Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Wątek zamknięty 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pył życia - rozdział 1. Początek końca
Autor Wiadomość
Ventussi
Niezarejestrowany

 
Post: #1
Pył życia - rozdział 1. Początek końca
Stało się, pierwszy rozdział mojego opowiadania trafia pod Waszą krytykę Smile Miłego czytania.

-----------------------------------------------------------------

379 dzień roku 3089, godzina 7:00

Max Tanner, lat 27, pracownik działu badań instytutu Morbit Industries

Zapowiadał się kolejny nudny dzień dla Maxa, spędzony na sali prób przy testowaniu nowego rodzaju broni ultradźwiękowej dla potrzeb sił lądowych Armii Turiona. Zintegrowany System Obsługi Apartamentu ogłosił ciepłym, damskim głosem „Wybiła godzina siódma Max. Rozpoczynam procedurę przygotowywania śniadania.” Max zwlókł swoje ociężałe ciało i beznamiętnie wtoczył się do dekonatminatora, wybierając na panelu dotykowym opcję „Poranna dekontaminacja”. Wykonując kolejne rozkazy systemu („Proszę otworzyć usta,” „Proszę się rozebrać”…) myślał o tym, co ciekawego dziś mu się przydarzy. Parę dni temu jego przyjaciel skończył na ostrym dyżurze po tym, jak w jego dłoniach nastąpił niekontrolowany zapłon granatu plazmowego i mu je urwało. „Farciarz,” pomyślał, wydając głosowo rozkaz rozpoczęcia procedury przygotowywania śniadania, „na szczęście dzisiejsza chirurgia pozwala na odtworzenie ludzkich rąk praktycznie bezproblemowo. Gorzej by było, gdyby mu urwało…” przerwał swój tok myślenia, wzdrygając się z takim zniesmaczeniem, jakby zobaczył to na własne oczy.
***
Max, po odprawieniu wszystkich porannych czynności, wsiadł do swojego SkyJeta i wydał rozkaz „Do pracy!” Maszyna uruchomiła rdzeń plazmowy, po czym dało się usłyszeć szum silników umieszczonych pod skrzydłami. SkyJet szybko się uniósł na wysokość trzech tysięcy stóp i rozpoczął swój lot do siedziby Morbit Industries, mieszczącej się w Dzielnicy Centralnej Venturis. Pogoda była piękna, Słońce przygrzewało, deska rozdzielcza żywymi kolorami pokazywała „Ranga Pogodowa A, nie przewiduje się spadku Rangi w najbliższych godzinach.”
SkyJet wylądował w doku mieszczącym się na samym dachu wieży Morbit Industries. Max wysiadłszy z pojazdu, skierował się ku panelowi rejestracyjnemu. Podał swój kod dostępu, po czym przyjaźnie nastawiony męski głos powiedział „Witamy w pracy, panie Max. Teleporter na pańskie piętro został aktywowany. Czy życzy pan sobie jakieś stymulanty o poranku?” „Nie, dziękuję.” Odpowiedział Max.
„Miłego dnia!” skwitował system.
Max udał się do teleportera, po czym został przeteleportowany na piętro trzydzieste ósme, na którym mieściła się sala prób.
W środku czekał już asystent bohatera, Telius. Przyglądał się on uważnie nowej broni dosyć sporego kalibru i zastanawiał się, jakby ją zamontować na stanowisku.
- Witaj, Telius! Co nowego? – Max powitał kolegę z uśmiechem na ustach.
- A, cześć Max! Dali nam tę nową pukawkę i chcą, żebyśmy ją wypróbowali na tej ścianie z utwardzonego epoksu. – Odpowiedział Telius – Tylko zastanawiam się jakby ją zamontować na statywie. Dziadostwo jest takie ciężkie, że chyba trzeba będzie przynieść coś większego ze składu.
Po około godzinie męczenia się z U51 model F udało się broń postawić na stanowisku testowym i przygotować odpowiednie otoczenie.
- Dobra… i teraz trzeba skalibrować tylko celownik… Gotowe! – ucieszył się Telius.
- No, to strzelamy. Checklista sprawdzona?
- Sprawdzona.
- To do dzieła!
***
W tym momencie warto wspomnieć, iż ludzie słysząc hasło „Armagedon” patrzyli z reguły w niebo, szukając końca świata właśnie tam. Wszystkie możliwe legendy, starodawne pisma, Bóg, w którego jedni wierzyli a inni nie, absolutnie wszystkie dostępne źródła mówiły o deszczu meteorytów, ataku obcej cywilizacji, dziesięciogłowej bestii z innego wymiaru i innych, podobnych „atrakcjach”. Człowiek, zaślepiony ową wiedzą, zdawał się nie myśleć, ba!, nawet nie brał pod uwagę, że koniec świata może nadejść z drugiej strony – z dołu, ze środka planety Turion, która to była zamieszkana przez trzynaście miliardów ludzi. Planety większej od dzisiejszego Marsa, ale mniejszej od Jowisza. Ponieważ jednak postęp techniczny zaszedł tak daleko, że ludzie odrzucili wszelkie wierzenia i legendy, nie było nawet cienia wątpliwości, że na świecie może zdarzyć się coś, czego nie da się opisać logicznie; coś, czego żaden sprzęt nigdy nie wykrył, ponieważ tego „czegoś” do tej pory nigdy nigdzie nie było. To coś przyszło „znikąd”.
***
Max miał już pociągnąć za spust, gdy w Morbit rozległy się wszechobecne alarmy i ogłoszono:
„Wszyscy pracownicy mają natychmiast wejść do teleporterów, które przeniosą ich do sektora S! To nie są ćwiczenia! Powtarzam, to nie są ćwiczenia!”
- Do sektora „S”?! – Zapytał się Max sam siebie. – Co im odbiło? Przecież tam są promy kosmiczne! Wybieramy się gdzieś?
- Czort ich tam wie, w każdym razie alarm jest czerwony, więc lepiej tam będzie się udać, jeśli nie chcemy stracić roboty. – Odpowiedział Telius, po czym udali się do teleportera, który przeniósł ich do sektora „S”.
Sektor S w rzeczywistości był jednym, wielkim hangarem, w którym stały awaryjne, przyznane poprzez wojsko (dla firmy zbrojeniowej produkującej dla nich uzbrojenie) promy kosmiczne. Każdy pracownik „zbrojeniówki” miał prawo zabrać się na taki prom w razie kataklizmu zagrażającemu bezpośrednio życiu danej jednostki.
Hala dosłownie pękała w szwach a teleportery przyzywały kolejnych pracowników, których zdawało się nie być końca.
„Proszę wszystkich o stosowanie się do rozkazów, aby uniknąć kłopotów organizacyjnych!” Ogłosił dyrektor poprzez system nagłaśniający. „Proszę wszystkich o udanie się do promów kosmicznych. Przewodnicy znajdą dla państwa odpowiednie miejsca. Brak podporządkowania się będzie skutkował natychmiastowym usunięciem z listy pracowników!”
- Robi się ciekawie. O co im może chodzić? – zapytał Telius.
Max nic nie odpowiedział. Atmosfera była tak napięta, że można ją było kroić nożem. Nikt nic nie wiedział.
Po zajęciu miejsc w promie „Rosenthal”, w tempie natychmiastowym uruchomiono silniki i promy po kolei wycofywały się z doków, kierując się do wylotu z hangaru. Po opuszczeniu zaciemnionej hali, światło dzienne, przebijające się do kadłuba przez okna, oślepiło Maxa, jednak ten za chwilę odzyskał pełną sprawność w oczach. Spojrzał przez okno w dół, inni również to uczynili. To co zobaczył, przerastało jego najśmielsze oczekiwania.
- Ja pierdolę… - Max zaklął siarczyście z wielkim zdumieniem w głosie, co mu się bardzo rzadko zdarzało. – Telius, czy ty widzisz to, co ja widzę?
Telius był głuchy na pytania Maxa, nie odrywał oczu od okna.
Krajobraz malujący się pod nimi przypominał Armagedon, ale taki, który zgotowała ludziom sama planeta. Nie meteoryty, nie diabeł (chociaż w sumie można by tak o tym pomyśleć), nie Bóg, ale sama planeta. Na powierzchnię wybijały znikąd dzikie kreatury, czerwie większe od niektórych wieżowców, plujące dziwną, niebieskawą substancją, żołnierze z miotaczami cząstek, które rozkładały na popiół najgrubsze ściany z ultratytanu – materiału uważanego za niezniszczalny, latające kreatury wielkości samolotów pasażerskich plujące kwasem plutonowym. Po przeciwnej stronie barykady ludzie, tony wojsk próbujących stawić im czoła, lecz ginących masowo pod gruzami, pod kwasem, pod cząstkami elementarnymi, pod mikrofalami. Wróg przyszedł splądrować planetę ludzi i nic nie wskazywało na to, żeby technika, pomimo tego, że znacznie rozwinięta, była w stanie sobie poradzić z tym zagrożeniem. Czterdzieści myśliwców Armii Turiona, wyposażonych w działa fuzyjne i plazmowe, uznanych za niezrównane w walce lotniczej, zostało zamienionych w mokrą plamę przez niebieski promień gigantycznego czerwia, który zamienił je w kostki lodu w ciągu kilku sekund. Z podziemi wyrastały kolejne dziwne kreatury, trójgłowe hydry ziejące ogniem we wszystko, co popadnie, stworzenia przypominające psy, rozszarpujące ludzi swymi pazurami i zębami, wybijające spod ziemi sople lodu, z których „wykluwali się” kolejni żołnierze z coraz to bardziej zaawansowaną bronią. Tworzyły się i wulkany plujące gorącą lawą na około, zmiatające wszystko na swojej drodze. Sięgając okiem jak najdalej za horyzont, Max widział, że destrukcji nie ma końca. Ulice spływały krwią niewinnych ludzi, a ta rzeź dopiero są rozpoczynała. Wróg z każdą sekundą rósł w siłę – było go coraz więcej, podczas gdy ludzi walczących o przetrwanie coraz mnie. Max miał rodzinę na drugim końcu świata, ale wiedział, że i tak nic nie może zrobić, ponieważ tylko on miał przywileje wojskowe. „Oby byli cali…” Pomyślał z niepokojem.
„Drodzy państwo,” rozpoczął dyrektor „jak widzicie, zostaliśmy zaatakowani poprzez nieznane nam siły. Nie zdążyliśmy się do tego przygotować, ponieważ żadne z naszych urządzeń ich nie wykryło. Nasze wojska robią, co tylko mogą, aby pokonać wroga. Jako, że nasza firma posiada specjalne przywileje, udajemy się w tej chwili na stację kosmiczną X6. Proszę się nie martwić o Wasze rodziny. Zostaną one również odeskortowane na X6.”
Max poczuł, że kamień ciążący na jego sercu wreszcie się urwał.
- Sły… słyszałeś to? – Telius przełknął głośno ślinę, jąkając się. – Lecimy na X6. Ja pierdykam, lecimy na X6. A ja myślałem, że to tylko mit, że te stacje nie istnieją.
- Cieszę się, że przynajmniej nasze rodziny zostaną odeskortowane. Ale burdel się zrobił… w życiu bym nie pomyślał, że tak skończymy…
- Wypluj te słowa, Max! To nie koniec! Będziemy walczyć do upadłego! Tak łatwo nas nie wykurzą! – krzyczał rozentuzjazmowany Telius.
Ale Max nie reagował. Spoglądał w okno ze spokojnym już wzrokiem. Wiedział, że w starciu z taką siłą, Turion nie ma żadnych szans…
17.08.2011 17:07
     
Literkowy Sponsor
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,614
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #2
RE: Pył życia - rozdział 1. Początek końca
Poczytaj poradnik dotyczący zapisu dialogów, a jakbyś jeszcze chciał wiedzieć, to akapity tworzymy poprzez wstawienie w miejscu wcięcia tagu [ p ].
17.08.2011 17:41
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Dolar Offline
Bloodholic
Użytkownik

Liczba postów: 258
Dołączył: 13-08-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #3
RE: Pył życia - rozdział 1. Początek końca
Większą od Marsa, mniejszą od Jowisza? Mars ma ok. 6805 km średnicy, a Jowisz 142984. Proszę się wysilić na konkretną wielkość.
To tyle. Poza dialogami i akapitami innych błędów nie znalazłem.

Jag hälsar er, Dwadolary
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.08.2011 19:01 przez Dolar.)
17.08.2011 18:59
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,614
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #4
RE: Pył życia - rozdział 1. Początek końca
A to trzeba podawać co do milimetra?
17.08.2011 19:05
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Dolar Offline
Bloodholic
Użytkownik

Liczba postów: 258
Dołączył: 13-08-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #5
RE: Pył życia - rozdział 1. Początek końca
Wyobraź sobie taki opis wzrostu przypadkowej kobiety spotkanej na ulicy - wyższa od trzylatka, ale niższa od najwyższego człowieka na Ziemi. Jaki wzrost możesz sobie wyobrazić z tego stwierdzenia? "Na pewno coś pośrodku"?

To akurat nie jest problem. Ale postawić obok siebie mrówkę i żyrafę?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.08.2011 19:11 przez Dolar.)
17.08.2011 19:09
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Ventussi
Niezarejestrowany

 
Post: #6
RE: Pył życia - rozdział 1. Początek końca
Ok. Na razie dziękuję za zainteresowanie. Poprawki wprowadzę, jak znajdę trochę czasu, bo zarobiony jestem... i w zasadzie, to nie wiem kiedy będę wolny Sad
17.08.2011 19:38
     
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,614
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #7
RE: Pył życia - rozdział 1. Początek końca
Jednakże w przypadku planety, nie jest to aż tak istotne, a w każdym razie z punktu widzenia szarego czytelnika, jakim Sob zdaje się być.
17.08.2011 20:27
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Dolar Offline
Bloodholic
Użytkownik

Liczba postów: 258
Dołączył: 13-08-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #8
RE: Pył życia - rozdział 1. Początek końca
No tak, ale powtarzam - te "przystawienie" jest absurdem. Mrówka, a koń; Mars, a Jowisz.
Nie napisałem "porównanie" specjalnie, bo jest ono szerzej znane jako wyrażenie często podające alegorię danej cechy czy pojęcia. Głupi jak but. Jeżeli definicja źle sformułowana, proszę o poprawienie jej.
17.08.2011 21:17
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Fraa
Niezarejestrowany

 
Post: #9
RE: Pył życia - rozdział 1. Początek końca
Brońcie bogowie, konkretne liczby i wielkości są złe, nie pobudzają wyobraźni i odciągają uwagę od treści, każąc czytelnikowi rozwijać w myśli urojoną miarkę krawiecką.
Ale faktycznie może Mars a Jowisz to nieco za duży rozrzut. Może należałoby wybrać planety, które są troszeczkę bardziej do siebie zbliżone? Nie mrówka i koń, tylko - na przykład - tygrys a koń. Już robi się odrobinę jaśniej.


EDIT: w sumie to skoro już tu zajrzałam, przeczytałam całość. :)


Cytat:Zapowiadał się kolejny nudny dzień dla Maxa, spędzony na sali prób przy testowaniu nowego rodzaju broni ultradźwiękowej dla potrzeb sił lądowych Armii Turiona.
Może to tylko moje odczucie, ale za dużo informacji w za długim pierwszym zdaniu. Pierwsze zdanie ma chwycić czytelnika za jajca (o ile takowe ma – jeśli nie, to za wirtualne jajca ;) ), przyciągnąć do tekstu i kazać czytać dalej. U Ciebie pierwsze zdanie wywołuje tylko lekki zamęt, bo ja nie wiem już, czy piszesz o Maxie czy o przeznaczeniu broni. Robi się nudno i rozwlekle. Brońcie bogowie, pierwsze zdanie nie może być nudne. To jedno z najważniejszych zdań tekstu.
Cytat:„Wybiła godzina siódma Max. Rozpoczynam procedurę przygotowywania śniadania.”
Zwroty do rozmówców wydziela się przecinkami. A więc „Wybiła godzina siódma, Max”.
Cytat:„Farciarz,” pomyślał, wydając głosowo rozkaz rozpoczęcia procedury przygotowywania śniadania, „na szczęście dzisiejsza chirurgia pozwala na odtworzenie ludzkich rąk praktycznie bezproblemowo. Gorzej by było, gdyby mu urwało…”
1. Nie jestem dobra z biologii, ale tak sobie rozkminiam, że ręce są strukturą dużo bardziej skomplikowaną, niż to, co myślę, że Max myśli. Skoro więc bezproblemowo można odtworzyć ręce, to i to drugie tym bardziej.
2. Cały ten tok myślowy wygląda mi na monolog skierowany wyłącznie do czytelnika, żeby mu powiedzieć coś niecoś o realiach. Ofkoz, o realiach trzeba czytelnikowi tu i ówdzie dyskretnie wkręcać jakieś informacje, ale… tutaj to nie jest dyskretnie. ;) Po co ten facet miałby sam sobie myśleć takie oczywistości, o których przecież sam doskonale wie? Zdecydowanie sztucznie to wyszło.
Cytat:SkyJet wylądował w doku mieszczącym się na samym dachu wieży Morbit Industries.
„samym” zupełnie niepotrzebne – dach to dach. :) Mogłoby być np. „na samym szczycie”, bo to takie podkreślenie wtedy, ale dach… nie można bardziej podkreślić dachowatości dachu. ;)
Cytat:Max udał się do teleportera, po czym został przeteleportowany na piętro trzydzieste ósme, na którym mieściła się sala prób.
Unikaj powtórzeń. Jak był w teleporterze, to wiadomo, że odbyła się teleportacja, nie trzeba tego tak podkreślać, bo brzydko brzmi. Spokojnie można to zastąpić zwykłym „przeniesiony” czy czymś takim – czytelnik będzie wiedział, o co chodzi.
Cytat:W środku czekał już asystent bohatera, Telius.
Bez takich mi tu. :P No, chyba że Max w istocie odznaczył się jakimiś bohaterskimi czynami i tak jest postrzegany przez inne postacie w tekście. ;) Czasem, kiedy narrator jest wyraźniejszy (u Ciebie raczej „prześwituje”), wstawia frazy typu „ale zostawmy naszego bohatera” czy coś takiego (choć to raczej przestarzałe sposoby prowadzenia narracji, ale nie mam nic przeciwko archaizmom). Ale po pierwsze: musi to się odbywać konsekwentnie, a nie nagle takie coś, choć wcześniej narrator był zupełnie inny. Po drugie: dość ważny jest tam element „nasz”. Wyklucza on właśnie tę feralną dwuznaczność, która pojawiła się u Ciebie: czytelnik wcale nie musi zrozumieć, że chodzi o bohatera literackiego, tylko że Max jest herosem w Twoim świecie.
Cytat:- A, cześć Max! Dali nam tę nową pukawkę i chcą, żebyśmy ją wypróbowali na tej ścianie z utwardzonego epoksu.
Podkreślona część – zła. Przypuszczam, że to nie pierwsza taka próba w życiu bohaterów, więc najpewniej obydwaj doskonale wiedzą, z czego jest ściana. Bardzo mało prawdopodobne jest, by jeden do drugiego powiedział więc coś takiego. Bo po co mieliby powtarzać sobie oczywistości? Tym bardziej, że – weź to pod uwagę – mowa potoczna operuje raczej krótkimi zdaniami. Jeśli jakiejś informacji nie trzeba podawać, w mowie potocznej najpewniej ona nie zostanie podana. Jeśli zależy Ci, żeby czytelnik wiedział, z czego jest ściana, lepiej będzie wpleść to w narrację. Nie będzie takiej sztuczności w dialogu.
Cytat:Wszystkie możliwe legendy, starodawne pisma, Bóg, w którego jedni wierzyli a inni nie, absolutnie wszystkie dostępne źródła mówiły o deszczu meteorytów, ataku obcej cywilizacji, dziesięciogłowej bestii z innego wymiaru i innych, podobnych „atrakcjach”.
Lepiej zmień „wszystkie możliwe” na „większość”, a „absolutnie wszystkie dostępne źródła mówiły o” np. na „dostępne źródła zazwyczaj mówiły o” – inaczej masz potężnego byka merytorycznego albo ludzi, którzy mają bardzo ubogi dostęp do źródeł. W pierwszym przypadku – fatalnie, w drugim – wypadałoby to w takim układzie dookreślić i szerzej opisać, skąd to ograniczenie, bo czytelnik może się zdziwić.
Cytat:Człowiek, zaślepiony ową wiedzą (…)
W kontekście wcześniejszej wzmianki o religiach legendach – raczej „wiarą”. Chyba że powyżej wspomnisz jeszcze nie tylko o starodawnych podaniach, ale też o jakichś naukowych tezach popartych dowodami.
Cytat:Planety większej od dzisiejszego Marsa, ale mniejszej od Jowisza.
Kwestia poruszona już wcześniej. ;) Chyba że „dzisiejszy” Mars sugeruje jakąś zmianę gabarytów w międzyczasie. Ale to czytelnikowi nic nie mówi, wymagałoby szerszego opisania.
Cytat:- Do sektora „S”?! – Zapytał się Max sam siebie. – Co im odbiło? Przecież tam są promy kosmiczne! Wybieramy się gdzieś?
W moim odczuciu podkreślona część zdania jest nienaturalna. On wie, że tam są promy kosmiczne. Wobec tego nie mówiłby sobie tego, naturalne byłoby przeskoczenie od razu do dalszych wniosków. Jasne, czytelnik mógłby się wtedy zdziwić, czemu mieliby się wybierać, ale po to masz narratora, żeby wyjaśnił, czemu bohater pomyślał o podróży. Pamiętaj, że narrator nie jest tylko od opisywania po kolei, co robią bohaterowie. Daj mu rozwinąć skrzydła, nie zwalaj wszystkiego na barki biednych bohaterów, którzy przez to muszą mówić bardziej do czytelnika, niż do siebie i czują się pewnie jak barany na środku sceny teatralnej, wypowiadając nieustannie kwestie, które w dramatach określane są jako „na stronie”. ;)
Cytat:Sektor S w rzeczywistości był jednym, wielkim hangarem, w którym stały awaryjne, przyznane poprzez wojsko (dla firmy zbrojeniowej produkującej dla nich uzbrojenie) promy kosmiczne.
A po kij ten nawias? :P Jedyne, co wniósł do tekstu, to fatalne powtórzenie. ;]
Cytat:Hala dosłownie pękała w szwach a teleportery przyzywały kolejnych pracowników, których zdawało się nie być końca.
Hmm, „dosłownie”, powiadasz…? To słaba konstrukcja chyba była, no nie? ^^ „pękanie w szwach” to metafora dla powiedzenia „była bardzo przepełniona”. Nie możesz przy niej stawiać określenia „dosłownie”, bo stwarzasz absurd. ;)
Cytat:- Ja pierdolę… - Max zaklął siarczyście z wielkim zdumieniem w głosie (…)
„zaklął siarczyście”? Kiedy ostatnio widziałeś tę frazę w książce? :D (to nie jakiś poważny zarzut, ale przyznam, że mnie na przykład to sformułowanie trochę rozbawiło – mam wrażenie, że narrator bardziej się przejął bluzgiem Maxa, niż całym tym kataklizmem ;) )
Cytat:Czterdzieści myśliwców Armii Turiona, wyposażonych w działa fuzyjne i plazmowe, uznanych za niezrównane w walce lotniczej, zostało zamienionych w mokrą plamę przez niebieski promień gigantycznego czerwia, który zamienił je w kostki lodu w ciągu kilku sekund.
Zdecyduj się, w co ten promień je zamienił i niech zamieni tylko raz. ;)
Cytat:„Drodzy państwo,” rozpoczął dyrektor „jak widzicie, zostaliśmy zaatakowani poprzez nieznane nam siły. (…)
:lol: „… po prawej stronie widzicie państwo czerwia robiącego mokrą plamę z czterdziestu myśliwców wojskowych. Po lewej mijamy właśnie najbardziej luksusowy hotel na Turionie.” xD
Rozumiesz, o co mi chodzi? ;) Miriady wrogich jednostek, fala niepokonanych potworów i żołnierzy, a facet zaczyna, jakby był przewodnikiem na wycieczce. :)


Teraz bardziej ogólnie:
  • Warsztat – zdania właściwie budujesz poprawne. Interpunkcyjnie nieźle, powtórzeń niewiele, literówek nie zauważyłam, wszystko cacy. Słabość tego tekstu polega na tym, że od czasu do czasu sadzisz jakieś kwiatki, które nijak nie pasują do reszty. Czasem to bohater mówi coś, co powinien powiedzieć narrator. Czasem narrator daje dziwne wstawki, które nie pasują do reszty jego stylu. A wszystkie te wpadki najczęściej odbijają się na logice tekstu. Musisz bardziej uważać, kiedy piszesz. Stale się pilnować, czy to, co właśnie napisałeś, na pewno jest zgodne z prawdą, potrzebne czytelnikowi i czy zrozumiałe dla czytelnika.
  • Bohaterowie – na razie mocno bezpłciowi, niestety. Tak naprawdę po czterech stronach tekstu nie umiem niczego powiedzieć ani o Maxie, ani o tym jego przyjacielu. Ot, są. Max ma 27 lat. Tacy bohaterowie nie przyciągną czytelnika. Mnie na przykład średnio interesują ich przyszłe losy, bo oni sami mnie nie interesują. Nadaj im więcej wyrazu.
  • Fabuła – jeśli popracujesz nad logiką w tekście, ma potencjał. Znaczy – prawdę mówiąc, wszystko może się zdarzyć. :) Pracowali, coś pierdykło, teraz nie wiadomo co będzie. Możesz zarówno zrobić z tego kiszkę, jak i coś fajnego. Wszystko zależy od Ciebie, ale za wcześnie jeszcze, żebym mogła coś powiedzieć o fabule.

Logika w detalach i bohaterowie – to dwie rzeczy, które wymagają najwięcej uwagi. Moim zdaniem, oczywiście.
18.08.2011 07:01
     
Ventussi
Niezarejestrowany

 
Post: #10
RE: Pył życia - rozdział 1. Początek końca
Ok, dzięki Smile Poprawki wprowadzę, jak będę mniej zawalony robotą...

A końcówka tego opowiadania będzie... mocna. Chyba nikt nie przewiduje, jak to się skończy i to jest piękne Grin Nikt nawet nie pomyśli, że to się może tak skończyć, jak ja to widzę.
18.08.2011 10:13
     
Wątek zamknięty 


Skocz do: