Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 4 Głosów - 4.5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Poza światem (Zawieszenie - tymczasowe)
Autor Wiadomość
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #1
Poza światem (Zawieszenie - tymczasowe)
Takie kolejne opowiadanie. Tym razem zamierzam je skończyć Grin

Poza światem

Mel nigdy nie należała do osób strachliwych. Ba! Wychodziła każdej trudności naprzeciw z wysoko podniesionym czołem i obelgą na języku. Jednak tego dnia – przestraszyła się. Po raz pierwszy w życiu nie umiała wykrzesać z siebie choćby grama odwagi. Cóż, w jej sytuacji każdy zareagowałby tak samo. Przecież nie co dzień na środku salonu pojawia się jakiś koleś w czarnym płaszczu i z kosą w dłoni. Dodając do tego nienaturalną mgłę i dziwaczne kakofonie dźwięków, które wydobywały się jeden Bóg wie skąd.
Dziewczyna obserwowała niespodziewanego gościa zza kanapy. Jasnobrązowe włosy opadały na jej pospolitą twarz, niemal całkowicie zasłaniając szaroniebieskie oczy. Gdyby ktoś przypadkiem minął ją na ulicy, to z całą pewnością nie wiedziałby, że ktokolwiek taki w ogóle istnieje. Mimo jej charakterystycznego zachowania, przestając na nią patrzeć niemal od razu zapominał, jak ona właściwie wygląda. Wprawdzie to znacznie pomagało w jej profesji. Przecież nikt nie podejrzewałby tej filigranowej dziewuszki o nijakich rysach twarzy o bycie detektywem.
Mel zaklęła w myślach, przypominając sobie, że broń zostawiła w kaburze. I to w łazience. Na dodatek po drugiej stronie domu! Czy mogło być jeszcze gorzej? Owszem, mogło. Tak bywa, gdy posiada się nieprzeciętnego pecha, a anioł stróż co krok zasypia, albo zapomina o podopiecznym. Gość z kosą westchnął zrezygnowany.
- No co to ma być niby? Nie ma tu nikogo – burknął, opuszczając głowę w geście całkowitej rezygnacji. Pod jego nogami coś prychnęło ostentacyjnie.
- Bo z ciebie dupa jest, a nie Kosiarz – warknęło coś. Owszem, coś. Mel dostrzegła tylko jakieś różki i czarną czuprynę. Myśli wirowały jej w głowie, cały czas mrucząc, że najprawdopodobniej się upiła, albo zaćpała. Mógł to być też sen, ale to stanowczo wykluczała – zaczęły jej drętwieć nogi od kucania w niewygodnej pozycji.
- Co ja teraz zrobię? – zawodził gość w kapturze, drapiąc się w czaszkę. Ukryta za kanapą uniosła brwi w geście zdumienia. Nie mogła pojąć w jaki sposób jeszcze jej nie zauważyli.
- Pewnie zostaniesz zdegradowany do pucybuta, albo wywalą cię na zbity ryj, a Czarny nakopie ci do dupy – zaćwierkotało owe coś z szatańską uciechą. Zakapturzony pokręcił głową, zaciskając niemal białe dłonie na trzonku kosy.
- Noż cholera! – ryknął, rzucając trzymany przedmiot o ziemię. Skoczył na ostrze, miotając pod nosem jakieś obelgi. Owe coś wlazło na fotel i wtedy Mel mogła się temu lepiej przyjrzeć.
Było całe czerwone, pomijając czarną czuprynę, z której wystawały kozie różki. Oczy miało wielkie, żółte – zajmujące prawie całą twarz, a usta małe i wąskie. Oczywiście, ubrane było owe coś w garnitur miniaturowych rozmiarów.
- Ożesz w mordę. Ale z ciebie dupa wołowa, Tren. Ta panienka siedzi za kanapą – roześmiał się czerwony chochlik, wyraźnie zadowolony z tego odkrycia. Zakapturzony zatrzymał się i spojrzał w stronę kanapy. Mel wzruszyła ramionami i zrobiła to, co uznała za najsłuszniejsze – zaczęła wrzeszczeć i wzywać pomocy.
- Cicho, kobieto! – krzyknął czarny koleś i dopadł do niej, by zatykać jej usta dłonią. Nieco się przeliczył, bo Mel ugryzła go w rękę, by chwilę później kopnąć go w brzuch z półobrotu, a następnie w krocze. Koleś zwalił się na ziemię, jęcząc i bluzgając, a czerwony chochlik zaniósł się śmiechem.
- No na serio, dupa z ciebie jak nic! Czarny nic nie musi ci robić, ta panienka skopała ci ten twój nadęty zadek – zaskrzeczało to coś, a Mel cofnęła się, widząc, jak zakapturzony się podnosi. Była po prostu pewna, że to jakiś psychol. Kto normalny łazi po mieście z kosą? I wchodzi bezbronnym ludziom do domu?
- Weź się opanuj, my tu ze sprawą – jęknął, niezdarnie podnosząc się do pionu. Jego głos stał się o dwa tony wyższy. Mel zajęła strategiczną pozycję, by móc w razie potrzeby uciec. Poza tym, ustawiła się tak, by mogła chwycić lampę ze stolika. Lepsza taka broń, niż żadna.
- Taaa… Czarny słyszał o tobie, panna, i kazał cię zgarnąć, bo mu sługusów zamykasz w pierdle, lala – zaśpiewał czerwony chochlik, a zakapturzony przestał być zakapturzonym, bo kaptur definitywnie zdjął. Włosy czarne, twarz biała… jak śmierć wyglądał. Nawet oczy miał ciemne jak jakieś tunele.
- Kim jesteś? – warknęła, łapiąc za lampę i podnosząc ją na wysokość swoich oczu. Znokautuje tego czarnego, a ten mały nie wydaje się być za bardzo kłopotliwy.
- Ta dupa wołowa to Tenebrae. Ale mówimy na niego Tren, bo taka z niego dupa. Jest wyższym Kosiarzem, choć Czarny i tak chce go wyrąbać, bo dupa z niego i tyle – odpowiedział czerwony demon, czy czymkolwiek tam był. – A ja jestem Cerebrum. Wyższy demon, ale przydzielili mnie do tej dupy ziemniaczanej – westchnął z rezygnacją.
Mel przełknęła ślinę, zastanawiając się, jakiego świństwa się nałykała przed snem.
- No, to formalności za nami – mruknął Tren, wyciągając z kieszeni płaszcza jakiś nadgryziony świstek papieru. – Melanie Dewelon, oficjalnie uznaję cię za martwą – przeczytał, biorąc kosę z podłogi. Dziewczyna uniosła brwi w zdumieniu. Jednak czuła się jakoś lżej. I lampy w dłoniach już nie trzymała.
- Co jest?! – krzyknęła, rozglądając się wokół. Na podłodze leżała… ona. – COŚ MI ZROBIŁ, DEBILU! CHCĘ SIĘ OBUDZIĆ! – ryknęła wściekła, rzucając się na tego czarnego z pazurami. Cóż, przeniknęła przez niego, nic sobie nie robiąc.
- Jak zawsze to samo – westchnął Tren, kręcąc głową.
- Zamknij się, dupo i zamykaj ją w kapsule. Czarny pewnie będzie chciał z nią pogadać – westchnął Cerebrum, przymykając wielkie, żółte oczy. Biedna Mel… nie miała bladego pojęcia co się dzieje. Dopiero gdy ten czarny wyjął jakieś pudełeczko z kieszeni płaszcza i zaczęło ją wciągać, to zastanawiała się, ile właściwie ten głupek ma kieszeni…

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.02.2012 12:18 przez Ghar'Amel.)
02.01.2012 20:16
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Kanterial Offline
Flynn Lives
Użytkownik

Liczba postów: 332
Dołączył: 26-11-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #2
RE: Poza światem
Cytat:Mimo charakterystycznego zachowania, przestając na nią patrzeć niemal od razu zapominał, jak ona właściwie wygląda.
Cytat:Wprawdzie to znacznie ułatwiało jej w profesji, którą uprawiała.
Może ułatwiało jej profesję? Albo pomagało w niej. ^^
Cytat:Owszem, coś.
Cytat:Mel przełknęła ślinę, zastanawiając się, jakiego świństwa się nałykała przed snem.
Cytat:to zastanawiała się, ile właściwie ten głupek ma kieszeni…
Czego? Rzeczy? Przedmiotów? Tak się urwało...



To tyle, nie ma wcale prawie błędów... A czyta się... Niesamowicie. Naprawdę.

Ejj, świetne to jest. Usiadłam sobie i tak mi się świetnie czytało, że aż Szprota sobie zaparzyłam... a tu koniec. No weź. Muszę Ci powiedzieć, że dawno nie czytałam czegoś, co mi się tak cholernie podobało. Nie ze względu na techniczną stronę, ale na tematykę. ŚMIERĆ RZĄDZI, gość niszczy system xD Jak sobie wparował do domu i oberwał w krocze, a ten mały jeszcze po nim jeździ, że dupa xDD No leżę. Naprawdę, dawno się tak dobrze nie bawiłam. Składam zamówienie, to od dziś mój ulubiony wątek. Masz pisać dużo, dużo więcej, i zamieszczać zgodnie z limitem.. Ile tam jest? ponad 10 kartek a4? Nie ważne. Chcę więcej. Wizja Śmierci jako nieudacznika, i slang tego małego... Ygh!

Wiesz co? Poznaję już Twój styl, i umiem stwierdzić, które części tamtego tego tam, Ty konkretnie pisałaś xD *Tak btw, to Gabryś niszczy system* I powiem Ci... że jakaś podła część mnie najzwyczajniej w świecie Ci zazdrości, że wymyśliłaś już te postacie. Szlag. Jak bym chciała.

[Obrazek: 4444.gif]
"No oczywiście, że wolałbym biznes klasę. Ale mi to w sumie obojętne, to nie ja będę musiał kłaść się na podłodze, to nie po mnie będą deptać..."
02.01.2012 20:37
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #3
RE: Poza światem
Dzięki, błędy poprawione ^^
Właśnie o to w tym chodzi - śmierć to łamaga i ostatnia "dupa wołowa". Następny rozdział zaczynam już pisać, ale musiałam tutaj skończyć, bo później akcja będzie działa się poza ziemią, więc tak już nie chciałam mieszać. Cer to jest wredny chochlik, ale nie taki podły, jak jest rozrysowany. Obiecuję - następny rozdział będzie dłuższy.

Gabryś niszczy system? A czemu? On jest tylko mrukiem, bucem i kocham podleńca nad życie ^^.
Hm... a które postacie? Te stąd, czy stamtąd? Bo stamtąd to były wymyślane tak przez każdego (Mara stworzyła Vari, Hell Fatry'ego, ja Gabrysia, a resztę to ja z Marą ^^)

<kłania się w pas>
Dziękuję za komentarz.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
02.01.2012 20:52
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Kanterial Offline
Flynn Lives
Użytkownik

Liczba postów: 332
Dołączył: 26-11-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #4
RE: Poza światem
Domyśliłam się, że Ty Gabrysia ***** Yeah!*

Mówiłam o tych tutaj, dwóch degeneratach ^^ Dobrze, że piszesz.

Notatka od Sylar, 02.01.2012 20:57:

Ekhm.


[Obrazek: 4444.gif]
"No oczywiście, że wolałbym biznes klasę. Ale mi to w sumie obojętne, to nie ja będę musiał kłaść się na podłodze, to nie po mnie będą deptać..."
02.01.2012 20:56
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Marša Online
wredne maleństwo
Moderator

Liczba postów: 378
Dołączył: 08-11-2011
Reputacja: 11
Niebiańska
Post: #5
RE: Poza światem
To ja się troszeczkę z Kanterial nie zgodzę, bo mi się przyuważyło jeszcze kilka wpadek różnych. Lista klasycznie poniżej. :) Ale ogólnie początek ciekawy. Znowu motywy piekielno okoliczne, ale trzeba przyznać, że zaczyna się z przysłowiowym hukiem :) Trochę krótkie, aby się szerzej wypowiadać i chętnie przeczytam ciąg dalszy.

Cytaty.
„życiu nie umiała wykaraskać z siebie choćby grama odwagi” – wykrzesać?
„się jakiś koleś w czarnym płaszczu i kosą w dłoni.” - „i z kosą w dłoni”
„dziwaczne kakofonie” - Kakofonie zasady są dziwaczne, jakby były niedziwacznie i poukładane stałby się muzyką. Kakofoniks ma na ten temat nieco inne zdanie, ale tego gala pozostawmy na jego drzewie xD
„Mimo charakterystycznego zachowania, przestając na nią patrzeć niemal od razu zapominał” - Przez moment nie miałam pojęcia czyje to zachowanie było. Mi wyszło, że przechodnia i zdębiałam.
„czuprynę z których wystawały kozie różki.” - Teraz jest na dwoje babka wróżyła. Albo to miało być „czuprynę włosów, z których” albo „czuprynę, z której wystawały”. Obie wersje są gramatycznie poprawne, a przynajmniej tak mi się zdaje.
„Oczy wielkie, żółte – zajmujące prawie całą twarz, a usta małe i wąskie.” - Odczuwam bolesny brak orzeczenia w zdaniu głównym.
„koleś i dopadł do niej, zatykając jej usta dłonią.” - On jej usta zatykał już do niej dopadając? Bo tak wynika ze zdania? Miał ręce a’la Gadget?
„bo Mel ugryzła go w rękę, by następnie kopnąć w brzuch z półobrotu, a następnie w krocze.” – powtórzenie.
„podnosząc ją na wysokość rzutu” - Mogę dostać małe wyjaśnienie, co to jest wysokość rzutu? Znaczy nad głowę jak do baseballu, czy na wysokość kolana jak do kręgli?
„Jednakowoż czuła się jakoś lżej.” - szczerze mówiąc to słowo mało pasuje do narracji, jaką prowadzisz.
„przymykając wielki, żółte oczy.” – wielkie.

š = sz
03.01.2012 18:05
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #6
RE: Poza światem
Ciąg dalszy w przyszłym tygodniu ,bo limit obowiązuje. Błędy - poprawione. I dzięki za wytknięcie, bo jak zawsze coś tam mi się wymknie i nie zauważę. Motyw raczej zaświatowo-duchowy, bo piekła tam nie ma, oj nie. No i jeszcze podziemny, ale to inna sprawa. Tak czy siak - dziękuję za komentarz!

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
03.01.2012 19:26
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Maradine Online
Senna Mara
*

Liczba postów: 633
Dołączył: 15-02-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #7
RE: Poza światem
To było super ^^ Dzięki temu tekstowi oderwałam się od tego wielkiego smutku, który właśnie przeżywam, od tego, że boli mnie głowa... I się śmiałam! Dziękuję *w tym miejscu Mara pada na kolana, zalewając się łzami*.

A tak ogólniej... *w tym miejscu Mara podnosi się i dławiąc szloch wykrztusza przez łzy*
No to oni są super, obaj. Tak mi trochę przypominają sama-wiesz-i-Kan-też-kogo, ale w wersji hard xD.

Jeju, jak mi smutno ;C

I w ogóle to... pisz dalej, kurcze blade! Nie mam pomysłu, co Ci tu napisać...
Ale żeś konstruktywny komentarz dostała...
No błędów nie znalazłam już, bo tam wcześniej pisali...

[Obrazek: scaled.php?server=41&amp;filename=wo...es=landing]
05.01.2012 21:52
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
van Tesse Offline
Kusicielka
Użytkownik

Liczba postów: 216
Dołączył: 19-11-2010
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #8
RE: Poza światem
`Amel! To jest prze genialne! Świetne dialogi. Takie prawdziwe.
Powiem Ci, że Twój styl bardzo mi się podoba. Jest lekki, ciekawy.
Dobra robota Smile

Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...



Chciałbyś/chciałałabyś poczytać coś mojego?
Znajdziesz to tu
:
<klik>
06.01.2012 09:32
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Offline
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #9
RE: Poza światem
Dziękuję, dziękuję.
Mara, poniekąd to ci dwaj byli jakby wzorowani na tamtych dwóch. Jak widać, wymyślanie nowych opowiadań pod wpływem GWBPR i innych scen daje dość ciekawe rezultaty. Lepszy taki komentarz, niż żaden Tongue

Azz, dzięki, ale bez przesady. Może nie genialne, ale ja sama uważam to za dość dobre, by móc to gdzieś pokazać.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
06.01.2012 15:57
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Cosinus Offline
Zigermar
Użytkownik

Liczba postów: 496
Dołączył: 26-09-2010
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #10
RE: Poza światem
Długo się zabierałem do Twojego tekstu, jakoś miałem wątpliwości, ale po przeczytaniu muszę stwierdzić, że zupełnie niesłusznie. Kosiarz z tym małym kurduplem wymiatają. Ta jego nieporadność, naprawdę rozwala jak się czyta. W zasadzie Mel (ciekawe, czy tylko przypadkowo kojarzy się z Amel? Smile), które jest główną bohaterkę, umyka w cień w konfrontacji z nieudolnym Kosiarzem. Nie wiem co więcej napisać, ale podobało mi się, nawet bardzo.

Na co człowiekowi świstek z napisem, że studiował, lizał dupy profesorom i opierd*** się przez 4, 6 czy 8 lat? [...] Jakie to wszystko głupie. Przecież jak coś umiesz, to umiesz - nie umiesz, to nie umiesz. Co ma do tego szkoła i papierki?
— William Wharton

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją.
— Woody Allen

Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
— George Bernard Shaw
06.01.2012 21:05
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: