeniosłem wzrok
podwójna spacja ^^

Cytat: - Dzię dąbry. Czi pana jęst tę ąbraz? – i pokazał mi obraz.
Wielka?


Szykuje się ciąg dalszy. A w każdym razie taka ma nadzieja, gdyż samo w sobie jest to nijakie. Ot jakieś zdarzenie, jakieś przemyślenia, ale czegoś brakuje. Jakby to z poprzednim połączyć, byłoby lepiej, choć i tak kompozycja jest ewidentnie otwarta. Może taki był zamiar? Podobało mi się jako kunszt, jako tekst, jako coś, ale czuję ewidentny niedosyt tym zakończeniem.
A może jednak byłaś na tyle sprytna, żeby nie dać czytelnikowi zapomnieć o tym tekście? Nie do końca pozytywnie, ale na pewno będzie mnie nękał kolejne dni.

Miagarvina
109 641
<klik>
06.12.2011 21:29
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Kanterial Offline
Flynn Lives
Użytkownik

Liczba postów: 331
Dołączył: 26-11-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #6
RE: Koneser od śmietnika
No to sobie znalazłam! Nie ma to , jak zajrzeć do poprzednich stron xD

Hah, nic lepszego nie mogłam sobie zamówić. Kontynuacja "gościa, który jest magiczny i wymalował obrazie żywego człowieka"! Boże, ale się ucieszyłam, mówię Ci. Może znowu jakieś paranormalne dziwy się tu wydarzą...
Tak więc usiadłam, zaparzyłam Szprocika... A tu takie przyjemne, krótkie cudo ^^ O niczym właściwie, i o wszystkim. Są problemy, jakieś przemyślenia, luźne opisy, ciekawie i przystępnie przedstawiona sytuacja życiowa Magicznego Artysty... A potem jeszcze gość, który jest (haha, leżę xDD) Japończykiem/Chińczykiem/innym skośnookim... I zbiera obrazy ze śmietnika! Hah. Niby to jest przeciętne, jeśli chodzi o fabułę, ale tak wspaniale mi się czyta... Maro, napisz więcej o nim. Proszę. Bardzo lubię czytać Twoje twory. Tak, jak Marsy, a to jest gigantyczna pochwała! Grin No nie bądź chlorem, wrzuć coś o tym gościu jeszcze.
Mogę na Ciebie liczyć? Blah. ^>^

[Obrazek: 4444.gif]
"No oczywiście, że wolałbym biznes klasę. Ale mi to w sumie obojętne, to nie ja będę musiał kłaść się na podłodze, to nie po mnie będą deptać..."
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2012 15:18 przez Kanterial.)
06.01.2012 15:16
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Maradine Online
Senna Mara
*

Liczba postów: 629
Dołączył: 15-02-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #7
RE: Koneser od śmietnika
No w sumie planowałam coś jeszcze o nim poskrobać, ale trza mi pomysłu, czegoś specjalnego, a jakoś tak krucho z tym ostatnimi czasy...

Dziękuję za komentarze Blink

[Obrazek: scaled.php?server=41&amp;filename=wo...es=landing]
06.01.2012 17:51
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
van Tesse Offline
Kusicielka
Użytkownik

Liczba postów: 216
Dołączył: 19-11-2010
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #8
RE: Koneser od śmietnika
A mnie tekst przypadł do gustu. Jest zabawny, poprawnie napisany, ciekawy.
Fajne dialogi, bohaterowie - wszystko jest takie humorystyczne. Uśmiałam się, zwłaszcza z mowy tego Chińczyka. Smile
Ogółem - tekst się ładnie prezentuje, lekko i szybko się go czyta.

Brawo!

Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...



Chciałbyś/chciałałabyś poczytać coś mojego?
Znajdziesz to tu
:
<klik>
06.01.2012 18:10
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Gabriela Offline
Czarownica.
Użytkownik

Liczba postów: 23
Dołączył: 24-03-2012
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #9
RE: Koneser od śmietnika
Sprawny, lekki tekst, ale zgadzam się z poprzednikami - końcówka jakoś "uciekła". Ogólnie wrażenie bardzo pozytywne, ciekawa postać, może troszkę zbyt oklepany motyw? Ale pobudza wyobraźnię!

Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła.
/Szymborska/


***

Część wymienionych przeze mnie usterek może nie być błędem, ale moim zdaniem razi przy czytaniu, dlatego je wypisuję. W uszach innych użytkowników mogą brzmieć dobrze.
Też jestem człowiekiem i też popełniam błędy - jeżeli jakiś element mojego komentarza jest dla Ciebie nielogiczny, niepoprawny etc. to zwróć mi na to uwagę.
Jeśli już poświęciłam Ci na tyle dużo czasu, żeby skomentować Twój tekst w więcej niż dwóch, trzech zdaniach to miło by mi było, gdybyś jakoś się do tego odniósł (nie chodzi mi o zmianę tekstu tylko o komentarz).
24.03.2012 15:03
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
nevermind Offline
Zaglądający na forum
Użytkownik

Liczba postów: 5
Dołączył: 23-03-2012
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #10
RE: Koneser od śmietnika
Moje wrażenia i odczucia w większości jak wyżej. Przyjemnie się czyta, jest lekkie, przyjemne i ma w sobie pewien interesujacy pierwiastek, który pobudza ciekawość. Jedynym mankamentem zdają się być te nieszczęsne dwa ostatnie akapity... Reszta na + Smile

nevermind, dołączył do nas dnia 23-03-2012 - Witam wszystkich Smile
25.03.2012 13:04
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: