Zacznę bardzo optymistycznie, bo widzę bardzo liszkowe tematy. A mianowicie aniołów i upadłych oraz demony. Cała ta zgraja i jeszcze paru świętych mieszka od pewnego czasu z Liszką i robią dużo hałasu. Niekiedy zdarza się im także powiedzieć coś zabawnego. Albo dziwnego, chociaż w tej drugiej kategorii Liszki nie wyprzedzą. A już na pewno nie od momentu, kiedy poszłam spać z Asmodeuszem. Zresztą mniejsza o to, bo znowu zaczynam się rozpisywać. Tytułem wstępu powiem, że angelologia (ładne słowo, nie?) to dość niewdzięczna nauka, ponieważ nic się tam nie zgadza. Można tylko siedzieć nad książkami i dumać "co by było gdyby", co jest, swoją drogą, bardzo dobrym zajęciem. Inna sprawa, że niejaka Liszka planowała dalekie podróże w celu zbierania materiałów. Spotkało się to z takim komentarzem ze strony liszkowego kuzyna "I co ty chcesz niby zrobić? Zadzwonisz do "Trójki" i wygrasz wycieczkę do Raju z przystojnym cherubinem jako przewodnikiem? Po diabły ci to. Choć lepiej do "Lonii" [nazwa pubu], poobserwujesz sobie wieczorne życie." I tak powstała jedna ze scen z moich opowiadań, ale na nie przyjdzie czas. Teraz zaś do rzeczy. Zacznę od tego co jest, a potem przejdę do tego, czego nie ma, a być powinno.
Cytat:- To zaszło już za daleko. Niebo pozwala sobie zsyłać na ziemię coraz więcej błogosławionych. Wiecie, do czego to doprowadzi? - warknął Lucyfer.
Drobna refleksja, która mi zajęła sporo mocy obliczeniowej liszkowego mózgu swego czasu: jeśli piszesz opowiadanie, bądź powieść, w którym akcja dzieje się poza Ziemią jako planetą lub wymiarem, to powinieneś zapisać jej nazwę wielką literą. A potem iść konsekwentnie i pisać "Niebo" oraz "Piekło". Inaczej czytelnik nie będzie od razu wiedział, czy masz na myśli planetę (bądź sferę), czy glebę, taką doniczkową. Piszę "powinieneś" bo teoretycznie pisarza nic nie ogranicza. Jednak ja powtórzę słowa, których autora już nawet nie pamiętam: "Będziesz mógł polemizować z gramatyką kiedy coś wydasz.". To samo tyczy się pozostałych trzech Wielkich i Szanownych Pań: Pani Interpunkcji, Pani Ortografii i Pani Logiki.
Znajomy profesor tak kiedyś Liszce rzekł: "Opowiadanie i każda inna forma prozy musi zaczynać się jakąś sceną. Gdybyś kręciła film, to ta scena byłaby pierwszym kadrem, zbliżeniem. W "Drużynie Pierścienia" masz sielski Shire, "Mistrz i Małgorzata' rozpoczyna się na Patriarszych Prudach. Ty możesz zacząć nawet tak:
- Laboga! - krzyknęła Maryna, kopiąc ziemniaki.
Ale jakoś zacząć musisz."
Z tego długiego wywodu wynika, że najlepiej jest, gdy zaczynasz konkretną sceną, która daje czytelnikowi wyobrażenie o miejscu akcji. Bo przecież nikt ziemniaków nie będzie w warszawskim apartamentowcu kopał...
Cytat: Złote loki kaskadami spływały po jego plechach delikatnie przysłaniając czarne skrzydła.
W tym momencie Liszka uśmiecha się, choć nie powinna. Plecha to ciało glonów jest. Albo czegoś podobnego, nie słuchałam na lekcji.
Cytat: Mężczyzna siedzący po jego prawej stronie odchrząknął cicho, dając znać, że chciałby coś powiedzieć. Lucyfer machnął ręką, a mężczyzna wstał.
Powtórzenie i do tego dość pospolite, jeśli wolno mi się tak wyrazić.
Cytat:Omiótł salę spojrzeniem bladoniebieskiego [color=#4B0082]oka i delikatnie skinął głową na znak pozdrowienia.
Nie znam Twoich bohaterów, a taki opis każe mi podejrzewać, że ten konkretny ma tylko jedno oko. Jeśli tak jest, powinieneś to w jakiś sposób zaznaczyć. Inaczej przez następną część tekstu ktoś z liszkowym uporem będzie szukał odpowiedzi na to, o co chodzi z tym okiem.
Cytat:- Oczywiście, że zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji, Lucyferze, ale ty sam dobrze wiesz, do czego doprowadzi zsyłanie większej liczby demonów na [/color]. Nie chcemy wojny z Niebem - oznajmił krzyżując ręce na piersi.
Co oprócz niekonsekwencji, o której pisałam wcześniej rzuca mi się w oczy? Sposób wypowiedzi postaci, który jest bardzo drętwy, żeby nie powiedzieć "sztuczny". Parę zdań wcześniej Lucyfer używa dokładnie tego samego sformułowania. Zakładam, że jest to jakieś ważne zebranie w tym Piekle i nastroje są podminowane. Ja jakoś nie widzę w tym wszystkim miejsca na pełne odpowiedzi rodem z podręczników od języka angielskiego. "Yes, I eat breakfast every day".
Cytat:Na jego twarz padło światło. Srebrne włosy opadały na jego twarz, przysłaniając jego prawe oko. Nie był starym człowiekiem.
Strasznie dużo tutaj powtórzeń. Oraz coś, co nie do końca jest powtórzeniem, ale "gryzie się". Dwa słowa "padało" i "opadały" stojące tak blisko siebie zupełnie psują estetykę tekstu. Ale to jeszcze nic w stosunku do tego, co zaraz napiszę.
Powiedz mi, proszę, jak się ma ostatnie zdanie do dwóch poprzednich? Myślałam nad tym dobre trzy minuty i jedyne skojarzenie miałam z Geraltem z Rivii. Gdzieś tam autor wspomina o tym, że Biały Wilk miał siwe włosy nie ze starości, lecz w wyniku mutacji. Ale to, co Ty napisałeś przypomina mi raczej notatkę dla autora, pomysł do rozwinięcia.
Cytat:- Kain, Kain, Kain. Jesteś pewien, że chcesz wojny z Niebem? Łącznie ze wszystkimi jej konsekwencjami? - spytał cicho Lucyfer. Kain bojowniczo wysunął do przodu podbródek. Był gotów, by bronić swoich racji.
W tym momencie przestałam rozumieć Lucyfera. Jakiś, za przeproszeniem, szczyl mu podskakuje, a ten na spokojnie sobie wzdycha i karcące spojrzenia po cichu rzuca. Nie wiem już, kto miał złote, a kto srebrne włosy, bo właśnie dowiedziałam się, że Kaim był brunetem.
Cytat: Postawa Upadłych doprowadzała go do furii. Jego zdaniem nie robili nic. Siedzieli w swoim Piekle i czekali na dusze, które zboczyły ze ścieżki światła. Na dusze takie, jak on.
Wiesz, co Liszka tu widzi? Liszka tu widzi, że autor chciał pokazać, co sobie jego bohater myśli i poszedł na łatwiznę. A tak nie wolno. Chyba, że jakiś zmęczony życiem, liszkowy anioł, czy inna pani Radomska usiądzie sobie w kuchni i zacznie rozmyślać. Wtedy można spokojnie zapisać te myśli w takiej postaci, w jakiej są tutaj. W innym wypadku takim rozwiązaniom mówimy stanowcze niet! Zadanie autora polega na tym, żeby tak opisać postać, żeby czytelnik sam domyślił się jej poglądów i stanowiska w dyskusji.
Cytat:Żądam wyjaśnień - oznajmił czarnowłosy mężczyzna siedzący obok niebieskookiego.
Przeczytaj to sobie na głos i powiedz Liszce, co zauważyłeś. Przecież to śmiesznie brzmi nawet. Jak zagadka: Czarnowłosy siedzi obok niebieskookiego, jakiego koloru sweter dostał Gabriel na zeszłą Gwiazdkę?
Dalej już cytować nie będę, bo błędy się powtarzają, a ja lubię być jedyna taka Liszka we Wszechświecie. Ale to nie znaczy, że nie mam uwag:
1. Nie odmieniasz imion. Powinno być "Abbadonie", odmianę tego skomplikowanego imienia na "S" sobie wymyśl i się jej trzymaj.
2. Spacja i znaki interpunkcyjne zaczynają wariować jeszcze bardziej.
3. Bohaterowie mówią do czytelnika. Tu zatrzymam się na dłużej. Mam takie wrażenie, że oni zajmują się własną akcją, robią coś, gadają sobie, aż nagle patrzą - ktoś im się przygląda. Widzą taką Liszkę i zaczynają udawać, że zachowują się normalnie, ale chcą się przy tym popisać i tłumaczą wszystko, dając możliwość odgadnięcia dalszej fabuły.
4. OPISY

Nie ma tutaj żadnych opisów, które byłby logiczne od A do Z. Liszka nie ma pojęcia, gdzie znajdują się zgromadzeni, jak reagują, czy nikt przypadkiem sobie nie ziewa, ani nawet kim oni są. Bo załóżmy, że chcesz Liszce pokazać zupełnie nową wizję Nieba i Piekła. Na przykład taką, w której Wąż był dobry, Stwórca zły i teraz Lucyfer razem z garstką aniołów musi bronić prawdy, która do niego dotarła, gdy Adam spróbował owocu z Drzewa Poznania. Pierwsze znaki o tym powinny być już na początku. Coś, co naprowadzi Liszkę na trop i wciągnie bez reszty.
A teraz w kwestii nieco bardziej merytorycznej.
Nie dowiedziałam się z tego tekstu niczego, co miałoby mnie powstrzymać przed odłożeniem książki i zabraniem się do czegoś innego. Ot, parę osób o najróżniejszych kolorach oczu i włosów wypowiada wojnę Niebu. Nic nowego, szczerze mówiąc. I taka jest brutalna prawda. Mój początkowy optymizm wyparował, co nie znaczy, że nie będę czytać następnych części. Wręcz przeciwnie - czekam na nie z niecierpliwością, żeby zobaczyć, czy odrobiłeś pracę domową.
Jako zemstę za tą ocenę możesz wyżyć się na liszkowym opowiadaniu, które pojawi się niebawem, czyli wtedy, gdy Liszka zbierze się, żeby je wstawić.