Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Wątek zamknięty 
 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 4 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Sagi klanu Ardvasteyn [Fantasy]
Autor Wiadomość
Dolar Offline
Bloodholic
Użytkownik

Liczba postów: 258
Dołączył: 13-08-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #1
Sagi klanu Ardvasteyn [Fantasy]
Rozdział pierwszy - niedokończony
Treijā Vāijā nie była pełną kapłanką. Po prostu ofiarowała część swego życia dla Āchet’ār, by bogini Matka obdarzyła jej klan, Ardvasteyn, pokojem i powodzeniem, o który było niezwykle trudno w czasie wojny. Nikt jej nie zmuszał, zrobiła to z własnej woli. Z powodu swej ułomności, to jest ślepoty, mogła przysłużyć się klanowi jedynie tym i robiła to najlepiej jak mogła. W zamian otrzymywała przychylność Āchet’ār, nawet jeśli ograniczało się to do niezłomnego zdrowia i ogromnej siły woli. Choć Pani nigdy bezpośrednio nie przemówiła do Treiji, to nie zasmuciła tym swojej córki, ponieważ przepełniała ją miłość i wiedziała, że gdy przyjdzie czas, Matka wspomoże ją i jej rodzinę.
Treijā właśnie odprawiała orthros, jak co rano, by podziękować za spokojną noc i prosić o piękny nowy dzień dla wszystkich dzieci Āchet’ār. Z oczu popłynęły jej łzy żalu za grzechy, które zraniły Matkę. Jednak po chwili jej oblicze rozpogodziło się. Modliła się od samego wschodu, aż do chwili, gdy pierwsze promienie słońca musną figurę Pani. Mało która córka miała w sobie tyle samozaparcia, by cały dzień i część nocy spędzić na pracy i modlitwie, i jeszcze zerwać się skoro świt na orthros. Treijā właśnie taka była, czym zasłużyła sobie na miłość Āchet’ār i wielki szacunek innych córek, a nawet samej przełożonej, która po trudach kierowania współnotą padała na łoże wraz ze zmierzchem, nie uczestnicząc nawet w nabożeństwie wieczornym.
Tego dnia Treijā nie była sama. W tyle kaplicy przycupnęła przełożona Nākaré Chsardos i obserwowała ją. Patrzyła i podziwiała miłość córki do Matki, podziwiała jej głębokie i prawdziwe oddanie. Patrzyła, nawet nie wiedząc, że patrzy na Świętą. Nie miała pewności, ale w głębi duszy domyślała się tego, bowiem widok modlącej się Treiji napełniał ją radością i duchową siłą, bo przy Treiji świat był lepszy. Nākaré cieszyła się, że może ją dziś wynagrodzić, a zarazem smuciła, bo w tymże dniu Treijā musiała opuścić mury Zakonu, jeżeli nie pragnie zostać kapłanką.
Gdy Treija wstała, wstała i Nākaré. Uśmiechnęła się, bo kochała przełożoną jak własną siostrę. Nie chcąc burzyć spokoju Matki, powitała ją dopiero w chwili, gdy dzieliła je odległość kroku.
- Witaj, Nākaré, obyś stale przebywała w świetle Pani.
- Witaj, Treiju, obyś i ty zaznała tej łaski – odpowiedziała, zaraz potem dodając: Och, Treiju, dawno temu już upomniałam cię, że możesz darować sobie te formułki.
- Jesteś moją przełożoną, droga siostro, a gdyby można było naginać zasad dla bliskich, świat nie byłby tak uporządkowany. No, ale przejdźmy do rzeczy, bo widzę, że coś ci leży na duchu. Powiedz, wiesz, że mi możesz mówić o wszystkim.
- Obawiam się, że nie zawsze tak będzie.
- Siostro, co też ty pleciesz! Nie mów tak nawet.
- Treiju, nie chciałam sprawić ci przykrości. Czy wiesz, że dziś, wedle prastarych reguł Zakonu musisz opuścić jego mury, jeżeli nie chcesz zostać pełną kapłanką?
- Wiem siostro, i choć napełnia mnie to niezmierzonym smutkiem, chcę poddać się zrządzeniom Āchet’ār. Skoro nie mogę z wami zostać, pójdę jej służyć gdzie indziej.
- Treiju, Treiju. Namyśliłaś się już, to twoja ostateczna decyzja? Dlaczego pomysł oddania się w pełni Matce zniesmacza cię? Widzę przecież twą miłość do niej.
- Nākaré, nie wiesz, co mówisz. Całym sercem chciałabym z wami pozostać, lecz Pani każe mi czynić inaczej. Moje miejsce jest przy moim klanie, przy Ardvasteyn, a moim zadaniem jest być matką dla następnych ludzi. Wiesz dobrze, że zawsze postępuje zgodnie z jej wolą.
- Treiju, my też jesteśmy z Ardvasteyn.
- Wiem o tym, droga siostro, ale nie tu moje powołanie.
Treijā opuściła Zakon zaraz po wspólnym posiłku i pożegnaniu z siostrami. Jedynie ona sama nie pogrążyła się w rozpaczy. Wiedziała, że podąża scieżką, która jest dla niej właściwa. Pragnęła powrócić do rodzinnego miasta, gdzie zresztą czekał na nią ukochany. Trzy lata temu obiecał jej, że zaczeka, ze względu na łączącą ich miłość. I była pewna, że spełni przyrzeczenie. Choć do Qxaij Xanār długa droga, nie będzie nużąca, bo przecież u celu czeka na nią Alarion.
ΦΦΦ
Alarion Xandor Chserios był samotny. Nie było to do końca tak, bowiem jego ukochana oddała część swego życia, konkretnie trzy lata, służbie Āchet’ār, bogini Matce. Z początku liczył dni do jej powrotu, potem jednak pogubił się, stracił rachubę dni i pogrążył się w rozpaczy. Kiedyś tworzył przepiękne poematy, lecz teraz jego wiersze traktowały głównie o śmierci, rozpaczy i smutku. Tylko praca pozwalała mu odpocząć od zmartwień i trosk, kiedy pomagał w rozbudowie Qxaij Xanār, czuł, że wspomaga swój klan, czuł, że robi coś wielkiego. Miasto rozkwitało, między innymi dzięki pracy jego i jego rodziny. Z powołania zajmowali się budownictwem, a że w bliskiej okolicy zamieszkiwali jego liczni kuzyni, mogli złączyć siły i wszyscy razem zrobić coś dla wspólnoty Ardvasteyn. Gdyby tylko Treijā mogła być z nim…
W tym miesiącu ich zadaniem było wybudować nową gospodę. Dla przyjezdnych brakowało miejsca, szczególnie że gospód w całym mieście było tylko pięć. Musieli zdążyć w jeden miesiąc, bo zapotrzebowanie na nowe budynki było ogromne, gdyż Qxaij Xanār pełniło coraz ważniejszą rolę dla społecznośc klanu Ardvasteyn. Jako jedyne przyjmowało imigrantów z biedniejszych klanów, zapewniając sobie różnorodność kulturową i przepływ gotówki, ponieważ właśnie ci biedni na terenie Ardvasteyn nieskrępowanym złodziejskim prawem mogli dorobić się fortuny, która przecież musi na coś zostać wydana, co przekłada na się na powiększanie się majątku klanu.
Kompania Alariona była jedyną taką w całym Qxaij Xanār, a więc logiczne, że wszystkie zlecenia przypadały właśnie jemu i jego kuzynom. Wszędzie, gdzie ich zatrudniono, robili kawał dobrej roboty, każdy ich budynek był niezwykle solidny. Ponadto nie brali wielkich pieniędzy jako zapłatę, za każdym razem brali tyle, ile mógł zapłacić zleceniodawca, nie rujnując swojej rodziny, a tam, gdzie po prostu nie było go stać, nie budowali dla niego.
Alarion był bliski załamania. Nic już go nie cieszyło, nawet służba na rzecz klanu. Chciał nawet odebrać sobie życie... Bez Niej życie nie miało sensu. Przy życiu podtrzymywała go nadzieja, że Ona szybko wróci…
Właściwie była jedna rzecz, która sprawiała mu radość. Pewne miejsce. Większość wolnego czasu spędzał właśnie w nim, przesiadując pod wielkim Drzewem we Wspólnym Ogrodzie. Ogród był jedynym w swoim rodzaju, bo rośliny w nim rosnące nie były spotykane w żadnym innym miejscu. Nawet Drzewo nie miało swojego odpowiednika nigdzie indziej. Wielu mieszkańców Qxaij Xanār uwielbiało spędzać tu czas, włącznie z Alarionem. Przeważnie spał na mchu, grzejąc się w promieniach słońca. Czasem rozmyślał, a i czasem wykąpał się w jeziorku, które nigdy nie zarastało, a woda w nim zawsze była czysta. To wszystko podnosiło go na duchu i nie pozwalało zaistnieć samobójczym myślom. Te jednak wracały w nieregularnych odstępach czasu czasu i równie szybko znikały, bowiem Alarion posiadał dar zachwycania się pięknem natury, szczególnie tej z Ogrodu.
ΦΦΦ


Notatka od Vipera, 07.02.2012 11:14:

Czcionka nieregulaminowa. Radzę zapoznać się z regulaminem.
Zmieniłam.

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.02.2012 11:54 przez Maradine.)
07.02.2012 00:01
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Literkowy Sponsor
Mortis Offline
Don't look at me
Użytkownik

Liczba postów: 159
Dołączył: 08-11-2010
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #2
RE: Sagi klanu Ardvasteyn
Błędów nie widziałem... chyba. Nie, raczej nie widziałem, duży plus. Ciekawi mnie tylko dlaczego:
Cytat:Alarion był bliski załamania. Nic już go nie cieszyło, nawet służba na rzecz klanu. Chciał nawet odebrać sobie życie... Bez Niej życie nie miało sensu. Przy życiu podtrzymywała go nadzieja, że Ona szybko wróci…
Dlaczego "Niej" i "Ona" pisane są z wielkiej litery?
Co do historii opowidzianej w tekście... wyznaję zasadę, że mówię otwarcie. Historia właściwie wcale mnie nie zainteresowała. Nie było w niej dla mnie niczego, co by przyciągneło moją uwagę na dłużej. Nie bierz tego jednak dla siebie, to cholernie subiektywna opinia i wiele osób może się ze mną nie zgodzić. Po prostu nie trafiłeś w moje gusta, zdarza się Grin

Hot dziewczynki topless
I chłopcy z kaloryferami też
07.02.2012 17:56
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Brutus Offline
Hyacintho Sanguinem
Użytkownik

Liczba postów: 22
Dołączył: 28-07-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #3
RE: Sagi klanu Ardvasteyn
Jedyne co Ci mogę zarzucić, to fakt, że nie potrafię przeczytać większości z imion i nazw. Trochę mnie to wkurza podczas czytania, ale da się przeżyć. Co do fabuły, to zapowiada się ciekawie. Nie wiem dlaczego, ale Treijā budzi we mnie jakąś taką dziwną sympatię. Może to po prostu litość ze względu na jej niepełnosprawność? W każdym razie, będę czytał dalej. Jestem ciekawy jak dalej potoczą się losy tej pary.

"To prawdziwa ulga mieć kogoś, przed kim możesz otworzyć własne serce, kogo możesz uczynić współuczestnikiem swoich intymności, komu możesz powierzyć swoje tajemnice." - św. Ambroży
08.02.2012 20:40
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Dolar Offline
Bloodholic
Użytkownik

Liczba postów: 258
Dołączył: 13-08-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #4
RE: Sagi klanu Ardvasteyn
Źle się stało, że ktoś docenił losy pary jako takie, bo chciałem napisać całość inaczej, ale co tam^^
ā - czytać jak aa
x - jak dż
q - pomijamy jeśli przed x
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.02.2012 21:33 przez Dolar.)
08.02.2012 21:31
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Brutus Offline
Hyacintho Sanguinem
Użytkownik

Liczba postów: 22
Dołączył: 28-07-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #5
RE: Sagi klanu Ardvasteyn
A mam jeszcze pytanie odnośnie języka, w którym są imiona i nazwy własne, skoro już zacząłem ten wątek. Bo na pierwszy rzut oka widać, że te litery to raczej polskie nie są, prawda? Szczerze mówiąc pierwszy raz widzę to "a z kreską" na oczy. Sam wymyśliłeś te zasady wymowy, czy je skądś zaczerpnąłeś? Napisz jeszcze jak czytać "e z kreską"
Btw, dla mnie "x" zawsze będzie znaczyło "ks" Grin

"To prawdziwa ulga mieć kogoś, przed kim możesz otworzyć własne serce, kogo możesz uczynić współuczestnikiem swoich intymności, komu możesz powierzyć swoje tajemnice." - św. Ambroży
08.02.2012 21:48
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Dolar Offline
Bloodholic
Użytkownik

Liczba postów: 258
Dołączył: 13-08-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #6
RE: Sagi klanu Ardvasteyn
Zasady wymyślone przeze mnie na potrzeby "Sag...".
E nie z kreską, tylko akcentem. Po prostu akcentujesz sylabę, w której samogłoska z akcentem się znajduje.

W tym języku "ks" zapisujemy "chs"

Mogę zamieścić pełne zasady wymowy, jeśli chcesz
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.02.2012 22:19 przez Dolar.)
08.02.2012 22:17
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Brutus Offline
Hyacintho Sanguinem
Użytkownik

Liczba postów: 22
Dołączył: 28-07-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #7
RE: Sagi klanu Ardvasteyn
Możesz, ale bynajmniej nie po to, bym się ich uczył, tylko tak z czystej ciekawości. Wiesz, fajnie jest poznawać coś nowego. Człowiek uczy się całe życie.
Btw, kiedy mogę spodziewać się kolejnej części?

"To prawdziwa ulga mieć kogoś, przed kim możesz otworzyć własne serce, kogo możesz uczynić współuczestnikiem swoich intymności, komu możesz powierzyć swoje tajemnice." - św. Ambroży
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.02.2012 23:03 przez Brutus.)
08.02.2012 23:02
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Dolar Offline
Bloodholic
Użytkownik

Liczba postów: 258
Dołączył: 13-08-2011
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #8
RE: Sagi klanu Ardvasteyn
W tym tygodniu jeszcze. Obiecuję że będzie dłuższa.
Wymowa liter (nazwa języka niewymyślona ^^)

Ā ā - długie "a" - wymawiane jak dwa zwykłe "a" obok siebie
Ä ä - zwykłe "e"
Å å - wymawiane jak dźwięk pośredni pomiędzy "a" i "y"
Æ æ - wymawiane jak dźwięk pośredni pomiędzy "a" i "e"
Chs chs - jak "ks"
É é - akcent pada na sylabę, w której owo "é" się znajduje
Ï ï - ½ czasu trwania zwykłego "i"
J j - w odizolowanych regionach "ż" - głównie terytorium klanu Thāchséros
Ö ö - jak "y" - przedłuża czas trwania okalających spółgłosek
Ø ø - niewymawiane - w niektórych regionach "ou" - głównie terytorium klanu Dahvén
ss - występuje wyłącznie po "ö" i "å" - jeśli występuje po "å", to owo "å" wymawia się jak "ö", a "ss" jak "z" *
V v - jak "f"
X x - jak "dż" - jeżeli w bezpośrednim sąsiedztwie "x" po jego lewej stronie występuje spółgłoska, to nie wymawia się jej
Q q - występuje jedynie przed samogłoskami "a" i "e" - jeśli przed "e", to wymawia się je jak "z", a jeśli przed "a", to wymawia się je jak "sz". Może wystąpić przed spółgłoską (a i to wyłącznie w pisowni nazw własnych, nazwisk i krain geograficznych), ale wtedy nie wymawia się go.

* "å" nie czyta się jak "ö" wyłącznie w pisowni nazw własnych, nazwisk i krain geograficznych
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.02.2012 11:21 przez Dolar.)
09.02.2012 11:00
      Znajdź wszystkie posty użytkownika
Wątek zamknięty 


Skocz do: