OSTRZEŻENIE:
Artykuł jest nacechowany skrajną odmianą tzw. moheryzmu, ultraortodoksu i innych, powszechnie niepożądanych manier myślowych. Przed przeczytaniem zaleca się odsunięcie na bok wszelkich ciężkich przedmiotów i dopicie spożywanych płynów.
Radosny taniec motylka.
Był ranek, nie jakiś szczególnie piękny, zwykły, normalny o tej porze roku w tej pięknej krainie, jaką jest Wandea. Kolumna prostych ludzi poruszała się wąską drogą, która prowadziła do chwały. Nie znaleźli się tutaj przypadkiem, przyszli by bronić wiary, Kościoła i króla. Zdeterminowani i waleczni. Prości, lecz nie głupi. Walczyli o wartości, nie o chleb. Gotowi stoczyć bój, by nie zabito ich wiary. Był 18 czerwca roku 1793, środek wojen wandejskich.
19 lutego 1984 roku, papież Jan Paweł II podczas uroczystej Mszy Świętej dokonuje aktu beatyfikacji 99 męczenników z Angers: 12 księży, 3 zakonników i aż 84 wiernych świeckich. "Trwali mocno przy Kościele Katolickim i rzymskim. Kapłani - oni odmówili złożenia przysięgi schizmatyckiej, nie chcieli porzucić swojego duszpasterskiego powołania. Świeccy - oni pozostali wierni swoim kapłanom w czasie Mszy odprawianych przez nich, poprzez znaki swojej czci dla Maryi i świętych. Bez wątpienia, w kontekście wielkich napięć ideologicznych, politycznych i militarnych spoczęło na nich podejrzenie niewierności ojczyźnie, oskarżono ich o sprzyjanie siłom kontrrewolucyjnym. Dzieje się tak w przypadku prawie wszystkich prześladowań, tych wczorajszych i tych dzisiejszych. Ale dla mężczyzn i kobiet, których imiona zostały przechowane - z pomiędzy wielu innych z pewnością równie zasłużonych - sądząc z tego, czym rzeczywiście żyli, co wyznawali na sądowych przesłuchaniach - nie ma żadnej wątpliwości co do ich determinacji, nawet pod groźbą utraty życia, pozostania wiernymi temu, czego wymagała od nich Wiara. Nie ma również wątpliwości co do motywu ich skazania: nienawiści wobec tej Wiary, którą ich sędziowie pogardliwie określali jako «fanatyzm»."
Współczesne oblicze wolności
Obecnie wiele mówi się na temat szeroko rozumianej wolności. Wolności słowa, przekonań i religii. Patrząc jednak na ostatnie wydarzenia trudno nie odnieść wrażenia, że wolność religii nie dotyczy wyznania rzymskokatolickiego. Adam "Nergal" Darski w swoim bluźnierczym show pokazał jak można postępować z największymi świętościami w tak tolerancyjnym kraju, jakim jest Polska. Wieszanie genitaliów na krzyżu to tylko krok dalej od obecnych na niektórych dawnych występach różnych zespołów, obnażonych kobiet, po których leje się czerwona farba w jakże przemiłym otoczeniu głów zwierząt ponabijanych na pale. Obok takich wyczynów taniec ateisty przebranego za motylka w trakcie procesji Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pana Jezusa w Łodzi to niemal nieszkodliwe pląsy. Sąd orzekł, że wyczyny Darskiego były środkiem artystycznego wyrazu, co z tego, że jakieś trzydzieści milionów Polaków poczuło się w tym momencie delikatnie mówiąc "olani", chcieliście tolerancji? To żry... macie. Tak już się utarło, że skoro Kościół przez tyle lat był potężny, więc na pewno wykorzystywał i dyskryminował, ergo trzeba mu odpłacić tym samym, by jakoś to wyrównać. Pisanie, że to rozumowanie jest błędne to "oczywista oczywistość", ale widocznie nie wszyscy mają takie zdanie. Gdyby ktoś ośmieliłby się wydać taki wyrok w sprawie targania Koranu, to pewnie nie pożyłby zbyt długo (choć kto wie?). Kiedy w końcu ktoś zrozumie, że nie powinno się walczyć o prawa mniejszości, a o prawa człowieka? Problemem dzisiejszych czasów jest to czy ktoś jest homoseksualistą i czy ma prawo do dzieci, tymczasem ludzie gwarantujący innym wydawanie setek tysięcy złotych na organizację parad równości, koncertów satanistycznych i czarnych mszy nie pomyślą o tym, że na drugiej półkuli ludzie żyją w warunkach odpowiadających raczej troglodytom, niż cywilizowanym ludziom XXI wieku. Dlaczego ludzie walczą o prawo wyboru płci przez dziecko, a prawie nikt nie interesuje się tym, by przeżyło chociaż 10% z populacji Afryki, która wymiera z głodu i ubóstwa? Wielu, wchodząc w fazę dobrobytu zapomniało o taki rzeczach, skupiono się bardziej na perwersji, szokujących zachowaniach i wygłupach, nie zaś na problemach, które winni rozwiązywać ludzie XXI wieku. Współcześni homo sapiens powinni się chwalić z prawdziwego równouprawnienia: równego dostępu do wody, światła, mediów i mieszkania. Nie twierdzę, że to państwo powinno to robić, ale wszyscy. Może nie pomożemy wszystkim, ale na pewno będzie mniej osób umierających z pragnienia. To powinno się robić zamiast trwonić czas na głoszenie równouprawnienia, którego tak naprawdę nie ma: jest tylko „nad uprawnienie” pewnych mniejszości, które w perfidny sposób wykorzystują tego typu "modę".
Giń maszkaro!
Współczesna nagonka na Kościół Katolicki to – jak wcześniej napisałem - efekt pewnej mody. Nawrzucać komuś, wyprowadzić z równowagi, a potem podać do sądu - taki schemat może z powodzeniem obrać każdy przedstawiciel mniejszości, jakkolwiek mała by nie była. "Człowiek człowiekowi nie ubliży" - mawiali moi dziadkowie, patrząc przez perspektywę tego stwierdzenia można odnieść wrażenie, że liczba ludności na świecie drastycznie się w ostatnich latach zmniejszyła. Kościół stał się w mgnieniu oka mityczną bestią o siedmiu głowach, z którą ludzkość zmaga się prawdopodobnie już od dwóch tysięcy lat. Zupełnie jak z czarnym mitem Inkwizycji i Świętego Oficjum, współczesnym oświeceniowcom udało się wepchnąć dozbiorowej świadomości obraz kleru mijającego się z powołaniem, z różnego typu niedopowiedzeniami, które zdają się sugerować, że wszyscy są tacy. Udało się wepchnąć także obraz katolików - moherów, którzy stagnacją i bezsensownym klepaniem pacierzy tylko spowalniają rozwój - tymczasem katolicy byli prekursorami wielu poglądów i metod, nie tylko filozoficznych, stosowanych dziś powszechnie. Zgodnie z powiedzeniem "Rzucajmy błotkiem, może coś się przylepi" przeciwnicy Kościoła nie przestają rzucać fałszywych i bezpodstawnych oskarżeń zarówno na niego jak i na poszczególnych jego członków. Sprzeciw budzi nazywaniem aborcji, eutanazji i współcześnie powstałych metod zapłodnienia zabijaniem ludzi. Sprzeciw budzi nazywanie homoseksualizmu sodomią i grzechem; - Kościół nie uznaje, nie uznawał i nigdy nie uzna związków homoseksualnych za sakramentalne, ani nawet za normalne - to właśnie takie pojmowanie świata czyni go Kościołem samego Boga. Sprzeciw budzi zażarta obrona instytucji rodziny, prawa rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z wiarą. Sprzeciw budzi wołanie o nawrócenie. Nikt nie zwraca uwagi na to, że Kościół może dużo więcej niż pokazuje, być może to będzie musiało się zmienić. Może już czas przywrócić dawne metody? Dziwi tolerancja wobec jawnie grzeszących polityków - apostatów.
CENZURA: AUTOR NIE ZAMIERZA RYZYKOWAĆ.
Morda w kubeł!
Kuriozalnym działaniem jest próba eliminacji Kościoła z życia publicznego. Ludzie chcą wyeliminować znaczną część wpływów katolików na ich życie. Tylko, że nie da się tego przeprowadzić bez pogwałcenia praw obywatela, co tylko pomnaża frustrację i skłania do antykatolickich wystąpień. Katolikom nie wolno jest się bronić. "Katole, morda w kubeł!" - takie okrzyki słychać w ustach libertynów i ludzi oświecenia. Każda epoka humanistyczna, w której prym wiódł rozum, - starożytność, renesans czy oświecenie - każda posuwała się dalej w plugastwach i obrażaniu Boga. Nie może być zgody na takie traktowanie i zgody nie będzie. Każdy, kto liczy, że katolicy będą stać i patrzeć na dyskryminację - zgodnie z zasadą lewego policzka - myli się! Obrzydliwe jest używania zasad moralnych Kościoła w walce z nim samym! Niech nikt nie liczy, że usta miliarda katolików pozostaną zamknięte!Jednocześnie informuję, że nie ma bardziej zmanipulowanych ludzi niż przeciwnicy katolicyzmu. Media od czasów oświecenia "wciskają" społeczeństwu mity na temat Kościoła, na każdym kroku pokazując go w złym świetle - wystarczy śledzić życie polityczne, by wiedzieć, co mam na myśli. Wystarczy zostawić w spokoju katolików, aby był spokój - widocznie dla niektórych, rozemocjonowanych i nakręconych propagandą jest to zdecydowanie zbyt wiele. Być może tacy ludzie sami doprowadzą do powstania zaciekłych wojen religijnych, które zburzą obecny ład, ponieważ wierzący wielu wyznań w końcu powiedzą - Dość! Jeżeli ktoś nie umie żyć w symbiozie to na pewno nie są to katolicy, wierzący, ani teiści. Obecnie oglądając jakikolwiek serwis informacyjny, słysząc coś o złym Kościele, trudno nie odnieść wrażenia, że oglądamy dobrze znane wszystkim spoty propagandowe. Manipulacja faktami, niedopowiedzenia lub zwyczajna niewiedza jest tak uderzająca, że ktoś mógłby pomyśleć, iż to nie jest przypadek.
Ponura wizja przyszłości
Taki obrót spraw MOŻE doprowadzić do powstania zupełnie nowej rzeczywistości:
Kwiecień, roku Pańskiego 20XX, w imię Boże zniszczyliśmy ostatnich niewiernych. Głosy palonych na stosach nie dawały nam spać - już tak nie jest - pozostał tylko swąd. Na święta Zmartwychwstania powinien już zniknąć. Dokończyliśmy dzieła Pańskiego. Tysiące lat opowiadania legend i tłoczenia nam do głów, iż jesteśmy gorszą rasą w końcu sprawiły, że koszmary stały się prawdziwe. Jesteśmy wytworem masowego ruchu, który miał nas zniszczyć - chcieli widzieć katolików fanatycznymi i plugawymi. Zobaczyli bardziej szalonych i żądnych krwi niż mogliby sobie wyobrażać. Nie jesteśmy zdrowi psychicznie, lecz w końcu wolni! Nikt już nas nie zelży, ani nie wyśmieje. Razem zbudujemy nowy, lepszy świat prawdziwej tolerancji i wartości, w którym Prawem będzie Pismo Święte, w którym nie będzie biedy, ubóstwa, nienawiści, złości... Zbudujemy taki świat. Bóg i my! Krwiożercze motyle już odleciały...
Tradycyjnie proszę o komentarze i dziękuję za przeczytanie.