Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 4 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ostatnia Cela
Autor Wiadomość
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #1
Ostatnia Cela
Pocztówka z piekła
Atmosfera w Ostatniej Celi była jak zwykle radosna. Kilkunastu zamkniętych w niej więźniów z zainteresowaniem śledziło pojedynek, jaki wywiązał się na środku sali. Mężczyzna po prawej stronie mierzył swojego przeciwnika kpiącym spojrzeniem przenikliwych, szarych oczu. Widać było, że świetnie się bawi, obserwując swojego podenerwowanego wroga. To Jerome, skazany za wielokrotne napady z bronią i morderstwo z premedytacją.
- Dziesięć na Jerome - powiedział siedzący na rozlatującym się krześle czarnowłosy człowiek, który samym swoim wyglądem wzbudzał strach i respekt. Caleb. Przemyt i manipulacje finansowe.
Reszta więźniów po kolei obstawiała wyniki walki, ciesząc się z nadchodzącej, dobrej zabawy.
- A ty, Simon?
Rudowłosy mężczyzna siedzący samotnie w odległym kącie sali, podniósł głowę. Przed nim stał najmłodszy ze skazańców, chłopak o delikatnej, niemal dziewczęcej urodzie. Felix. Jego jasne włosy spływały pyszną kaskadą na ramiona, a niebieskie, zawsze szeroko otwarte oczy dopełniały ten obraz doskonałości. Patrząc na niego, zawsze miało się wrażenie, że wpadł tu przez przypadek - że ta anielska istota nie byłaby w stanie skrzywdzić nawet muchy, a co dopiero człowieka. Podczas jego procesu, sędziowie z powątpieniem patrzyli na oskarżycieli, gdy odczytano zarzuty - morderstwo poprzedzone gwałtem ze szczególnym okrucieństwem.
- Ja nie - odparł lakonicznie Simon, odwracając się do ściany. “Młody” jak go tu nazywano, przyjął to ze spokojem wracając do hałaśliwego towarzystwa.
Więźniom Ostatniej Celi pozwalano na wszystko - oprócz, rzecz jasna, jej opuszczania. Skazani mogli ignorować ciszę nocną, w celi nie było żadnego nadzoru, a ponadto - co uwięzionych cieszyło najbardziej - już ich nie przesłuchiwano. Żaden z nich, nie miał już nigdy być powtórnie prowadzony na salę sądową. Z tej celi wyprowadza się tylko raz. Na szubienicę. Simon spędził w tym miejscu tydzień, co było zaskakująco długim czasem, bo zwykle nikt nie zostawał tu dłużej niż trzy dni. Skazani odchodzili, lecz nigdy nie brakowało nowych. Niemal co drugi dzień wrzucano kogoś, by dołączył do grona czekających na śmierć.
Były plotki, że więźniowie Ostatniej Celi są obłąkani i dlatego nie lękają się umrzeć. Prawda była jednak inna. Trafiali tu najgorsi, obeznani z mordem i krwią, za którymi widmo śmierci szło krok w krok. Znali ją. Nie bali się. Gdy już nadejdzie, wyjdą jej na spotkanie i spojrzą w jej oczy bez strachu. Nie będą z drżeniem nasłuchiwali jej kroków, czając się w kącie.
Simon nie obserwował pojedynku, nie słyszał uradowanych okrzyków. Był ponad to wszystko. Jako weteran tej celi, miał resztę świata w głębokiej pogardzie. Tik-tak. Zdawało mu się, że słyszy ciche tykanie zegara. Obok niego przemknął lekki, biały cień. Odwrócił głowę patrząc na napisy, wyryte na ścianie przez poprzednich więźniów.
“Dopóki się mnie boisz.
Dopóki nienawidzisz.
Dopóki kochasz.
Nigdy nie zginę,
Bo zawsze będę w twoich myślach.”

No, proszę. Filozof się znalazł. Kto by pomyślał, że morderca skazany na śmierć jest zdolny do podobnie głębokich przemyśleń o uczuciach. Pewnie właśnie z ich powodu tu się znalazł, zabijając z zemsty lub zazdrości. Niskie, przyziemne ludzkie odruchy. Z ich powodu wybuchały wojny, zamieszki. Z ich powodu ginęły tysiące ludzi. To przez uczucia ludzie kiedyś wyginą.
“Zemsta jest rozkoszą niską i przyziemną, ale jednak rozkoszą.”
Człowiek jest w ogóle istotą niedoskonałą. Myśli nieracjonalnie i często w kompletnie niezrozumiały sposób. Są możliwości, ale brakuje sposobów, by je wykorzystać. Ten, kto stwarzał człowieka, w widoczny sposób nie dokończył pracy. Może pochłonęło go inne, ciekawsze lub ważniejsze zajęcie i w roztargnieniu pozostawił półprodukt. Bo gdyby wszystko było wykończone jak trzeba, nie byłoby takich odrzutów jak my. Kolejny napis.
“Niczego nie żałuję! Gdybym miał jeszcze jedną szansę, zrobiłbym dokładnie to samo!”
Obok Simona przysiadła kobieta. Miała bardzo czerwone usta. Zamrugał. W tej celi nie było kobiet. Rozejrzał się niespokojnie po pomieszczeniu. Jego oczy zatrzymały się na Paulu. Niepozornym, bardzo bladym mężczyźnie, na którego niemal wszyscy bali się spojrzeć. Jego świdrujące oczy, schowane zwykle pod grzywką ciemnych włosów, teraz omiatały celę, a ludzie odwracali się. Gdy Paul patrzył na ciebie, miało się wrażenie, że czyta twoje myśli, a twój umysł jest dla niego jak zapisana kartka, gotowa do odczytania. Kobieta, która przysiadła się obok Simona miała oczy koloru rtęci, a włosy niczym rozżarzony drut. Patrzyła na niego z leciutkim uśmiechem. Nic nie wskazywało, żeby widział ją ktokolwiek poza rudowłosym.
<Więc to ty> pomyślał z ulgą, patrząc na nią bez strachu.
<Tak. Czekałeś.>
<Już czas?>
<Właśnie.>
Drzwi celi otworzyły się z hukiem, a towarzystwo ucichło na chwilę.
-Simon. Czas na ciebie- oznajmił strażnik. Simon wstał nieśpiesznie. Ale nie był jedynym, który to zrobił.
-Będzie nam cię brakować- Felix mrugnął do niego.
-Niedługo do ciebie dołączymy- powiedział poważnie Paul. Pozostali pokiwali głowami.
-Pozdrów od nas Lucyfera- powiedział Caleb. Simon uśmiechnął się cierpko.
-Prześlę wam pocztówkę z piekła- oznajmił wychodząc. Zmierzchało, gdy wszedł po drewnianych schodach, patrząc na sznur z pętlą. Ona dalej była przy nim, sunęła obok obdarzając go dziwnym chodem.
<Daj mi rękę.> Płomiennooka patrzyła na niego z uśmiechem. To sen? Stanął na wskazanym miejscu, założono mu sznur na szyję.
-Chcesz coś jeszcze powiedzieć?- spytał strażnik. Pokręcił głową. Kątem oka uchwycił jakiś ruch. Śmierć chwyciła go za rękę.
<Chodź ze mną.> nie wahał się.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.04.2011 09:45 przez Ghar'Amel.)
07.04.2011 14:52
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Hell Offline
Rycerz Kwiatów
Użytkownik

Liczba postów: 417
Dołączył: 16-01-2011
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #2
RE: Ostatnia Cela
Hell bierze się do pracy.

(07.04.2011 14:52)Gargamel napisał(a):  - Dziesięć na Jerome - powiedział siedzący na rozlatującym się krześle czarnowłosy człowiek, który samym swoim wyglądem wzbudzał strach i refleks. Caleb Przemyt i manipulacje finansowe.
Mmm... Wzbudzać refleks można? A czy lepiej nie wygląda tak poprawione?

(07.04.2011 14:52)Gargamel napisał(a):  Rudowłosy mężczyzna, siedzący samotnie w odległym kącie sali, podniósł głowę.
Wydaje mi się, że jest to wtrącenie i powinno zostać oddzielone jeszcze jednym przecinkiem Smile

(07.04.2011 14:52)Gargamel napisał(a):  Podczas jego procesu, sędziowie z powątpiewaniem patrzyli na oskarżycieli, gdy odczytano zarzuty - morderstwo poprzedzone gwałtem ze szczególnym okrucieństwem.
Błędne słowo nieistniejące w języku polskim. Dwóch liter zabrakło.

(07.04.2011 14:52)Gargamel napisał(a):  Kolejny napis:
“Niczego nie żałuję! Gdybym miał jeszcze jedną szansę, zrobiłbym dokładnie to samo!”
Dwukropek powinien być. Zdecydowanie.

(07.04.2011 14:52)Gargamel napisał(a):  -Simon. Czas na ciebie - oznajmił strażnik.
Przed myślnikiem nie było przerwy.

(07.04.2011 14:52)Gargamel napisał(a):  Simon wstał nieśpiesznie. Ale nie był jedynym, który to zrobił.
-Będzie nam cię brakować- Felix mrugnął do niego.
-Niedługo do ciebie dołączymy- powiedział poważnie Paul. Pozostali pokiwali głowami.
-Pozdrów od nas Lucyfera- powiedział Caleb. Simon uśmiechnął się cierpko.
-Prześlę wam pocztówkę z piekła- oznajmił wychodząc.
Odstępy. Błagam Smile

(07.04.2011 14:52)Gargamel napisał(a):  Zmierzchało, gdy wszedł po drewnianych schodach, patrząc na sznur z pętlą. Ona dalej była przy nim, sunęła obok, obdarzając go dziwnym chodem.
Wydaje mi się, że przecinek tu powinien być.

(07.04.2011 14:52)Gargamel napisał(a):  <Daj mi rękę.> Płomiennooka patrzyła na niego z uśmiechem. To sen? Stanął na wskazanym miejscu, założono mu sznur na szyję.
-Chcesz coś jeszcze powiedzieć?- spytał strażnik.
Odstępy...


Co do opowiadania... Mm... Początek spełnia swoją rolę - zaciekawia. Dalej wciąż jest dobrze i zakończenie, choć nie zaskakuje, jest dobre. Podoba mi się i mogę nadać ocenę nawet. 7/10. Pozdrawiam i polecam większą aktywność, tak dużą, że mnie paluszki będą boleć od pisania xD
07.04.2011 16:49
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dżast. Niedostępny
Orzeszek.
Użytkownik

Liczba postów: 20
Dołączył: 04-02-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #3
RE: Ostatnia Cela
(07.04.2011 14:52)Gargamel napisał(a):  [...] powiedział siedzący na rozlatującym się krześle czarnowłosy człowiek, który samym swoim wyglądem wzbudzał strach i refleks . Caleb. Siedzi za przemyt i manipulacje finansowe.
Reszta więźniów po kolei obstawiała wyniki walki, ciesząc się z nadchodzącej, według nich, dobrej zabawy.
Powiedz mi, jak atmosfera w więzieniu może być wesoła? Ja mam inne zdanie na ten temat. Chciałabym poznać też i twoje.
Podkreślone wyrazy nadają się do wyrzucenia, kursywą dopisałam własne przemyślenia. Reszta jest ok.
Wzorowałeś się na "Zielonej Milii" Kinga? Evil

"Mimo to kochała go nadal, bo - po raz pierwszy w życiu - poznała, co to wolność. Mogła go kochać, choćby miał się o tym nigdy nie dowiedzieć, nie potrzebowała jego pozwolenia, by niepokoić się tym, co ludzie knują przeciwko niemu. To właśnie była wolność - czuć to, czego pragnęło jej serce, nie bacząc na to, co pomyślą inni."
-Paulo Coelho
10.04.2011 09:21
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #4
RE: Ostatnia Cela
Po prostu, to banda wariatów. Dlatego atmosfera jest radosna. Chodziło o respekt, już to poprawiłem. Co do "Zielonej Milii", to właśnie ta książka mnie zainspirowała do napisania czegoś takiego.

Pozdrowienia z nicości

Charakterystyczną cechą Ostatniej Celi było również to, że jej lokatorzy nigdy nie wiedzieli, która jest godzina. W pomieszczeniu nie było zegara, a i pory posiłków nie bywały regularne. W zasięgu wzroku nie było także okna, dzięki któremu można by było mieć jako takie rozeznanie w kwestii pory dnia. Jedynym źródłem światła była lampa, zależnie od potrzeby zapalana lub gaszona przez więźniów, których życie płynęło zupełnie poza czasem. Było po prostu jednostajnym strumieniem. Bez świadomości upływających dni, godzin i minut. Czas w tym miejscu stanął, zupełnie jakby chciał przyjrzeć się ludziom, dla których nic nie znaczył. Których zupełnie nie obchodził. Którzy wręcz go ignorowali. A może to było coś innego? Może skazańcy po prostu zespolili się z czasem i akceptując jego nieubłagalny upływ pozostawali z nim w harmonii?
- Czy to niesamowite?
Wszystkie głowy zwróciły się w stronę Felixa. Oczekiwali, że skoro przerwał spokojną ciszę nocą, to przynajmniej miał ku temu jakiś istotny powód.
Nie zanosiło się na to. Felix po prostu lubił mówić, a tu wreszcie miał nieustępliwą publikę, której mógł wygłaszać swoje poglądy.
- Czy to nie cudowne? W każdej chwili mogą nas stąd wywołać na spotkanie ze śmiercią. -
Blondyn wyglądał tak, jakby upajał się swoimi słowami. - Czy to nie pokazuje dobitnie, jak życie jest ulotne?
- Nazwałbym to raczej cholernie wkurzającym.
Jerome, siedzący obok skrzywił się zauważalnie i popatrzył na Felixa wzrokiem zarezerwowanym dla największych głupców i idiotów, których nie brak na tym świecie.
Chyba jako jedyny w tej celi nie był pogodzony ze swoim losem. Co z tego, że znalazł się w ostatnim bastionie żywych miłośników śmierci? On chciał jeszcze żyć. Miał za sobą zaledwie dwadzieścia pięć lat życia i wcale mu się nie spieszyło do jego zakończenia. Poprzez pobyt w tej celi stracił tyle możliwości! Tyle uroków życia mu umykało!
Felix spojrzał na niego bystrymi oczyma. Zauważył już, że ten człowiek jest jego skrajną odwrotnością. Negatywem. I w przeciwieństwie do Simona, nie mają żadnej płaszczyzny, na której mogliby się porozumieć.
- Życie jest ulotne - powtórzył, patrząc kpiąco na Jerome. - Dlatego trzeba z niego korzystać, każdego dnia. Zapominając przy tym o przeszłości i nie zastanawiając się nad przyszłością. Wszyscy to wiemy.
Zastanowił się, poczym nagle roześmiał się głośno, ironicznie.
- Oczywiście tylko my wszyscy obecni. Bo reszta to ciemnoty, które pozwalają się ograniczać, a tych wolnych, swobodnych i naprawdę niezależnych od nikogo, nazywają przestępcami.
- Lub wariatami. - Cichy głos Paula dokończył myśl blondyna.
Wszyscy spojrzeli na niego. Nie było tajemnicą, że wcześniej działał ze swoim wspólnikiem. Lecz jego towarzysz - Christopher - podczas procesu został uznany za niepoczytalnego i umieszczono go w psychiatryku, mimo jego sprzeciwów.
W ciszy dało się słyszeć wyraźne skrzypnięcie drzwi - zwiastun śmierci. Skazańcy popatrzyli w napięciu na zmęczoną twarz strażnika. Co uważniejsi wiedzieli, że to oznacza dużo procesów. Dużo więźniów. Dużo skazanych. Wywołano pięć osób. Pozostali zaniepokoili się.
- Nikogo nowego?
Twarz strażnika napięła się.
- Nie dla was - powiedział krótko - do Studni.
Gdy tylko drzwi się zamknęły, celę opanował gwar podnieconych głosów. Weterani kiwali głowami, patrząc przed siebie wyrażali współczucie temu, kto został skazany na Studnię, a nowi koniecznie chcieli wiedzieć czym ona jest.
W końcu Paul, zarządziwszy spokój, usiadł wygodnie i zaczął wyjaśnienia.
- Studnia jest specjalną celą. Trafiają tam ludzie, którzy popełnili podobne wykroczenia jak my, ale którzy - zdaniem sędziów - nie zasługują nawet na szybką śmierć. Skazańcy zostają tam zamknięci… już do końca życia.
Czarnowłosy zawiesił głos, zamyślony, po czym podjął przerwany wątek.
- Nie różniłoby to się od kary dożywocia, gdyby nie jeden znaczący fakt. Studnia to właściwie izolatka. Zamknięta w niej osoba już nigdy nie zobaczy drugiego człowieka. Nigdy już nie usłyszy ludzkiego głosu. Zostanie sama w ciszy i ciemności, dopóki nie umrze. Po jakimś czasie ludzie tam wariują. Tracą głos i wzrok. Ciał poprzednich więźniów nie zabiera się stamtąd, nowi muszą więc siedzieć wśród kruszejących kości. Niezbyt przyjemna sprawa. - Zmienił ton głosu na bardziej suchy, rzeczowy. - Zastanawiam się, kogo tam wepchnęli.
Wszyscy bezradnie popatrzyli na miejsce, któro jeszcze wczoraj zajmował Simon. On, jako jedyny miał kontakty ze strażnikami i wiedział o wszystkim, co działo się w więzieniu. Teraz go nie było…
- Ktokolwiek to jest, współczuje mu - zakończył Paul.

Przez kolejne dni więźniowie starali się dowiedzieć czegoś o nowym skazańcu, lecz na próżno.
Tylko raz, jeden ze strażników rzucił im te słowa:
“On jest gorszy nawet od was.”
- Chciałbym go poznać - skwitował spokojnie Jerome.
Plotki zaczęły powoli docierać i tu, przynosząc strzępki informacji. Podobno chodziło o wymordowanie całej swojej rodziny. Bez litości, bez sumienia… Ale czy można wierzyć plotkom?
Felix zaniepokoił się.
Więźniowie odchodzili, a on dalej tkwił w celi, chociaż wyrok miał być wykonany szybko.
Ktoś mógłby pomyśleć, że powinien raczej cieszyć się z odwlekania kary, lecz tak nie było. Dziwny niepokój, każdego dnia większy, dławił go i odbierał mu opanowanie, z jakim inni czekali na starą przyjaciółkę - śmierć.
<Dlaczego?>
Ktoś szeptał. Cicho i nieustępliwie.
<Ty, który chciałeś być wolny…>
Naprawdę ktoś tu jest?
<Dlaczego masz słuchać innych?>
Kątem oka złowił błysk metalu. Ostry odłamek od ramy jednego z łóżek.
<Na zawsze… Na zawsze wolny… Nikt nie będzie ci dyktował jak masz żyć. Ani tym bardziej… jak umrzeć.>
Powoli, bardzo powoli Felix podniósł odłamek.
Właściwie, dlaczego nie?
<Ostatnie słowo należy do ciebie.>
Ciął. Zrobił to odrobinę zbyt mocno. Krew popłynęła obfitym strumieniem. Syknął z bólu, narzędzie wypadło mu z ręku. Wszyscy spali. Nikt nie zwrócił uwagi. Nikt nie wiedział, że następnego dnia będzie ich mniej. Oprócz jednej osoby…
Paul płynnym ruchem podniósł upuszczony przedmiot.
Blondyn spłoszył się. Czy on chce go powstrzymać? Jeśli podniesie alarm, nie dokończy dzieła… Czarnowłosy nie zamierzał jednak mu przerywać. Wręcz przeciwnie. Ujął długą dłoń chłopaka i szybkim, pewnym ruchem przejechał po niej ostrzem.
Gładka, czysta rana w niczym nie przypominała tej drugiej, niewprawnej. Obyło się bez bólu.
Felix popatrzył na Paula z wdzięcznością. W ciemności jego twarz była ledwo widoczna i to głównie przez swoją dziwną bladość.
Krew płynęła, szybko zgodnie z rytmem bicia serca. Blondyn uśmiechnął się.
- Pozdrowienia z nicości, Paul.
Nie powiedział już nic więcej. Jego życie gasło powoli. Paul spojrzał w nieruchome oczy chłopaka. Zamknął oczy, kryjąc smutek, do którego nie miał prawa.
Simon… Felix… kto będzie następny?

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
10.04.2011 09:56
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #5
RE: Ostatnia Cela
Ta część wyszła gorzej. Sama nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że tym razem niezbyt się przyłożyłam.

Na pograniczu świadomości
Ostatnia Cela była niezwykle charakterystyczna. Nikt nie był pewien, czy sprawiała to atmosfera obecności poza czasem, czy też sami ludzie, którzy w niej byli. Surrealistyczna poświata otaczała całe pomieszczenie sprawiając, że nawet strażnicy starali się ją omijać. Twierdzili, że dłuższe obcowanie ze skazańcami powoduje, że człowiek staje się taki jak oni. Pozbawione skrupułów monstrum, nie przejmujące się czasem ani nawet życiem. Ale… czy tak było?
Jerome przyglądał się współwięźniom. Nie mógł ich zrozumieć. Ich umysły były przesiąknięte chorą fascynacją. Czymś, czego nie potrafił pojąć. Nie bali się śmierci. Zachowywali się tak, jakby nic ich nie obchodziło. Łącznie z ich własnym życiem. Skrzywił się mimowolnie. Jakże własne istnienie, może być nic nie warte? Życie umykało mu między palcami. Jeszcze tyle rzeczy chciał zrobić, tyle przeżyć! A teraz… nie miał ku temu możliwości. Jego wzrok zatrzymał się na pustym łóżku. Zabawne, że nikt nie zajął miejsca samobójcy.
<Czy to cię nie boli? On nie bał się decydować o własnym życiu. A Simon? Czyż on bał się śmierci?>
Odezwał się cichy głos w jego głowie. Przymknął oczy i zapatrzył się w podłogę. Bał się śmierci. Lękał się, że dalej nic nie będzie. Że przestanie istnieć i zostanie po nim tylko nic nie warte wspomnienie, przesiąknięte krwią i nienawiścią. Nie umiał sobie wyobrazić tego, że mógłby sam odebrać sobie życie. Coś co kochał. Coś co było dla niego warte więcej niż cały świat.
A Simon? Był wariatem. Nie bał się umierać. Jerome był pewien, że przed egzekucją podniósł głowę do góry i uśmiechnął się lekceważąco, lub rzucił jakąś kąśliwą uwagę w kierunku strażników. Nie znał go zbyt dobrze, ale postawa rudowłosego doprowadzała go szału. Ten jego spokój… bywał irytujący. Zachowywał się tak, jakby na coś czekał. Nie, nie na coś, ale na kogoś. I doczekał się, przecież stara przyjaciółka przyszła do niego.
<Okryłeś się hańbą. Odebrałeś niewinne życie i to osobie, którą kochałeś, a drżysz o własne? Któro jest nic nie warte?>
<Nie chciałem, żeby była jego. Czy to moja wina?>
<Tak.>

Odwrócił głowę i spojrzał na ścianę. Jego oczy zahaczyły o napis na ścianie.
“Dopóki się mnie boisz.
Dopóki nienawidzisz.
Dopóki kochasz.
Nigdy nie zginę,
Bo zawsze będę w twoich myślach.”

Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że zaledwie kilka dni wcześniej ten sam napis czytał Simon. Uśmiechnął się krzywo. Sam znalazł się tu z powodu uczuć. Głupich uczuć. Czemuż w ogóle istniały? Sprawiały ból i paraliżowały zmysły. Westchnął i zacisną zęby z bezsilnej złości. W głowie pojawiły się obrazy. Niechciane wspomnienia, które chciał schować głęboko w swoich myślach. Zapomnieć. Wyrzucić. Zniszczyć.
Zielone oczy mignęły przed nim, czarne włosy muskały twarz, a w uszach dźwięczał jej śmiech niczym pęk dzwonków. Czy żałował? Tak. Przecież chciał tylko tego, by przy nim została. Czy to było złe?
<Razem z nią zabiłeś coś jeszcze>
Szepnął cichy głos w jego głowie. Irytował go. Zawsze, kiedy dochodził do jakiegoś wniosku, ten głos szeptał uwagi i wzbudzał w nim wątpliwości.
<Zabiłeś mnie>
Jerome nieprzytomnie spojrzał przed siebie. Zszokowany wpatrywał się w istotę, którą kochał. Którą zabił.
<To ty?>
Spytał nie otwierając ust. Cały świat zniknął. Biel otaczała ich. Nie było tam nikogo więcej, tylko on i ona. Dziewczyna patrzyła na niego zielonymi oczyma pełnymi żalu i wyrzutów.
<Prosiłam, żebyś pozwolił mi odejść> szepnęła cicho.
Jerome energicznie pokręcił głową.
<Ja nie chciałem! Nie chciałem! Słyszysz?! Po prostu chciałem, byś została! Żebyś tylko mnie nie zostawiała!>
Jego głos odbijał się echem. Dziewczyna odsunęła się od niego. Powoli stawała się coraz bardziej przezroczysta. Z każdą sekundą zamieniała się w nicość.
<Wtedy nie myślałeś o mnie. Byłeś egoistą Jerome. Na zawsze nim zostaniesz> szepnęła bezgłośnie.
Mężczyzna zadrżał.
<Nie odchodź! Nie zostawiaj mnie tutaj!> krzyknął.
Zielonooka rozpłynęła się zostawiając głuchą ciszę i bolesną pustkę. Jerome upadł na ziemię. Nie czuł nic. Utknął na granicach świadomości. Pomiędzy życiem, a śmiercią.

- Co z nim? - spytał Caleb unosząc brwi. Paul delikatnie dotknął ramienia leżącego mężczyzny. Jerome leżał na podłodze z szeroko otwartymi oczyma. Wyglądał, jakby dostał ataku jakiejś choroby.
Do celi wpadli strażnicy. Położyli na podłodze nosze, a na nich nieruchomego mężczyznę. Wynieśli go z celi. Paul podszedł do krat. Po kilku godzinach wrócił strażnik.
- Co z nim? - spytał Paul patrząc na strażnika. Mężczyzna skrzywił się pod naporem spojrzenia Paula.
- Nie wiemy. Nie da się go obudzić. Najprawdopodobniej umrze niedługo - oznajmił strażnik. Paul pokiwał głową i odszedł od krat.
Ze złością spojrzał w podłogę.
<Dlaczego to robisz? Podszeptujesz im najgłupsze rzeczy, a oni idą za twoim głosem jak bezrozumne cielaki> pomyślał.
Obok niego pojawiła się płomiennooka kobieta. Uśmiechnęła się zjadliwie do Paula.
<Bo oni nimi byli. I Felix. I Jerome. Simonowi pozwoliłam zginąć tak, jak zapragnął. On był tego wart. A ty? Jeszcze nie wiesz, co dla ciebie przygotowałam.> szepnęła rozpływając się w powietrzu. Paul westchnął i usiadł na swoim zwykłym miejscu. Teraz, już nic go nie obchodziło.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.11.2011 18:49 przez Ghar'Amel.)
27.04.2011 14:50
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
czarownica
Niezarejestrowany

 
Post: #6
RE: Ostatnia Cela
Ogólnie trafiają ci się niepotrzebne powtórzenia lub zdania jakoś dziwnie brzmiące, ale ogólnie każdy fragment ma swój urok. Czasem brakuje ł na końcu lub przecinków.
Nie lubię tekstów o podobnej tematyce, ale twój mnie pochłonął. :}
02.05.2011 22:38
      Odpowiedz cytując ten post
Hell Offline
Rycerz Kwiatów
Użytkownik

Liczba postów: 417
Dołączył: 16-01-2011
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #7
RE: Ostatnia Cela
Owszem, gorzej ci wyszła, ale wciąż dobrze. Nie tak łatwo się czytało, ale jest ok. Daaalej? Ach, wytknąłbym błędy, ale nie zbytniej ochoty. Sorrki. Twoja zmora to literówki, co?
03.05.2011 13:54
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #8
RE: Ostatnia Cela
Ta, literówki to koszmar. W szczególności, że ani word, ani firefox ich nie wyłapuje tak jakbym chciał. I nie bardzo chce mi się pisać dalej, bo nie wiem o czym. Skończyły mi się pomysły na głębokie rozmyślenia o śmierci i życiu.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
03.05.2011 14:35
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,614
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #9
RE: Ostatnia Cela
Hm... Dialogi?
04.05.2011 10:44
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Marša Online
wredne maleństwo
Moderator

Liczba postów: 378
Dołączył: 08-11-2011
Reputacja: 11
Niebiańska
Post: #10
RE: Ostatnia Cela
Czego to ciekawego człowiek nie znajdzie zmieniając sposób sortowania tematów w dziale.
Będzie bez cytatów, bo mi się po prostu podobało, a że mnie jakieś przeziębienie, to chciałam się po porostu nacieszyć czytaniem :) Nie żeby tam wiele do cytowania było. Brakowało iluś wcięć akapitu, nie tragedia, a jeno kosmetyka, bo bez nich da się czytać. Większość for i tak nie obsługuje wcięć i albo ich nie ma, albo je ludzie robią próbując przechytrzyć skrypt (na przykład małym plikiem gif lub png xD).
Szkoda, że ci się skończyły pomysły, bo było to ciekawe i dobrze mi się czytało. Podobała mi się koncepcja samej celi i bohaterowie w niej osadzeni. No i doszłaś jakby do półmetku w usuwaniu ze sceny życia tychże bohaterów. Jeśli kiedyś do tego wrócisz, to chętnie przeczytam ciąg dalszy :)

š = sz
13.12.2011 21:22
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: