Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Profesor Kopytko
Autor Wiadomość
Ghar'Amel Online
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #1
Profesor Kopytko
Napisałam coś. COŚ, bo sama nie wiem czym to do końca jest. No dobra, trochę wiem.

Profesor Kopytko


Cześć. Nazywam się Sharon Yanng i teoretycznie kończę gimnazjum. Teoretycznie, bo w praktyce rok szkolny dopiero się zaczyna, ale tak brzmi dużo lepiej.
Historia, którą wam opowiem sama w sobie jest doprawdy niezwykła. Nie chodzi w niej o żadną miłość, czy też zbawianie świata. Nigdy nie zdarzają się w niej fenomenalne wybuchy magii, a czarodzieje, elfy i inne stwory nigdy nie miały wstępu do tego życia. Sama byłam zdziwiona, gdy tylko usłyszałam tę opowieść. A właściwie historię o pewnym, bardzo niepospolitym człowieku. O Profesorze Kopytko.
Zawsze, ilekroć staram sobie przypomnieć, gdzie poznałam Profesora, to w mojej głowie pojawia się olbrzymia, czarna dziura i wsysa te informacje. Całkowicie nie wiem dlaczego i szczerze mówiąc nigdy dogłębnie się nad tym nie zastanawiałam. Oczywiście jest kilka urywek z początków mojej znajomości Profesora, ale są zbyt nieskładne i całkowicie nie rozumiem o co w nich chodzi. Właściwie nie chciałabym zaczynać od środka, ale zostałam do tego zmuszona.
***
– Hmm… jakby nie patrzeć to… - Tylko tyle udało mi się usłyszeć, gdyż Profesor zniżył głos, a przez to zlał się w konspiracyjny mamrot. Westchnęłam cicho, nawet nie kłopocząc się, by wypytać Profesora co konkretniej mówi. Coś takiego niezwykle przypominało rzucanie grochem o ścianę. Namęczysz się, a rezultatu i tak nie będzie.
Kim jest Profesor?
To niezaprzeczalnie jedyna osoba, której nie zamęczyły moje niekończące się pytania i bez wątpienia najdziwniejszy człowiek, jaki stąpał po tej planecie.
Nigdy nie rozstaje się ze swoim nieśmiertelnym, czerwonym notesem, który swoją drogą przeczy prawom fizyki i pojawia się tam, gdzie po prostu być nie powinien. Nie jestem w stanie wymienić, ile razy znalazłam go w moim bucie, czy plecaku, choć Profesor go tam nie wkładał. Chociaż… akurat on robił wiele rzeczy, które były dziwne. Delikatnie mówiąc, swoją drogą.
– Profesorze… – zaczęłam, lecz ten niziutki człowieczek uciszył mnie, podnosząc palec. Westchnęłam zrezygnowana. No to teraz poczekam kilka ładnych godzin, zanim Profesor Kopytko otrząśnie się ze swoich przemyśleń i zwróci na mnie uwagę.
– Tak? – spytał nagle, tym samym całkowicie mnie zaskakując. Profesor spojrzał na mnie, tymi swoimi szarymi oczyma, całkowicie zbijając mnie z tropu. O co chciałam zapytać? No tak… praca domowa z biologii.
– Mam pracę domową z biologii. Zastanawiałam się, czy profesor mógłby mi pomóc – powiedziałam, wyjmując zeszyt z plecaka. Kopytko łypał na mnie przez chwilę, jakby nie miał pojęcia gdzie właściwie się znajduje. Nie mówiłam nic, dobrze wiedząc, że jeśli to zrobię, to profesor będzie zły i nawet nie będzie kłopotał się odpowiedzią na moje pytania.
– Oczywiście. O co konkretniej chodzi? – Splótł ręce i ułożył na nich brodę, w tym samym czasie przymykając oczy.
– Dlaczego wszystkie papugoryby rodzą się jako samice? – spytałam, od razu szykując długopis, by zapisać odpowiedź Kopytka.
– Wszystkie papugoryby żyją w stadach, lub jeśli ktoś woli, ławicach, w których dominuje zaledwie kilka samców. Aby samce nie były wypędzane, wszystkie osobniki rodzą się jako samice, a tylko kilka najsilniejszych dojrzewa i zmienia płeć , aby móc prowadzić ławicę. To zapewnia odpowiednią liczbę populacji, właściwe rozmnażanie się i nie prowadzi do konfliktów o przywództwo w grupie – wyrecytował, gwałtownie otwierając oczy i przewiercając mnie do fotela.
– Mam jeszcze jedno. Mogę? – Rzuciłam Profesorowi niepewne spojrzenie. Był człowiekiem zbyt nieprzewidywalnym, by po prostu zadać kolejne pytanie. Kopytko kiwnął głową na znak zgody. – Jak często na minutę uderza serce kolibra kubańczyka i dlaczego tak? – spytałam, podnosząc głowę. Profesor siedział przez kilka sekund całkowicie nieruchomo. Nagle otrząsnął się, a jego srebrne włosy zafalowały delikatnie.
– Zanotowano tętno wynoszące ponad tysiąc dwieście sześćdziesiąt uderzeń na minutę – odpowiedział spokojnie. – Jest to spowodowane szybkością ruchów skrzydeł kolibra, która wynosi osiemdziesiąt uderzeń na minutę.
Szybko zanotowałam zdobyte informacje i schowałam zeszyt do torby. Rzetelniejsze informacje uzyskałabym chyba tylko z encyklopedii, ale w niej wszystko opisane jest niezwykle szczegółowo, podczas gdy Kopytko wyjaśnił mi to w dwóch zdaniach.
– Dziękuje, profesorze. Mama pytała czy przyjdzie pan na obiad – powiedziałam, wyrywając staruszka z letargu. Kopytko spojrzał na mnie nieprzytomnym wzrokiem, po czym poprawił zsuwające się z jego haczykowatego nosa prostokątne okulary.
– Serdecznie jej podziękuj, ale mam pewną sprawę do załatwienia – odparł prostodusznie. Uśmiechnął się do mnie, a ja tylko wzruszyłam ramionami.
– Jak profesor uważa – mruknęłam, wstając z fotela. Kopytko zaśmiał się nagle.
– Ach, te kalkulacje metafizyczne – chichotał, kręcąc głową. A ja westchnęłam tylko pod nosem. Nie było sensu, by pytać co miał na myśli. I tak by nie odpowiedział. Ruszyłam w stronę drzwi, po drodze zabierając swoją kurtkę ze staromodnego wieszaka.
– Do widzenia, profesorze! – krzyknęłam na odchodnym. Kopytko nie odpowiedział.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
30.08.2011 18:28
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
van Tesse Offline
Kusicielka
Użytkownik

Liczba postów: 216
Dołączył: 19-11-2010
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #2
RE: Profesor Kopytko
Genialne. Bezbłędne. Bardzo mi się podobało. Ciekawe, barwne i plastyczne opisy. Łaadnie. Bardzo.

Gratuluję.

Niemy krzyk, najgorszym z możliwych. Cierpienie na własne życzenie. Krzyk i błaganie o litość nie zawsze są ratunkiem. Natłok straszliwych myśli, nie do odpędzenia. Ból i uczucie, jakby cała radość i szczęście zostały wyssane, jakby zostały same najgorsze chwile.

Cierpi ciało, cierpi umysł, cierpi dusza...



Chciałbyś/chciałałabyś poczytać coś mojego?
Znajdziesz to tu
:
<klik>
30.08.2011 19:00
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dolar Offline
Bloodholic
Użytkownik

Liczba postów: 258
Dołączył: 13-08-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #3
RE: Profesor Kopytko
Jak już mówiłem, wszyscy kochamy dzieła Amel.
Czekam na dalsze części, bo mnie ów profesor zaciekawił, jak to, kiedy będzie Akcja/kryminał.
Wstęp dobry, czekamy na strzelaniny i niewyjaśnione zbrodnie.
31.08.2011 08:49
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
None
Niezarejestrowany

 
Post: #4
RE: Profesor Kopytko
(30.08.2011 18:28)Ghar'Amel napisał(a):  a czarodzieje, elfy i inne stwory nigdy nie miały wstępu do tego życia.

"... do tego świata."

(30.08.2011 18:28)Ghar'Amel napisał(a):  Sama byłam zdziwiona, gdy tylko usłyszałam tę opowieść. A właściwie historię o pewnym, bardzo niepospolitym człowieku. O Profesorze Kopytko.

Tutaj zmieniasz narratora? Bo piszesz tak, jakbyś nie znała profesora, a zaraz potem pisze, że go spotykasz. Czyli to już inna osoba opowiada, tak?

(30.08.2011 18:28)Ghar'Amel napisał(a):  nigdy dogłębnie się nad tym nie zastanawiałam.

Błędu nie ma, ale "głębiej" bardziej pasuje niż "dogłębnie".

(30.08.2011 18:28)Ghar'Amel napisał(a):  gdyż Profesor zniżył głos, a przez to zlał się w konspiracyjny mamrot.

Błagam ;D "...zlał się", kto? Profesor? Bo z rozkładu logicznego tego zdania, wychodzi na to, że profesor się zlał ;D Chyba, że się mylę, bo jestem pewien tylko w 99%.

(30.08.2011 18:28)Ghar'Amel napisał(a):  Westchnęłam cicho, nawet nie kłopocząc się, by wypytać Profesora co konkretniej mówi. Coś takiego niezwykle przypominało rzucanie grochem o ścianę.

Zamiast "...Coś takiego niezwykle przypominało..." .... No właśnie. Trzeba by zmienić cały ten fragment. Bo oryginał brzmi trochę nieskładnie.

(30.08.2011 18:28)Ghar'Amel napisał(a):  Kopytko łypał na mnie przez chwilę, jakby nie miał pojęcia gdzie właściwie się znajduje.

Tzn... Według mnie, jeśli piszemy, że ktoś łypie na kogoś, to chyba logiczne, że powinno być "... , jakby nie miał pojęcia kim jestem". Jeśli chcesz "... , jakby nie miał pojęcia gdzie właściwie się znajduje." to chyba powinno być "... łypał dookoła". Ale to takie tam ;D

(30.08.2011 18:28)Ghar'Amel napisał(a):  Splótł ręce i ułożył na nich brodę

"...położył na nich..." chyba bardziej pasuje.

(30.08.2011 18:28)Ghar'Amel napisał(a):  -Dziękuje, profesorze. Mama pytała czy przyjdzie pan na obiad – powiedziałam, wyrywając staruszka z letargu. Kopytko spojrzał na mnie nieprzytomnym wzrokiem, po czym poprawił zsuwające się z jego haczykowatego nosa prostokątne okulary.

Tutaj profesor zaczął przypominać mi Holmes'a ;D Tyle, że z okularami.

Ogólnie bardzo fajne, z chęcią przeczytałbym kontynuację, jeśli takową masz w planach. Prócz tych kilku zgrzytów bardzo płynnie mi się czytało, brawo Smile
14.10.2011 17:25
      Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Online
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #5
RE: Profesor Kopytko
Dziękować ^^
Hm... fakt. Wygląda to jakby narrator się zmienił. A przecież nie zmienił... Yhym. Cóż, trzeba będzie coś z tym zrobić.
Miałam pisać dalej, ale zgubiłam wątek. Kolejna rzecz, z którą trzeba coś zrobić. Jestem tragiczna.
Tak czy siak. Dziękuję za komentarz.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
14.10.2011 17:41
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
None
Niezarejestrowany

 
Post: #6
RE: Profesor Kopytko
(14.10.2011 17:41)Ghar'Amel napisał(a):  Miałam pisać dalej, ale zgubiłam wątek.
Szukaj go, bo warto Smile

Tragiczna? Dziewczyno, daj spokój. Masz talent i nie wstydzisz się go eksponować. Chyba, że masz co innego na myśli Smile Don't worry, be happy, remember Blink
14.10.2011 23:56
      Odpowiedz cytując ten post
Theodor Valenty Offline
Zaglądający na forum
Użytkownik

Liczba postów: 13
Dołączył: 29-12-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #7
RE: Profesor Kopytko
Tak trzymać i to lubię -Oops

(30.08.2011 18:28)Ghar'Amel napisał(a):  Napisałam coś. COŚ, bo sama nie wiem czym to do końca jest. (...)

Jedyna moja uwagaSmile

(30.08.2011 18:28)Ghar'Amel napisał(a):  (...)
Oczywiście jest kilka urywek z początków mojej znajomości Profesora, (...)

Całość, pomimo niewielkiego rozmiaru, jest miła i dość klimatyczna. Takie sympatyczne i bezpretensjonalne „COŚ” zapowiadające ciekawą lekturę. Piszę to jako potencjalny zjadacz, a właściwie pożeracz książek.

Pozdrawiam i czekam na c.d. Papapa

"fac et extusa"


World
02.01.2012 12:04
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
mark1618 Offline
Zaglądający na forum
Użytkownik

Liczba postów: 11
Dołączył: 14-04-2012
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #8
RE: Profesor Kopytko
Świetny tekst, naprawdę. Początkowa narracja średnia, ale jakoś rzadko do mnie przemawia, ale wszystko to co po trzech gwiazdkach jest już boskie. Naprawdę przyjemnie i dobrze się to czyta, a błędy praktycznie nie występują, a jak już to nie rażą.

Pomimo, że biologia to moja pięta achillesowa, to podana w formie takiego opowiadania jest nawet przyjemna Smile

mark1618, dołączył do nas dnia 14-04-2012 - Witam wszystkich Smile
15.04.2012 11:20
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Roger Offline
Nowy
Użytkownik

Liczba postów: 1
Dołączył: 07-05-2012
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #9
RE: Profesor Kopytko
Kopytko nie wydaje się być typowym bohaterem opowiadania kryminalnego. Jeżeli będziemy mieli tu to czynienia z partnerstwem a'la Sherlock i Watson, to chętnie przeczytam dalszy ciąg. Podoba mi się też narracja - jestem zwolenniczką wtrąceń narratora i takie tu uświadczam. Całośc zapowiada się intrygująco.

Roger, dołączył do nas dnia 07-05-2012 - Witam wszystkich Smile
07.05.2012 18:17
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Plastikowy Jezus Offline
Zaglądający na forum
Użytkownik

Liczba postów: 24
Dołączył: 23-10-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #10
RE: Profesor Kopytko
Uwielbiam wyjątkowe postaci, zwłaszcza takie jak Kopytko. Ciekawy jestem cóż poczyni dalej, w jakie kłopoty wpadnie, jaką ciekawostkę biologiczną wygłosi kolejnym razem. Jestem pewny, że gdyby taki profesorek uczył w mojej szkole, pojawiałbym się w niej o wiele częściej - przynajmniej na jego lekcjach. Na razie jednak całe moje grono pedagogiczne jest nudne jak cegła, więc pozostaje mi tylko marzyć, czytając kolejne teksty o profesorze Kopytko. Mam nadzieję, że będzie ich dużo Blink
12.05.2012 09:45
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: