RE: Sceny walk
"Arik skoczył w kierunku ogniska, obracając w dłoniach młot bojowy. Wszystko się rozmyło. Lorcha był tuż przy nim, jego dwuręczny miecz ciął ze świstem powietrze.
Ludzka marionetka, gorejąca jak pochodnia, wciąż wyła i próbowała wydostać się z ogniska.
Kultyści stawili czoła atakującym, zdjęli kaptury i odrzucili precz długie, aksamitne płaszcze, ukazując swoje prawdziwe oblicza. Byli to potężnie zbudowani mężczyźni o złowrogich twarzach, przyodziani w kolczugi i uzbrojeni w miecze oraz topory. Ich wykrzywione gniewnymi grymasami oblicza i pancerze pokrywały ślady krwi i okultystyczne znaki.
Wirujący młot Arika trafił pierwszego z postawnych mężczyzn prosto w twarz. Głownia młota oderwała mu dolną szczękę, która odfrunęła w dal niczym kometa ciągnąca za sobą ogon z kropel rozbryźniętej krwi i migocząca gramentami białej kości. Zaraz potem rzucił się na niego następny, Arik zablokował cios bojowego topora na stylisko młota. Szybkim, celnym kopnięciem rycerz powalił napastnika, a następnie zmiażdżył jego czerep potężnym ciosem swego oręża. Kałuża krwi rozlała się na fioletowych płytach podłogi.
Gruber rzucił się w wir walki, miażdżąc kark jednemu kultyście, po czym obrócił się błyskawicznie, blokując cięcie wymierzone w jego plecy. Einholt był tuż przy nim, potężnym ciosem na odlew roztrzaskał klatkę piersiową jego przeciwnika. Von Volk złamał miecz przy pierwszym skrzyżowaniu kling z wrogiem i pozbawiwszy przeciwnika życia ułomkiem swojej broni, odrzucił na bok stygnące zwłoki i sięgnął po porzucony przezeń topór bojowy. We wprawnych rękach von Volka okazał się on prawdziwie zabójczą bronią. Szerokie ostrze już po chwili zagłębiło się w czaszce kolejnego wroga, znajdującego się w jego zasięgu.
Lowenhertz krótkim ciosem od dołu roztrzaskał szczękę innego z wyznawców zła, odrzucając go z impetem do tyłu.
Dołączył do nich Mechać. Jego miecz przeciął powietrze i ciało uzbrojonego w topór wyznawcy. Buchnęła krew. Jednak w następnej chwili Mechana dosięgły dwa ciosy przeciwników, przecinając go niemal na pół. Osunął się na ziemię z ochrypłym krzykiem, który wnet przerodził się w zduszone rzężenie.
Hendrick miał dość czasu, by ponownie naładować broń i posłał bełt prosto w czoło jednego z zabójców Mechana. W sekundę potem sam runął w tył z przeraźliwym wrzaskiem, przyszpilony do kolumny włócznią ciśniętą przez jednego z wyznawców. Guido uśmiercił zabójcę Hendricka i wyciągnął ostrze włóczni z ciała wojownika, ale tej już nie żył.
Arik dotarł nieomal do świętych Wilczych Kłów, gdy nagle otrzymał cios w ramię o osunął się na kolana. Gruber i Lowenhertz toczyli zacięte pojedynki tuż koło niego. Ostrze topora pozbawiło Guido czubka głowy i mężczyzna runął martwy na podłogę. Von Volk cięciem od dołu rozpłatał kolejnego kultystę od krocza aż po mostek. Jednak szerokie ostrze utkwiło między żebrami zabitego wroga i o uwolnieniu go nie było już mowy.
Shorack uniósł rękę i jednym zdawkowym gestem, pełnym jednak niepohamowanej mocy, spopielił następnego kultystę. W powietrzu rozeszła się woń spalonego ciała i rozgrzanego metalu. Czarnoksiężnik zachwiał się lekko i cofnął się o krok, jakby w obawie, że może stracić równowagę. Następnie obrócił się i zacisnąwszy tylko rękę, unicestwił napastnika, który chciał zajść Grubera od tyłu. Przynajmniej na kilka chwil, stwierdził Lowenhertz, Shorack odzyskał siły. Znów był z nimi, pewny siebie, bezlitosny i opanowany."
Wojownicy Ulryka
- Dan Abnett, Nik Vincent, James Wallis
Uczcie się. xζ
Dort auf dem Schloß am Meer...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.10.2011 22:02 przez Ghoster.)
|