RE: Samobójca (plus trochę wylgaryzmów)
Komentarz sponsoruje szabla wycelowana we wnętrzności pluszowego kucyka (bo nie posiadam miecza, a szabla jest za długa, abym celowała w siebie) oraz skoczne piosenki Diskreetse Mango Trio :D
Trzeci tekst na jaki dziś trafiam nawiązujący do samobójstw... x] co prawda w jednym wymiękłam po kilku linijkach.
Zaczęło się filozoficznie... „Jest nadzieja. Na co? Na lepsze dni, na wschód słońca i delikatny powiew wiatru na policzku, na ciepły dotyk dłoni osoby, którą kochamy. ” ...na to, że zrobiony dziś chleb nie będzie zakalcem, a baterie w klawiaturze wytrzymają do jutra bez ładowania. „Gdyby nie egoizm, już by mnie nie było. Przy życiu trzyma mnie tylko jego dłoń wyciągnięta w moją stronę.” Ja tam nie wiem czy to egoizm. Ktoś jest oddany osobie prowadzącej narracje i oddanie tej osoby trzyma ją przy życiu. To znaczy, że żyje przez wzgląd na tę osobę. A zatem nie jest totalną egoistką. „Uznaję istotę gorszą od siebie za równą. Poniżam się.” albo zawyża wartość tej drugiej istoty, co bardziej mi tu pasuje, skoro umie podkreślić, że ktoś w sumie jest od niej gorszy. To znaczy sama stawia się ponad nim już na starcie, więc nie widzę poniżania. Ale ok. Idziemy dalej. „Już nie jestem w stanie.” hymmm... w stanie... w stanie oddychać, jeść, pić, zjeść kolejnego pierożka babuni? Zrobił ci się tu skrót myślowy, który prowadzi do różnych, mało pasujących do atmosfery, skojarzeń. Dalej okazuje się, że bohaterka jest chodzącym oksymoronem „Staję się niewzruszona i nieugięta, a jednak spokojna i uległa.” albo jest ogrem i jest jak cebula. Ma warstwy. Jedną niewzruszalną i nieugiętą, kolejną spokojną i uległą. To niestety nie zostało jakoś rozwinięte. Dalej bohaterka chce „Zobaczyć jak to jest umrzeć.”. Co prawda do zobaczenia wystarczy włączyć jakiś film. Co innego, jakby się chciało poczuć, sprawdzić na własnej skórze...
Chwilę później okazuje się, ze bohaterka w sumie i tak nie wie, czego chce „Chcę odpocząć od życia. Chcę je stracić.” Bo odpocząć od czegoś oznacza, że się potem do tego wróci. A utracenie czegoś nie rokuje dużych szans na odzyskanie.
tekst zyskuje jakiś sens - czytaj: zaciekawia mnie - gdy zaczynają się majaki niedożywionego mózgu. Może dlatego, że tam uzasadnionym jest jak A nijak ma się do B. Chociaż przy „Nie chcę. Miałabyć dla ciebie wzorem.” nieco zwątpiłam. Bo ok, spację zjadło, ale kto miał być wzorem dla Małej...?Po chwili do mnie dotarło, ze tam występuje kumulacja błędów w jednym miejscu. Jedno, że spację zjadło, drugie, że „m” też wzięło wolne. I czytałoby się ciekawie o wyrodnej matce jakbym nie wpadła na „Jesteś tutaj tylko ty i miecz wycelowany w twoje wnętrzności.” Pomijając zaginioną spację po kropce, kończącej to zdanie, to ono samo w sobie mnie zauroczyło. Wiele razy czytałam o celowaniu mieczem w kogoś/coś... ale doprecyzowania, że o wnętrzności chodzi, to nie widziałam. Trochę to sugeruje, ze te wnętrzności były już widoczne, zatem turpizm się szerzy. jedna osoba się głodzi, a druga nosi jelito pod pachą ^____^ W ogóle w tym momencie pojawia się postać nr 3 (PN3 w skrócie), która jest równie optymistycznie nastawiona do życia, co główna bohaterka. W dodatku niby bohaterkę kocha... na tyle, żeby chcieć, aby ta utrupiła ją pierwsza... Poza tym, do prostytutki biedy i tejże syna!, wycelować miecz w siebie?! Toż miecze miały ponad pół metra. Rąk do tego nie starcza. Ale wróćmy do fabuły. następuje kolejne dziwne zawirowanie narratorskie „Odkładam miecz. Dłonie lepią się od krwi, ale i tak chcę ich dotknąć” bo wydawało mi się w pierwszej chwili, że to dłonie bohaterki (Amelia jej chyba na imię) są upaćkane krwią, ale potem to ona chce ich dotknąć... już pomijając, że jej własne dłonie są doczepione do jej ciała... no chyba, ze je sobie odcięła, ale trudno odciąć sobie obie dłonie ważącym kilka kilogramów mieczem. No chyba że tam miało być „chce” - w sensie Elisabeth chce dotknąć dłoni Amelii...
Żeby zawirowaniom stało się zadość czytam „Na spotkanie wychodzą mi jego ramiona” co sugeruje, ze bohaterka jest w jakimś ruchu i coś może wyjść jej naprzeciw. Niedawno nic o tym nie świadczyło, ale w sumie skłonna jestem to kupić. Może wcześniej stała i teraz zaczęła tracić pion. Bardziej ciekawi mnie jak szybko bohaterce zakrzepła krew na dłoniach (bo na tym etapie staje się niemal jasnym, że wcześniej miałam do czynienia z literówką). I dochodzimy do buntowniczo-cukierkowego końca. Uf...
To teraz tak. Zamysł był niezły. Kawałek z posmakiem szaleństwa też bardzo dobry. Nawalił za to początek, który był po prostu tendencyjny. W dodatku był bardzo długi w stosunku do reszty tekstu. Zatem na koniec i tak bardziej pamiętam jego, niż przemycone chyłkiem fakty o tym, że matka bohaterki aniołem nie była, a one - chyba koleżanki, ale może chodzi o milkliwą komodę i jej koleżankę toaletkę - też zostawiły bohaterkę na lodzie. Buntowniczy foch na końcu z tym całym „spierdalajcie” też taki... niby ok, a niby trąci odgrzewanym kotletem. Ot wychodzi, że bohaterka nadal nie będzie żyła własnego życia dla siebie, a chyba na złość tamtym osobom. Cóż. :] Niby pisze o miłości, ale tamto kilka linijek wyżej bardziej zostaje w pamięci.
Podsumowując: razem z błędami (które chwilami czyniły tekst jeszcze bardziej zakręconym niż był w rzeczywistości) wypisanymi poniżej wyszło średnio.
Pozdrawiam i weny życzę na zaś.
PS
Ten komentarz byłby może nieco inny, gdyby motyw samobójstw nie był już tak przerobiony na lewo i prawo przez opka blogaskowe, że boli. A czego by nie mówić, pierwsza połowa tego tekstu nie oferuje niczego odkrywczego, a druga nie jest w stanie wymazać wrażenia po pierwszej, co już napisałam powyżej.
Cytaty (mogą być nieco nie po kolei)
„ojciec nie panuje nad organizem szwędającym się po moim domu” literówka.
„Przyjacielenie chcą mnie znać, albo chociaż mają w dupie moje życie.” spacja poszła licho wie gdzie.
„Póki jest mi tak wygoniej, niech tak sobie myśli.” wygodniej.
„Są prostrze sposoby niż śmierć głodowa, ale bez głodu i ” Prostsze.
„Instynkt badawcy. ” Albo badawczy, albo odkrywcy, badacza...
„Ona jednak mimo moich usilnych próźb” próś.
„Zaczynają odwiedzać mnie przyjaciele. Widzę je wkońcu.” 1. niezgodność miedzy pierwszym a drugim zdaniem. 2. W końcu (ze spacją)
„Kiedy nadeszły trudne dni małam tylko” Miałam.
„Bałam się, że umarłaś i co chwila sprawdzałamczy oddychsz. ” 1. sprawdzałam czy 2. oddychasz
„Matka, która nigdynie okazała mi miłości” Kolejna spacja na wakacjach.
„Potrzebuje cię, jak nikogo naświecie.” I jeszcze jedna uciekinierka.
„Amelia nic sobie, nie zrobi, prawda? ” Po co ten pierwszy przecinek?
„Chyba, że będę lepsza od ciebie. – Powiedziała ze smutną miną. ” „powiedziała” małą literą.
„Po raz kolejnys łychać irytujacy dźwiek dzwoniącego domofonu.” 1. literka przeskoczyła z początku jednego słowa na koniec drugiego. 2. irytujący 3. dźwięk
„dla Elizabeth. – Wypowiadam” „wypowiadam” małą literką.
„Skończ studia mieszkajac u mnie” mieszkając
„Głaszcze delikatnie po głowie i całuje skrzepnietą krew na dłoniach.” skrzepniętą
„Niezgrabnie ponownie próbuję się uieść. ” unieść
„Niech organizmowi się wydaje, że panuje nad wszytskim” wszystkim
„Niech uśmiechnie się trumfalnie” tryumfalnie lub triumfalnie
„chcesz się zabić zajbij najpierw mnie.” zabij (nic do wytłuszczenia, bo żadnej litery nie brakuje... za to jedna jest w bonusie)
„ale nie piękniejsza od Elizabath. ” A nie Elisabeth?
A na dodatek chwilami skaczesz z czasem narracji. Raz teraźniejszy, raz przeszły widać przy dialogach.
š = sz
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2012 23:33 przez Marša.)
|