Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Postrzeganie rzeczywistości, myślenie...
Autor Wiadomość
Maradine Online
Senna Mara
*

Liczba postów: 633
Dołączył: 15-02-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #1
Postrzeganie rzeczywistości, myślenie...
Powiedzcie mi, w jaki sposób odbieracie rzeczywistość?

Bo ja mam wypaczony styl książkowy, tak przynajmniej to nazywam. Widzę to, co się wokół dzieje i automatycznie pojawia się w mojej głowie opis. Na przykład, kiedy ktoś coś powie, od razu w głowie pojawia mi się takie "powiedział/a Ktośtam", albo "zaćwierkała papuga". To bardzo interesujące, szczególnie, kiedy nagle łapię się na tym i zastanawiam, co ja właściwie robię o__O. Do tego, zawsze kiedy widzę jakichś obcych ludzi, opisuję sobie ich wygląd i zastanawiam nad charakterem, wymyślam historię życia i myślę, w jaki sposób mogliby zaraz zginąć (nie patrzcie dziwnie xD).
A myślenie? Słowa i obrazy. Dialog między moyą, a mną, czasem nawet gadanie do siebie na głos, żeby sprawdzić wydźwięk jakichś słów wypowiedzianych różnymi tonami. Czasem myślę też po angielsku, rzadziej francusku.

To straszne ^______^

[Obrazek: scaled.php?server=41&filename=wo...es=landing]
28.01.2012 12:51
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,614
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #2
RE: Postrzeganie rzeczywistości, myślenie...
A myślałam, że tylko mi książki mózg wypaczyły o.0 Ostatnio właśnie się złapałam na tym, że będą wśród ludzi analizuję ich wypowiedzi, tworząc dialogi właśnie w stylu "skrzywiła się z niesmakiem, a po chwili wybuchnęła głośnym śmiechem szaleńca". Czasem nawet, pisząc w takich sytuacjach, przekładam to do opowiadań. No i swoje myślenie też, zwłaszcza ostatnimi czasy, kiedy więcej piszę, to nie dość, że słyszę swoje słowa w myślach - wcześniej je układając - to jeszcze myślę o tym, jak poruszam ręką, czy że jedno oko mam bardziej przymknięte, a bluzka pogięła mi się na plecach. Chociażby teraz ^^ Jak się nad tym zastanowić, i jak się już jest tego świadomym, to wygląda to jak umilanie życia poprzez tworzenie z niego fikcji. Czasem jednak, zwłaszcza pisząc jak najbardziej lubię, czyli "pod wpływem", a jeszcze niech wtedy ktoś do mnie coś mówi/pisze na gg, to nazajutrz się zastanawiam, co z wczorajszego wieczora było wytworem wyobraźni, a co zdarzyło się naprawdę, skoro wszystko w pamięci zapisuje się w postaci opisów i dialogów, które przy wspomnieniach widzę na białej stronie z bezbłędnym zapisem, nawet z odróżnieniem wielkich liter i pauz. Ostatnio mnie to uratowało w sądzie, kiedy zamiast skupiać się na niemiłej sytuacji, kartkowałam swoje wspomnienia i "czytałam" je sędzinie. Tak niemiłe wspomnienia odsunęłam do szuflady podpisanej nawet nie moim nazwiskiem i czasem mam chwile, kiedy wydaje mi się, że to wcale się nie działo, tylko to sobie wyobraziłam. Przerażające to jest czasem, zwłaszcza, kiedy zdajesz sobie sprawę, że nie do końca jesteś sobą, bo po co być nudną sobą, kiedy można być ciekawszą Sobą, prawda? W sumie to dzięki takiej analizie świata i przetworzenia rzeczywistości na pisaną prozę, zdałam wczoraj egzamin. Wstydu niemało się najadłam, przy tym powodując u pana magistra czerwień na twarzy, bo przez każde ćwiczenia z nim wyobrażałam sobie jaki to jest och i ach, co wczoraj mi wypomniał, pokazując w swoim kajeciku zapisek przy moim nazwisku "duży plus za maślane oczka" i gapiąc się na mnie wzrokiem i uśmiechem, który roztopiłby niejeden lodowiec. (A potem poszła plota, że zdałam po znajomości... ale co z tego, przecież to wszystko tylko bajka... o.0).
Co do gadania ze sobą... Jak mieszkałam jeszcze z koleżanką to co chwila miała ze mnie śmiechu-warte, bo zaczynałam konwersować ze Sobą. Teraz rzadziej, ale w myślach ciągle, głównie analizując co dziś zrobię, gdzie pójdę, a jeśli pójdę, to jakich słów będę musiała użyć, żeby ładnie zabrzmiało, żebym wypadła lepiej przy profesorze niż przy kolegach, żebym nie palnęła głupoty, a może i użyła jakiegoś ładnego słowa, i żeby zakodować w głowie, że rozmawiając z tym, mogę mówić swobodnie, ale przy tym trzeba być poważnym i zagrać inną rolę.
Co do myślenia po angielsku, toż to przecież fajne jest i ćwiczy język ^^ Gorzej jak nagle ktoś się do Ciebie odezwie ^^


/// się rozpisałam ^^
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.01.2012 13:10 przez Sylar.)
28.01.2012 13:08
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Enell Offline
¿
Użytkownik

Liczba postów: 141
Dołączył: 27-11-2011
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #3
RE: Postrzeganie rzeczywistości, myślenie...
Cytat:analizując co dziś zrobię, gdzie pójdę, a jeśli pójdę, to jakich słów będę musiała użyć, żeby ładnie zabrzmiało
Skąd ja to znam? Wiedząc, że się z kimś spotkam, na kogoś natknę lub chociaż jest szansa, że zobaczę, nie mogę powstrzymać się od układania planu rozmowy, rozważając przy tym różne możliwości, to, że dana osoba może odpowiedzieć inaczej niż się spodziewam. Zadaję jej pytania i zastanawiam się nad tym, w jaki sposób wyjaśniać jakiekolwiek wątpliwości, co należy w którym miejscu powiedzieć i z pomocą których słów, żeby było najdokładniej, żeby mnie zrozumiano.
I mam podobnie z obcymi ludźmi, tyle że ci całkiem nieszczególnie mnie interesują, raczej ci, z którymi rozmawiam po raz pierwszy - od razu w ruch idzie kwestionariusz z mojej głowy, który z postępem rozmowy uzupełniam, coś na kształt „oczy bliżej siebie niż powinny, prosty nos, sięganie dłonią do szyi w chwilach zakłopotania, śmiałe patrzenie w oczy, szczery uśmiech” itd.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.01.2012 14:36 przez Enell.)
28.01.2012 14:35
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Cosinus Offline
Zigermar
Użytkownik

Liczba postów: 496
Dołączył: 26-09-2010
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #4
RE: Postrzeganie rzeczywistości, myślenie...
Ja też zwykle przed jakąś rozmową, czy spotkaniem staram się w głowie ułożyć jej plan, co z tego że często nie zbiega się on potem z rzeczywistością, ważne, że czasem się przydaje.
Przez studia matematyczne, często otaczający mnie świat kojarzy mi się z pojęciami matematycznymi bardzo lubię obliczać w głowie różne nieistotne pierdoły, np. (proszę się nie śmiać) ile % książki już przeczytałem, oczywiście z w miarę dokładnym przybliżeniem (tzn. co najmniej dwa miejsca po przecinku), tak wiem, że to trochę chore Tongue Ze sobą raczej nie gadam ;P nie czuję takie potrzeby, za to analizowanie różnych sytuacji, zarówno tych przyszłych jak i "co by było gdyby..."
Jak z kimś rozmawiam to też zwykle otwierają się w mojej głowie szufladki z opiniami na temat osoby, z którą dyskutuję.
A co do obcych to kieruję się zasadą, którą uważam za bardzo wygodną: "Umiesz liczyć, licz na siebie, Twoje szczęście innych je*** (nie interesuje Blink).

Na co człowiekowi świstek z napisem, że studiował, lizał dupy profesorom i opierd*** się przez 4, 6 czy 8 lat? [...] Jakie to wszystko głupie. Przecież jak coś umiesz, to umiesz - nie umiesz, to nie umiesz. Co ma do tego szkoła i papierki?
— William Wharton

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją.
— Woody Allen

Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
— George Bernard Shaw
29.01.2012 00:16
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: