Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skorpion
Autor Wiadomość
Ghar'Amel Online
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #1
Skorpion
I.

Dwóch mężczyzn znajdowało się w niedużym pomieszczeniu. Stał w nim stary, zniszczony stół i lampa, która delikatnie rozpraszała panujący w pokoju półmrok. Twarze obu mężczyzn częściowo były ukryte w ciemnościach.
- Nie możesz odpuścić? - spytał jeden. Blond włosy wpadały mu do szarych oczu. Blizna na lewym policzku ciągnęła się od skroni, aż do kącika ust.
Jego towarzysz spojrzał na niego przenikliwie. Na pierwszy rzut oka, można było dostrzec, że jest straszy od blondyna. Na jego twarzy pojawiały się już siateczki zmarszczek. Zmrużył zielone oczy.
- Zwariowałeś Fred? - spytał unosząc brwi. Blondyn westchnął.
- Nie rozumiem dlaczego tak bardzo tego chcesz. Perston i tak się nie zgodził - mruknął blondyn. Jego towarzysz delikatnie rozczochrał swoje czarne włosy.
- Dlatego złożymy mu wizytę. Dzwoń po Toma i Karin - odparł czarnowłosy. Fred podszedł do drzwi i położył rękę na klamce.
- Wiesz Paul, jesteś nienormalny - powiedział blondyn wychodząc.
****************************************************************************
- Aż tak bardzo ci zależy Paul? Perston odmówił raz, odmówi i drugi - powiedziała ciemnowłosa kobieta. Wpatrywała się w mężczyzn siedzących naprzeciw niej jasnoniebieskimi oczyma.
Przed nią siedział Fred, Paul i mężczyzna o ciemnej skórze i czarnych jak smoła włosach. Jasne oczy błyszczały mu szaleńczo.
- Daj spokój Karin. Nie uda cię odwieść go od tego. A poza tym, nie uważasz, że jest już za późno? - spytał ciemnoskóry niskim głosem. Kobieta spojrzała na niego.
- Jakbyś nie zauważył Tom, nie mówiłam do ciebie - oznajmiła zimno. Blondyn westchnął.
- Wysiadamy - mruknął, po czym otworzył drzwi i opuścił samochód. Stali przed okazałą rezydencją. Paul podszedł do domofonu i zadzwonił.
- Halo? - spytał kobiecy głos.
- Dzień dobry. Przyszedłem na spotkanie z Henrykiem Perstonem - powiedział Paul do słuchawki.
- Proszę podać nazwisko - usłyszeli. Fer przewrócił oczyma a Karin zaczęła niecierpliwie tupać nogą.
- Paul Nicholson - odparł spokojnie.
- Proszę wejść - oznajmiła kobieta po chwili ciszy. Brama otworzyła się cicho. Cała czwórka pewnym krokiem ruszyła przed siebie. Kiedy znaleźli się przed domem, drzwi otworzył im ubrany w czarny frak kamerdyner.
- Pan Perston oczekuje na państwa przybycie w swoim gabinecie. Proszę za mną - powiedział spokojnie. Kiedy się odwrócił, Paul kiwnął palcem do swoich towarzyszy. Kamerdyner zaprowadził ich na duży korytarz. Wskazał im jedne z kilku par drzwi.
- Proszę wejść - oznajmił, po czym bezceremonialnie się oddalił. Czwórka weszła do pomieszczenia. Za biurkiem siedział mężczyzna w podeszłym wieku. W brązowych włosach pojawiały się już pasy siwizny a zmarszczki otaczały jego oczy i usta. Uśmiechnął się dobrotliwie.
- Witaj Paul. Miło, że przyprowadziłeś swoich przyjaciół - powiedział. Paul uśmiechnął się kpiąco.
- Wiesz po co tu jestem? - warknął.
- Oczywiście, że wiem. W przeciwnym razie pytałbym w jakiej sprawie przyszedłeś - odparł Perston.
- Jaka jest twoja odpowiedź? - spytała Karin podchodząc do przodu. Perston spojrzał na nią z uśmiechem.
- Taka sama jak wcześniej - odpowiedział. Wtedy Paul spokojnie wyjął pistolet z kieszeni płaszcza i wycelował lufę prosto w mężczyznę.
- Tym razem, nie zamierzam odpuścić Henry - warknął. Mężczyzna spojrzał na niego.
- Paul, Paul, Paul. Czy ty nigdy się nie nauczysz? - spytał Perston śmiejąc się i kręcąc głową.
- Oddaj go po dobroci Henry. Naprawdę nie chcę robić ci krzywdy - powiedział czarnowłosy cały czas trzymając pistolet w gotowości. Drugą dłoń zacisnął w pięść, starając się opanować złość.
- Nie chłopcze. Nie tym razem - powiedział mężczyzna oschłym tonem. Wtedy czarnowłosemu puściły nerwy. Bezmyślnie strzeli Perstonowi prosto w czaszkę.
- Co ci odbiło?! - wykrzyknęła Karin potrząsając Paulem.
- Spadamy - warknął Tom. Wtedy drzwi do gabinetu otworzyły się. Cała czwórka zamarła. W napięciu czekali, aż drzwi całkiem się otworzą. W progu stał mały chłopiec. Miał najwyżej sześć lat. Ciemnorude włosy zasłaniały czoło chłopca a czekoladowe oczy wpatrywały się w całą czwórkę z przerażającym spokojem. W lewym ręku chłopiec trzymał misia.
- Kim jesteście? - spytał poważnie. Paul patrzył na niego ze zdziwieniem.
- Przyjaciółmi Henrego - powiedział. Chłopiec cały czas przyglądał mu się uważnie.
- Skoro jesteś jego przyjacielem, to dlaczego go zastrzeliłeś? - spytał wciąż patrząc mężczyźnie w oczy. Paul zignorował pytanie.
- Ty jesteś Skorpion? - kucnął przed chłopcem.
- Tak, ale to nie jest moje imię - oznajmił rudowłosy.
- Więc jak się nazywasz? - spytał mężczyzna.
- Daniel, ale wujek Henry nazywa mnie Dan albo Skorpion - odparł chłopiec poważnie.
- Pójdziesz ze mną? - zadał kolejne pytanie. Daniel najpierw obojętnie spojrzał na martwe ciało Perstona a później przeniósł wzrok z powrotem na Paula.
- Pójdę - odpowiedział. Karin patrzyła na tę scenę. “Jeżeli to jest prawda… to Paul powinien się nad tym zastanowić.” przemknęło jej przez myśl. Wyjęli pistolety i wyszli.
- Karin, zabierz naszego małego Skorpiona do samochodu. My zaraz wrócimy - powiedział Paul. Kobieta pokiwała głową i pociągnęła chłopca za rękę. Kiedy siedzieli już w samochodzie, Daniel spojrzał na nią przenikliwie.
- Oni poszli zabić wszystkich, zniszczyć kamery i zatrzeć swoje ślady. Prawda? - spytał poważnie. Kobieta spojrzała w jego czekoladowe oczy. Bała się tego dziecka.
- Tak - odpowiedziała. Nie widziała najmniejszego powodu, dla którego miałaby kłamać. Po kilkunastu minutach wrócili Paul, Fer i Tom bez słowa wsiedli do samochodu.
- Ruszaj Karin - rozkazał Paul. Odjechali.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
24.02.2011 21:39
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Mortis Offline
Don't look at me
Użytkownik

Liczba postów: 159
Dołączył: 08-11-2010
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #2
RE: Skorpion
Na początek dobrze byłoby się przywitać w odpowiednim dziale Smile Regulamin się kłania w pas.
Czytało się jako tako, nie zaciekawiło mnie, ale być może dlatego, że wolę klimaty średniowiecza. No i cóż, fantasy się tu nie doczytałem, póki co. Błędy mogę wytknąć, na tyle na ile pozwala mi moje skromne doświadczenie, dopiero po zarejestrowaniu. W końcu, jestesmy na czyjejś ziemi, wypadałoby szanować prawa gospodarza.
24.02.2011 22:57
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Online
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #3
RE: Skorpion
Mortis, szanuję gospodarza i ustalony przez niego regulamin. Lecz ty najwyraźniej nie zwracasz uwagi na posty inne niż twoje własne, w innym przypadku zauważyłbyś, że przywitałam się w odpowiednim dziale zanim zaczęłm pisać.
Jest to fantasy, ale dopiero w następnej części będzie to "oficjalnie" potwierdzone przez akcję.
W naszym kraju panuje wolność słowa, więc moja praca nie musi ci się podobać.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2011 20:24 przez Ghar'Amel.)
25.02.2011 14:53
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Mortis Offline
Don't look at me
Użytkownik

Liczba postów: 159
Dołączył: 08-11-2010
Reputacja: 0
Neutralna
Post: #4
RE: Skorpion
Dwa razy sprawdzałem w twoim liczniku postów (obok wiadomosc) i miales tam cyferkę 1. Cóż, pomyłki się zdarzają, zwracam honor.
Jeśli z mojej wiadomości wywnioskowałeś, że atakuję cię moim niezadowoleniem z twojej pracy to jesteś w błędzie. Po prostu napisałem o moich odczuciach po przeczytaniu, jest to rodzaj krytyki, aczkolwiek przyznaję, że nie wgłębiłem się w temat. Napisałbym dużo rozleglej, ale sadziłem, że nie spełniłes jeszcze wymogów... wiec się wstrzymałem, może czas to naprawić?

Cytat:Na pierwszy rzut oka, można było dostrzec, że jest straszy od blondyna(, gdyż) na jego twarzy pojawiały się już siateczki zmarszczek
IMHO kropka niepotrzebna, zdanie można było rozbudować.

Cytat:- Aż tak bardzo ci zależy, Paul?
przecinek zjadłeś

chociaz... po co ja ci ty błędy wytykam? Przecież zaraz powiesz, że nie musi mi się podobać i w ogóle wara mi od niego...
25.02.2011 21:51
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Online
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #5
RE: Skorpion
Nie, nie zamierzam. Dziękuję za wytknięcie błędów, na które nie zwróciłam uwagi. Z twojego wcześniejszego postu wywnioskowałam, że to co napisałam po prostu ci się nie podoba. Dlatego pokornie pochylę głowę i przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłam.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.07.2011 16:19 przez Ghar'Amel.)
26.02.2011 00:28
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Ghar'Amel Online
Złoty Róg Obfitości
*

Liczba postów: 406
Dołączył: 24-02-2011
Reputacja: 3
Pozytywna
Post: #6
RE: Skorpion
II.

- Potrzebny jest ci ten dzieciak? - spytała Karin patrząc Paulowi w oczy. Mężczyzna uśmiechnął się.
- Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo - odparł spokojnie. Kobieta spojrzała na kanapę, na której spał chłopiec. Oddychał miarowo, oczy miał zamknięte i cały czas przytulał misia.
- Co jest w nim takiego wyjątkowego? - spytała przyglądając się sześciolatkowi. Wyglądał tak niewinnie.
- Oczy - odparł lakonicznie Paul. Karin spojrzała na niego i uniosła lewą brew.
- Obawiam się, że nie rozumiem - powiedziała kobieta. Paul westchnął.
- Ten dzieciak jest Szóstym Wcieleniem. Jego oczy są przekaźnikiem - odpowiedział mężczyzna. Brązowowłosa spojrzała na niego wstrząśnięta.
- Więc to prawda? - spytała. Znowu spojrzała na chłopca.
- Dlatego tak bardzo chciałem, żeby Perston mi go oddał. U niego nasz mały Skorpion by się zmarnował - powiedział spokojnie Paul. Karin pokręciła głową.
- To zły pomysł. Za kilka lat, będzie mógł zabić nas dla zwykłego kaprysu - zauważyła krzyżując ręce na piersi.
- Jesteś pesymistką - mruknął Paul wychodząc z pokoju. Kobieta spojrzała na śpiącego chłopca, który delikatnie drgnął.
- To zbyt niebezpieczne - szepnęła do siebie. Zamknęła drzwi do pokoju i wyjęła pistolet z kieszeni płaszcza. Wycelowała i już miała pociągnąć za spust, kiedy zobaczyła, że chłopiec wpatruje się w nią czekoladowymi oczyma. Usiadł, cały czas wpatrując się kobiecie w oczy.
- Nie ruszaj się - warknęła. Sześciolatek zatrzymał się. Kobieta odetchnęła z ulgą. Wtedy oczy chłopca zmieniły barwę z czekoladowej na szkarłatną. Karin upadła na podłogę porażona bólem. Nie mogła się powstrzymać- krzyknęła. Ból paraliżował ją i sprawiał, że miała ochotę wyrwać sobie serce z piersi.
- Zabij mnie! - krzyknęła. Ból wzmógł się.
- Błagam zabij! - wykrzyknęła. Chciała umrzeć. Wydawało jej się, że tylko to może jej pomóc. Krzyczała, cały czas błagając o śmierć. Wtedy do pokoju wpadł Paul i Fred. Obaj zatrzymali się na widok wijącej się z bólu kobiety. Paul spojrzał na chłopca. Karin przestała krzyczeć.
- A teraz, popatrzymy na twoją krew - odezwał się chłopiec uśmiechając się radośnie. Na ręku kobiety pojawiła się głęboka rana. Wyglądało to tak, jakby ktoś rozcinał jej skórę niewidzialnym ostrzem. Krew płynęła po jej ramieniu.
- Zostaw ją! - wykrzyknął Paul podchodząc do kobiety. Przyłożył dłoń do jej szyi. Puls miała słaby i niestabilny, ale najważniejsze było to, że żyła. Czarnowłosy spojrzał na chłopca. Sześciolatek patrzył na niego iskrzącymi się oczyma.
- Dlaczego to zrobiłeś? - warknął Paul. Chłopiec mrugnął a jego oczy znów miały dawną barwę.
- Dla zabawy - odpowiedział chłopiec poważnie. Mężczyzna wpatrywał się w niego z niedowierzeniem.
- Dla ciebie, to była zabawa?- spytał. Sześciolatek zmrużył oczy.
- Tak - odparł chłopiec, cały czas obserwując Paula. Mężczyzna podszedł do dziecka i usiadł obok niego.
- Ból innych nie powinien sprawiać ci radości - oznajmił spokojnie. Chłopiec spojrzał mu w oczy.
- Dlaczego? - spytał. Mężczyzna zawahał się. Jak miał wytłumaczyć sześcioletniemu dziecku, że krzywdzenie innych jest złe? Fred wziął Karin na ręce i szybko opuścił pokój. Paul nawet nie drgnął.
- Chciałbyś, żeby ktoś zrobił tobie coś takiego? - spytał po dłuższej chwili.
- Nie, to by bolało - odpowiedział sześciolatek.
- Właśnie. Karin też czuła ból - powiedział Paul. Daniel obdarzył go znudzonym spojrzeniem.
- I co z tego? - spytał chłopiec. Czarnowłosy nie odpowiedział. Pierwszy raz w życiu, nie wiedział co powiedzieć. Otworzył oczy i spojrzał na chłopca.
- To co zrobiłeś Karin, było złe i obrzydliwe. Nigdy, nie rań innych ludzi bez powodu - powiedział spokojnie. Chłopiec uśmiechnął się kpiąco.
- To dlaczego zabiłeś wujka Henrego? - spytał sześciolatek. Paul zamarł. To pytanie zbiło go z tropu. Znowu nie wiedział co odpowiedzieć.
- Zadajesz zbyt dużo pytań - odparł wymijająco. Wyszedł z pokoju zostawiając chłopca samego. Na korytarzu stał Fred.
- Już z nią lepiej - powiedział. Paul pokiwał głową.
- To dobrze - odparł mężczyzna. Blondyn spojrzał na niego z zainteresowaniem.
- Co zamierzasz z nim zrobić? - spytał wskazując głową drzwi. Paul uśmiechnął się.
- Będę go trenował. Dzieciak ma potencjał - odpowiedział spokojnie. Fred spojrzał na niego jak na skończonego kretyna.
- Ta, i chory mózg. Znowu jestem zmuszony, żeby ci to powtórzyć: Paul, jesteś nienormalny - westchnął blondyn.

Wariat to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną.
28.02.2011 12:58
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Marša Online
wredne maleństwo
Moderator

Liczba postów: 378
Dołączył: 08-11-2011
Reputacja: 11
Niebiańska
Post: #7
RE: Skorpion
Czego to człowiek nie wygrzebie, kiedy zamiast sortować dział po dacie ostatniego posta przesortuje go sobie po autorach :)
Taki ciekawy tekst , a jakiś taki pominięty, patrząc po komentarzach.
Pierwszy rozdział zgrabny i dochodząc do jego końca cieszyłam się, że jest coś dalej. Inaczej odczuwałabym wtedy poważny niedosyt. W sumie rozdział drugi też go pozostawił, ale cóż. Rozwinęłaś w nim zagadkę dzieciaka i dałaś próbkę jego możliwości. I to nie byle jaką. A teraz chcą go trenować i aż trudno czytając nie zadać sobie pytania: po co?
A to by się pewnie z czasem okazało, tylko mam wrażenie, że to już porzucony projekt, co nie?

Niemniej tekstowi trzeba oddać sprawiedliwość: jest ciekawy.

Cytaty


I

„Przed nią siedział Fred, Paul i mężczyzna o ciemnej skórze i czarnych jak smoła włosach ”- Siedzieli.
„Kamerdyner zaprowadził ich na duży korytarz.” - "przez" zamiast "na" chyba brzmiałoby nieco lepiej :)
„Bezmyślnie strzeli Perstonowi prosto w czaszkę.” - Strzelił.
„W progu stał mały chłopiec. Miał najwyżej sześć lat.Ciemnorude włosy zasłaniały czoło chłopca a czekoladowe oczy wpatrywały się w całą czwórkę z przerażającym” - Zmieniłabym tego drugiego "chłopca" na zaimek "jego" albo "zasłaniały mu czoło".

II
„Nie mogła się powstrzymać- krzyknęła”. - Spacja.
„Wtedy do pokoju wpadł Paul i Fred.” - Wpadli.

š = sz
12.12.2011 16:05
      Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
hekate20 Offline
Inny świat
Użytkownik

Liczba postów: 81
Dołączył: 25-07-2011
Reputacja: 2
Pozytywna
Post: #8
RE: Skorpion
Z góry mówię, że nie czytałam komentarzy aby się niczym nie sugerować Smile

Co do treści:

Zaciekawiło mnie, i muszę przyznać, że z chęcią dowiem się co będzie dalej.
Może to tylko takie moje wrażenie, ale bardzo kojarzy mi się z filmem "Omen". Opętane dziecko, antychryst Tongue

Co do ogółu, to jest bardzo dużo powtórzeń w stylu:

"powiedział", "blondyn"

Brakuje mi tu także opisów. czytając o domu i kamerdynerze wyobraziłam sobie wielką starą posiadłość w angielskim stylu. Niestety zawiodłam się, bo opisu zabrakło.
Moim zdaniem mogłoby być również podanych więcej szczegółów.

Czekam na kolejny rozdział Smile

I wanna do bad things with you....
13.12.2011 20:44
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: