Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 1 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Samobójca (plus trochę wUlgaryzmów)
Autor Wiadomość
Ignis Offline

Użytkownik

Liczba postów: 19
Dołączył: 01-11-2010
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #1
Exclamation Samobójca (plus trochę wUlgaryzmów)
Dużo dzieje się na świecie. Śmierć, głód, niedola… Ale jest też miłość. Jest nadzieja. Na co? Na lepsze dni, na wschód słońca i delikatny powiew wiatru na policzku, na ciepły dotyk dłoni osoby, którą kochamy.
Więc czemu chcę pozbyć się wszystkiego? Tego co dobre i co złe? Mam wszystko. Głód, niedolę, poniżenie, żal, wściekłość, miłość, przyjaźń, a nawet optymizm. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Gdyby nie egoizm, już by mnie nie było. Przy życiu trzyma mnie tylko jego dłoń wyciągnięta w moją stronę. Brakuje mi wszystkiego, tylko nie najważniejszej rzeczy w życiu. Chociaż… nie posiadam chęci do odkrywania nowego.
Znoszę upokorzenie codziennie. Znoszę je z wrodzoną dumą i spokojem. Znoszę. Przyjmuję wszystko na siebie. Uznaję istotę gorszą od siebie za równą. Poniżam się. Zaczynam stawać się, taka jak ten podrzędny egzystujący organizm. Już nie jestem tą osobą, którą byłam. Straciłam dużo z siebie.
Wysłucham wszystkiego, co powie mi ten organizm. Ale pieprzenie, że swoje dziecko zostawi, to dla mnie za wiele. Odchodzę obruszona. Nie jestem w stanie ukryć emocji. I za próbę zachowania stoickiego spokoju zostaję zbesztana przez własnego ojca.
Nie mam nikogo. Matka wyjechała, ojciec nie panuje nad organizem szwędającym się po moim domu. Organizm wkurwia mnie na każdym kroku. Jest inteligenty jak dupa wołowa, to bardzo eufemistyczne określenie. Reszta rodziny ma swoje sprawy. Przyjaciele nie chcą mnie znać, albo chociaż mają w dupie moje życie.
To nie jest cierpienie. Już dawno zapomniałam, jak to jest czuć ból. Już nie jestem w stanie. Staję się niewzruszona i nieugięta, a jednak spokojna i uległa. Niech istocie się wydaje, że panuje nade mną, niech ma takie wrażenie. Póki jest mi tak wygodniej, niech tak sobie myśli.
Nie będę jeść. Chcę stracić kontakt ze wszystkim. Chcę poznać smak szaleństwa. Zobaczyć jak to jest umrzeć. Marzenie piękne i w dodatku do zrealizowania. Są prostsze sposoby niż śmierć głodowa, ale bez głodu i wycieńczenia nie zaznam ostatecznego bólu, szaleństwa i pragnienia powrotu dożycia, od którego teraz chcę uciec. Uciec to złe słowo. Chcę odpocząć od życia. Chcę je stracić.
Instynkt badawcy.
Wytrwam w tym postanowieniu.
Nie jem od dziewięciu dni. Czuję, że ktoś mnie obserwuje, że groźne oko łypie w moją stronę. Ktoś chce mnie zabić. Może to już dziś. Krzesło powiedziało mi, żebym wróciła do utrzymywania ścisłych kontaktów z Komodą… Ona jednak mimo moich usilnych próźb, ma mnie w dupie i nie wyszepcze nawet słowa.
Zaczynają odwiedzać mnie przyjaciele. Widzę je w końcu. Przyszły do mnie. Teraz. Na koniec mojego nędznego życia. Przedstawiłam im Krzesło i Komodę. Komoda nie odpowiedziała, więc popatrzyły na mnie zniesmaczone.
Miejcie świadomość, że ratowałyście mnie, póki byłyście dla mnie. Teraz nie możecie już nic zrobić. Pozostało mi już tylko Krzesło.
- Zaśnij. Spokojnie. Obudzisz się w pięknym miejscu. – Oto moja śmierć. Patrzcie. Zapomniałyście o mnie, a ja was kochałam. Poświęciłam wszystko dla was. Kiedy nadeszły trudne dni miałam tylko Komodę i Krzesło.
- Siostrzyczko! Nie zasypiaj! Ja tu jestem! Ja! Popatrz na mnie! To ja! – Znam ten głos. Znam te czarne oczy. To ciebie trzymałam i płakałam opowiadając ci bajkę. To ty byłaś tym niemowlęciem, które rzygało na mnie co chwila. Bałam się, że umarłaś i co chwila sprawdzałam czy oddychasz. To byłaś ty. To jesteś ty. Małe dziecko na drodze nastoletniej dziewczyny. Nie chcę, żebyś widziała jak umieram. Nie chcę. Miałabyć dla ciebie wzorem. Chciałam… Nie. Chcę, żebyś była ze mnie dumna. Chcę być ci przykładem. Móc ci pomóc i przytulić. Tak jak powinna to zrobić matka. Matka, która nigdy nie okazała mi miłości i tak samo postąpiła w obec ciebie. Elizabeth… moja maleńka siostrzyczko.
- Nigdzie się nie wybieram. Zostaję.
Słyszę jebnięcie drzwiami.
- Coś ty sobie myślała! Zostaw ten miecz!
- Nie chcę nic złego. Elizabeth odwiodła mnie od tego.
- Elizabeth? Jesteś tutaj tylko ty i miecz wycelowany w twoje wnętrzności. Do kurwy nędzy! Zostaw to!
- Przecież jesteś tu siostrzyczko. Pokaż się. Nie chowaj się.
- Kochanie, zostaw to. Podejdź do mnie. Potrzebuję cię, jak nikogo na świecie. – Cisza. Cisza jest piękna, ale nie piękniejsza od Elizabeth. Nie ma piękniejszej istoty od Elizabeth. – Kocham cię. A jeżeli chcesz się zabić zabij najpierw mnie.
- Nie mów tak. Amelia nic sobie nie zrobi, prawda? – Elizabeth wyszła zza Komody.
- Prawda skarbie. – Odkładam miecz. Dłonie lepią się od krwi, ale i tak chcę ich dotknąć. Elizabeth wtula się we mnie, a on patrzy w moją stronę z wyraźną ulgą.
Magiczną chwilę przerywa irytujący dźwięk piszczącego domofonu. Wstaję, ale Elizabeth już podnosi słuchawkę i mówi: „Tak, mamo. Idź jeszcze na rynek, a ja poczekam u siostry.”. On zbliża się do mnie powoli.
Niezgrabnie ponownie próbuję się unieść. Na spotkanie wychodzą mi jego ramiona. Obejmuje mnie. Głaszcze delikatnie po głowie i całuje skrzepnietą krew na dłoniach.
- Zamieszkajmy razem. Skończ studia mieszkajac u mnie, a nie w tym domu. To jej wina. To dlatego, że nie chcesz nic powiedzieć. Gdyby się teraz pojawiła zabiłbym ją. – Straciłam wszystko ze starej siebie. On widział jak znikam. Był świadkiem wszystkich moich zmian. A jednak został ze mną.
– Nie zniosę rozstania z tobą dłużej. Nie kiedy próbowałaś się zabić.
- Dobrze.
- Chodźmy do moich rodziców. Na pewno coś zaradzą.
- Zaczekaj. Niech wróci moja mama. Elizabeth… mama dobrze cię traktuje? Nie bije cię?
- Nie. Ostatnio powiedziała mi, że bardzo cię kocha i za tobą tęskni. I to w zasadzie dlatego, przyjechała do Polski, bo wszystkie sprawy urzędowe mogła załatwić przez telefon. Ona naprawdę cię kocha i martwi się o ciebie. Mnie chyba nigdy tak nie pokocha. Chyba, że będę lepsza od ciebie. – powiedziała ze smutną miną.
- Kocha cię. Bardziej niż kogokolwiek na świecie, a mnie nie ma po portu na co dzień, dlatego tak ci się wydaje. A… Nie próbuj mnie przebić, bo to co ja odpierdalałam jak byłam w twoim wieku jest nie do przebicia.
Po raz kolejny słychać irytujący dźwięk dzwoniącego domofonu.
- Tylko nie mów mamie, dobrze? – mówi spokojnie Maciek.
- Spoko.
- Chodź do samochodu. Zabieram cię do lekarzy. – Podnosi mnie i przenosi przez próg zatrzaskując nogą drzwi. – Moi rodzice się tobą zajmą.
- Chcę żyć. Dla ciebie i dla Elizabeth. – wypowiadam te słowa spokojnie wtulając się w miękki materiał jego koszuli.
A wy, które mnie olałyście, spierdalajcie z mojego życia. Niech was nie znam. Niech śmierć was ominie i myślcie, że to z waszej winy chciałam odejść. Niech organizmowi się wydaje, że panuje nad wszystkim. Niech pomyśli o tym, że to jego wina. Że dlatego odchodzę z domu. Niech uśmiechnie się tryumfalnie. Ale…ostatecznie to ja zwyciężam.
Wygrałam moje życie, którego chciałam się pozbyć z pełną premedytacją.
- Kotku, nie płacz. Będzie dobrze. Twoja mama się zmieniła. Już nie uderzy i nie zrani nikogo.
- Wiem. Po tym co ja jej zafundowałam będzie dobrą matką dla mojego młodszego rodzeństwa.
W końcu zrozumiałam. Miłość. Tylko to wystarczy mi do życia.

„Niemożliwe jest doświadczenie swojej śmierci w sposób obiektywny i tak, by nie zgubić rytmu.”
Woody Allen
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.01.2012 21:09 przez Ignis.)
06.01.2012 21:51
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Marša Online
wredne maleństwo
Moderator

Liczba postów: 378
Dołączył: 08-11-2011
Reputacja: 11
Niebiańska
Post: #2
RE: Samobójca (plus trochę wylgaryzmów)
Komentarz sponsoruje szabla wycelowana we wnętrzności pluszowego kucyka (bo nie posiadam miecza, a szabla jest za długa, abym celowała w siebie) oraz skoczne piosenki Diskreetse Mango Trio :D


Trzeci tekst na jaki dziś trafiam nawiązujący do samobójstw... x] co prawda w jednym wymiękłam po kilku linijkach.
Zaczęło się filozoficznie... „Jest nadzieja. Na co? Na lepsze dni, na wschód słońca i delikatny powiew wiatru na policzku, na ciepły dotyk dłoni osoby, którą kochamy. ” ...na to, że zrobiony dziś chleb nie będzie zakalcem, a baterie w klawiaturze wytrzymają do jutra bez ładowania. „Gdyby nie egoizm, już by mnie nie było. Przy życiu trzyma mnie tylko jego dłoń wyciągnięta w moją stronę.” Ja tam nie wiem czy to egoizm. Ktoś jest oddany osobie prowadzącej narracje i oddanie tej osoby trzyma ją przy życiu. To znaczy, że żyje przez wzgląd na tę osobę. A zatem nie jest totalną egoistką. „Uznaję istotę gorszą od siebie za równą. Poniżam się.” albo zawyża wartość tej drugiej istoty, co bardziej mi tu pasuje, skoro umie podkreślić, że ktoś w sumie jest od niej gorszy. To znaczy sama stawia się ponad nim już na starcie, więc nie widzę poniżania. Ale ok. Idziemy dalej. „Już nie jestem w stanie.” hymmm... w stanie... w stanie oddychać, jeść, pić, zjeść kolejnego pierożka babuni? Zrobił ci się tu skrót myślowy, który prowadzi do różnych, mało pasujących do atmosfery, skojarzeń. Dalej okazuje się, że bohaterka jest chodzącym oksymoronem „Staję się niewzruszona i nieugięta, a jednak spokojna i uległa.” albo jest ogrem i jest jak cebula. Ma warstwy. Jedną niewzruszalną i nieugiętą, kolejną spokojną i uległą. To niestety nie zostało jakoś rozwinięte. Dalej bohaterka chce „Zobaczyć jak to jest umrzeć.”. Co prawda do zobaczenia wystarczy włączyć jakiś film. Co innego, jakby się chciało poczuć, sprawdzić na własnej skórze...
Chwilę później okazuje się, ze bohaterka w sumie i tak nie wie, czego chce „Chcę odpocząć od życia. Chcę je stracić.” Bo odpocząć od czegoś oznacza, że się potem do tego wróci. A utracenie czegoś nie rokuje dużych szans na odzyskanie.
tekst zyskuje jakiś sens - czytaj: zaciekawia mnie - gdy zaczynają się majaki niedożywionego mózgu. Może dlatego, że tam uzasadnionym jest jak A nijak ma się do B. Chociaż przy „Nie chcę. Miałabyć dla ciebie wzorem.” nieco zwątpiłam. Bo ok, spację zjadło, ale kto miał być wzorem dla Małej...?Po chwili do mnie dotarło, ze tam występuje kumulacja błędów w jednym miejscu. Jedno, że spację zjadło, drugie, że „m” też wzięło wolne. I czytałoby się ciekawie o wyrodnej matce jakbym nie wpadła na „Jesteś tutaj tylko ty i miecz wycelowany w twoje wnętrzności.” Pomijając zaginioną spację po kropce, kończącej to zdanie, to ono samo w sobie mnie zauroczyło. Wiele razy czytałam o celowaniu mieczem w kogoś/coś... ale doprecyzowania, że o wnętrzności chodzi, to nie widziałam. Trochę to sugeruje, ze te wnętrzności były już widoczne, zatem turpizm się szerzy. jedna osoba się głodzi, a druga nosi jelito pod pachą ^____^ W ogóle w tym momencie pojawia się postać nr 3 (PN3 w skrócie), która jest równie optymistycznie nastawiona do życia, co główna bohaterka. W dodatku niby bohaterkę kocha... na tyle, żeby chcieć, aby ta utrupiła ją pierwsza... Poza tym, do prostytutki biedy i tejże syna!, wycelować miecz w siebie?! Toż miecze miały ponad pół metra. Rąk do tego nie starcza. Ale wróćmy do fabuły. następuje kolejne dziwne zawirowanie narratorskie „Odkładam miecz. Dłonie lepią się od krwi, ale i tak chcę ich dotknąć” bo wydawało mi się w pierwszej chwili, że to dłonie bohaterki (Amelia jej chyba na imię) są upaćkane krwią, ale potem to ona chce ich dotknąć... już pomijając, że jej własne dłonie są doczepione do jej ciała... no chyba, ze je sobie odcięła, ale trudno odciąć sobie obie dłonie ważącym kilka kilogramów mieczem. No chyba że tam miało być „chce” - w sensie Elisabeth chce dotknąć dłoni Amelii...
Żeby zawirowaniom stało się zadość czytam „Na spotkanie wychodzą mi jego ramiona” co sugeruje, ze bohaterka jest w jakimś ruchu i coś może wyjść jej naprzeciw. Niedawno nic o tym nie świadczyło, ale w sumie skłonna jestem to kupić. Może wcześniej stała i teraz zaczęła tracić pion. Bardziej ciekawi mnie jak szybko bohaterce zakrzepła krew na dłoniach (bo na tym etapie staje się niemal jasnym, że wcześniej miałam do czynienia z literówką). I dochodzimy do buntowniczo-cukierkowego końca. Uf...

To teraz tak. Zamysł był niezły. Kawałek z posmakiem szaleństwa też bardzo dobry. Nawalił za to początek, który był po prostu tendencyjny. W dodatku był bardzo długi w stosunku do reszty tekstu. Zatem na koniec i tak bardziej pamiętam jego, niż przemycone chyłkiem fakty o tym, że matka bohaterki aniołem nie była, a one - chyba koleżanki, ale może chodzi o milkliwą komodę i jej koleżankę toaletkę - też zostawiły bohaterkę na lodzie. Buntowniczy foch na końcu z tym całym „spierdalajcie” też taki... niby ok, a niby trąci odgrzewanym kotletem. Ot wychodzi, że bohaterka nadal nie będzie żyła własnego życia dla siebie, a chyba na złość tamtym osobom. Cóż. :] Niby pisze o miłości, ale tamto kilka linijek wyżej bardziej zostaje w pamięci.

Podsumowując: razem z błędami (które chwilami czyniły tekst jeszcze bardziej zakręconym niż był w rzeczywistości) wypisanymi poniżej wyszło średnio.

Pozdrawiam i weny życzę na zaś.


PS
Ten komentarz byłby może nieco inny, gdyby motyw samobójstw nie był już tak przerobiony na lewo i prawo przez opka blogaskowe, że boli. A czego by nie mówić, pierwsza połowa tego tekstu nie oferuje niczego odkrywczego, a druga nie jest w stanie wymazać wrażenia po pierwszej, co już napisałam powyżej.


Cytaty (mogą być nieco nie po kolei)

„ojciec nie panuje nad organizem szwędającym się po moim domu” literówka.
„Przyjacielenie chcą mnie znać, albo chociaż mają w dupie moje życie.” spacja poszła licho wie gdzie.
„Póki jest mi tak wygoniej, niech tak sobie myśli.” wygodniej.
„Są prostrze sposoby niż śmierć głodowa, ale bez głodu i ” Prostsze.
„Instynkt badawcy. ” Albo badawczy, albo odkrywcy, badacza...
„Ona jednak mimo moich usilnych próźb” próś.
„Zaczynają odwiedzać mnie przyjaciele. Widzę je wkońcu.” 1. niezgodność miedzy pierwszym a drugim zdaniem. 2. W końcu (ze spacją)
„Kiedy nadeszły trudne dni małam tylko” Miałam.
„Bałam się, że umarłaś i co chwila sprawdzałamczy oddychsz. ” 1. sprawdzałam czy 2. oddychasz
„Matka, która nigdynie okazała mi miłości” Kolejna spacja na wakacjach.
„Potrzebuje cię, jak nikogo naświecie.” I jeszcze jedna uciekinierka.
„Amelia nic sobie, nie zrobi, prawda? ” Po co ten pierwszy przecinek?
„Chyba, że będę lepsza od ciebie. – Powiedziała ze smutną miną. ” „powiedziała” małą literą.
„Po raz kolejnys łychać irytujacy dźwiek dzwoniącego domofonu.” 1. literka przeskoczyła z początku jednego słowa na koniec drugiego. 2. irytujący 3. dźwięk
„dla Elizabeth. – Wypowiadam” „wypowiadam” małą literką.
„Skończ studia mieszkajac u mnie” mieszkając
„Głaszcze delikatnie po głowie i całuje skrzepnietą krew na dłoniach.” skrzepnię
„Niezgrabnie ponownie próbuję się uieść. ” unieść
„Niech organizmowi się wydaje, że panuje nad wszytskim” wszystkim
„Niech uśmiechnie się trumfalnie” tryumfalnie lub triumfalnie
„chcesz się zabić zajbij najpierw mnie.” zabij (nic do wytłuszczenia, bo żadnej litery nie brakuje... za to jedna jest w bonusie)
„ale nie piękniejsza od Elizabath. ” A nie Elisabeth?

A na dodatek chwilami skaczesz z czasem narracji. Raz teraźniejszy, raz przeszły widać przy dialogach.

š = sz
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2012 23:33 przez Marša.)
06.01.2012 23:11
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ignis Offline

Użytkownik

Liczba postów: 19
Dołączył: 01-11-2010
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #3
RE: Samobójca (plus trochę wUlgaryzmów)
Dziękuję bardzo za wyłowienie błędów. Jak coś pominęłam i nie poprawiłam to przypadkiem. Teraz odniosę się do miecza. Uczęszczam na kendo i zdarzyło mi się władać nie tylko bambusowym mieczem (bokenem) ale także tradycyjnym japońskim ostrzem powszechnie znanym jako katana. Da się wycelować nim sobie w wnętrzności i nie jest ciężki, a jeżeli zbyt mocno ściśnie się rękojeść tegoż miecza to dłonie zaczynają krwawić (wiem na swym przykładzie z zajęć kendo). Smile Dalej mogę jeszcze powiedzieć tylko, że początek miał być nijaki, a zawirowania i błędy typu "badacz" a nie "odkrywca"... no cóż.. mówimy o osobie szalonej. Niektóre zabiegi były celowe, jednak znikające spacje i literówki definitywnie nie. Blink

„Niemożliwe jest doświadczenie swojej śmierci w sposób obiektywny i tak, by nie zgubić rytmu.”
Woody Allen
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.01.2012 18:34 przez Ignis.)
07.01.2012 18:30
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dr. Gonzo Offline
Alojzy.G.Cłopenowski
Użytkownik

Liczba postów: 293
Dołączył: 15-05-2010
Reputacja: 5
Humanitarna
Post: #4
RE: Samobójca (plus trochę wUlgaryzmów)
Ja tam zaczynam coraz bardziej lubić Marse. I uważam, że Jej komentarz był na pewno lepszy od opka.
Pisałem to już poprzednio, ale w innym pseudo samobójczym opowiadaniu, więc i tutaj to napiszę.
Jeśli bierzemy się za jakąś tematykę to miło by było najpierw ją poznać. Jak się kogoś lubi to trudno pisać o miłości, jak jest się smutnym niedowartościowanym nastolatkiem to trudno pisać o samobójstwie.
Tak więc jak się już domyślasz o jakiekolwiek uczucia i emocje w tym "dziele" trudno. Ogólnie natłok błędów nie ułatwia czytania. Jeśli tworzymy coś pokręconego to nie dodajmy jeszcze większej rotacji przez błędy. Tekst dla mnie strasznie nijaki, o niczym. Mało oryginalne narzekania.
Dziękuje za uwagę i pozdrawiam.

Gonzo to nie tylko sposób pisania... To styl życia.

Czynne przez całą dobę

Piękne słowa Kalliope:
~ Narysowałam kosz kwiatowo-owocowy stojący na nagrobku...
~ Frytki bez ketchupu to dopiero baletnica bez baletek...
~ ...nie bać się jutra i pleść warkocze.
~ Oferowali kakao, a dali mleko... ja bym się wściekła
07.01.2012 20:40
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Kanterial Offline
Flynn Lives
Użytkownik

Liczba postów: 332
Dołączył: 26-11-2011
Reputacja: 4
Pozytywna
Post: #5
RE: Samobójca (plus trochę wUlgaryzmów)
Hmm... Jak by tu napisać, o czym myślę?

Myślę, że posty powyżej są bardzo trafne.
Myślę, że każdy przechodzi w życiu okres, gdy jest zdolny napisać coś takiego.
Myślę, że trafiłaś na taki czas, gdy Ty umiesz to jeszcze zrozumieć (tą głębię, która do nas być może po prostu nie dociera, a Ty ja dostrzegasz) a my już jesteśmy o krok przed Tobą
Myślę, że chciałabym to ogarnąć, ale mnie zniechęca swą lepkością i nostalgią...
I myślę jeszcze, że może Cię bolą takie komenty... Ale my byśmy się nie produkowali, gdyby nie było dla kogo, C'nie? Grin Liczę na Ciebie, może następne będzie o klasę lepsze.

Ach. Strona techniczna... Jest znośna. Masz zadatki moim zdaniem *^*

[Obrazek: 4444.gif]
"No oczywiście, że wolałbym biznes klasę. Ale mi to w sumie obojętne, to nie ja będę musiał kłaść się na podłodze, to nie po mnie będą deptać..."
09.01.2012 22:47
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,614
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #6
RE: Samobójca (plus trochę wUlgaryzmów)
Cytat:Zaczynam stawać się taka(,) jak ten podrzędny egzystujący organizm. Już nie jestem taka(,) jak byłam.
Taka jak - taka jak. Może by to jakoś przeredagować?

Cytat:Wysłucham wszystkiego(,) co powie mi ten organizm.

Cytat: Ale pieprzenie, że swoje dziecko zostawi to dla mnie za wiele.
Hę? Nie powinno być może... "zostawię"? Wtedy jakieś ręce by to miało, a nawet nogi. I wtedy przecinek po tymże czymś.

Cytat: oddychsz.
literówka.

Cytat:Chciałam… nie.
Wielka.


Zdecydowanie się pogubiłam, kiedy zaczęły się dialogi, ale to może kwestia później godziny. Po prostu w pewnej chwili mi osoby zgrzytnęły, ale nie przejmuj się, tak, to raczej godzina...
Ale prócz tego na pewno zły zapis dialu gdzieś tam, ale już mi się nie chciało dokładnie przytaczać, sprawdź sobie kropki i wielkie litery zgodnie z poradnikami.
Chyba nie bardzo umiem odnieść się do treści. Brakowało mi "czegoś". Niby było dobrze, im dalej tym lepiej, a na końcu wydawało mi się, że jednak lepszy był początek, a teraz jak myślę, to albo całość była sucha, albo była dobra, albo zbyt wiele było słów, zbyt dużo rozmowy, która jakoś czasami przeszkadzała, bo trzeba się było przestawiać z trybu postaci jednej do kolejnej, albo jednak to było dobre... Czyli dwoma słowami - mieszane uczucia. Jednak widać i czuć potencjał, to się równie bardzo liczy.
10.01.2012 00:25
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: