Wojna i miłość
ROZDZIAŁ I
Kapral sięgnął po leżącego na biurku kałasznikowa. Lubił go był jego talizmanem. Magazynek i kolbę musiał okleić niebieską taśmą po jednej z misji. Podkreślało to tylko, ile czasu posiada broń. Nie chciał go wymienić na inny. Karabin wiecznie był zakurzony, pełen piasku, lecz nigdy mu się nie przyciął. Z komody obok wyciągnął jakąś starą szmatę i zaczął starannie wycierać swoje ukochane uzbrojenie.
Neil Holman, młody żołnierz. Urodził się w Alice Springs. Jest jedynym synem państwa Davida i Michel Holman. Jego ojciec wywodzi się z Anglii, lecz posiada Polskie korzenie. Pracuje w jednej z kancelarii jako prawnik w centrum Sydney. Matka, z pochodzenia Norweżka, jest pielęgniarką w jednym ze szpitali, mieszczących się w małym miasteczku pod Sydney. Cztery lata po swoim ślubie przeprowadzili się do Alice Springs gdzie urodził im się Neil. Z pięcioletnim już synkiem zmienili miejsce zamieszkania. Osiedlili się w Sydney w poszukiwaniu pracy.
Neil to wysoki, czarnowłosy chłopak, lekko umięśniony. Zawsze gotów stanąć w obronie kobiety.
Dochodziła już dwudziesta pierwsza. Postanowił się położyć i oddać codziennym przemyśleniom. Wspominał głównie swoją ukochaną, którą zostawił w kraju, wyjeżdżając na służbę.
Lily, jest miłością jego życia. Są ze sobą już od wielu lat. Kocha ją i obiecał sobie, że gdy tylko wróci, oświadczy się jej. Jest piękną, szczupłą dziewczyną. Urodziła się w Sydney.
Córka Thomasa i Sary Sorel, ma także starszego brata. Pomógł jej wyjść z najtrudniejszego momentu życia. Gdy ich ojciec zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, próbowała popełnić samobójstwo.
Ojciec był pochodzenia Australijskiego. Jej matka, Hiszpanka, także wspierała swoją córkę w trudnych sprawach. Tak jak to powinna robić każda kochająca swoje dzieci matka. Ukończyła przed trzema laty studia gastronomiczne.
Lily to brązowowłosa dziewczyna o średnim wzroście. Uwielbia grać na pianinie i w tenis ziemny.
Neil uważa, że poznanie Lily było ich przeznaczeniem. Gdy on spokojnie siedział na ławce popijając zimny napój, ona była w trakcie codziennego biegania. Gdy ją zobaczył, oniemielał. Jednak jego brak duszy towarzystwa nie pozwolił mu powiedzieć nawet „cześć”. Wszystko to zapewne, by się tak skończyło, gdyby nie nagłe zasłabnięcie dziewczyny. Wiedział co ma robić.
- Nic ci się nie stało? – zapytał przerażony
- Nie. – Lily nie wiedziała co się stało. – Kim jesteś?
- Choć, pomogę ci wstać – rzekł wyraźnie uspokojony. Przez jego ciało przepłynęło przyjemne ciepło. – Nazywam się Neil.
Usiedli na ławce. On jak na prawdziwego dżentelmena przystało, zaoferował swoją pomoc
- Gdzie mieszkasz? Odprowadzę cię do domu. – Na jego twarzy zarysował się uśmiech - Szkoda, by było gdybyś jeszcze raz zemdlała
- Na Stanowej 20, miło z twojej strony – Uśmiechnęła się – Nazywam się Lily, miło cię poznać.
Postanowili się spotkać następnego dnia, aż w końcu zostali parą.
Po przebudzeniu następnego ranka, wyciągnął rękę po zdjęcie ukochanej.
- Niedługo się zobaczymy Lily. Już niedługo – ucałował zdjęcie i odłożył na prycze obok.
Wstał bez pośpiechu. Wyziewał jeszcze parę razy swoją krótką noc. Ubrał się, jak codziennie w swoje stare, poszarpane ubrania. Nałożył na głowę hełm z wypisanym imieniem ukochanej po prawej stronie. Z biurka podniósł swój karabin, zabezpieczył go, ucałował jak co rano na szczęście i wyszedł.
– Diego Moore.
– Jest.
– Samuel Bein.
– Jest.
– Neil Holman.
– Jest.
Codzienna rutyna. Rano sprawdzanie obecności i apel, wieczorem tak samo. Czasem między tym wyskoczy patrol, innym razem naprawa.
Neil musiał wrócić do siebie. Dzisiaj miał zająć się naprawą jeepa, który ostatniego weekendu wjechał wprost w zwał gruzu. Wszedł do pokoju, z szuflady wygramolił swoją domową skrzynkę z narzędziami. Sprawdził stan skrzynki, brakuje wkrętarki. Zaczął klnąć, zamknął drzwi, położył karabin.
– Spokojnie Neil. Przypomnij sobie, gdzie ją ostatnio położyłeś. – Neil podrapał się po czubku swojego nosa. Zawsze to robił, gdy się zastanawiał.
Znalazł ją po pięciu minutach, leżała pod zwiniętą w rulon burką. Starł tą burką kurz osaczony na jej przedniej części.
Jeep miał powyginane błotniki oraz ramę przedniej szyby.
- No to cię wpakowali.
- Witaj, Marco.
Marco był policjantem śledczym. Neila poznał za czasów młodzieńczych. Przesłuchiwał go jako świadka wypadku.
Było to nie typowe poznanie. Neil musiał się stawić na posterunku, aby Marco mógł spisać protokół. Lecz postanowili spotkać się w kawiarni na kawie i spokojnie to ogadać – zaprzyjaźnili się.
- Witaj, Neil.
- Co cię do mnie sprowadza? – na jego twarzy pojawił się uśmiech.
Marco nie odwzajemnił uśmiechu. Skierował swoją głowę w stronę ziemi.
- Neil… Trudno mi o tym mówić – Popatrzał mu w oczy. – Lily… Ona została zgwałcona. Zgwałcono ją wczoraj w godzinach wieczornych, przy stacji na Wilsrema. Na miejscu zabezpieczyliśmy ślady, krew oraz nasienia na jej ubraniu. Czekamy tylko, aż się wybudzi. Mamy nadzieję, że zdoła opisać tego co jej to zrobił – Przeczesał dłonią swoje włosy, których miał niewiele.
- Czy macie jakieś podejrzenia, kto mógł to zrobić?
- Podejrzewamy, ale nie są to pewne informacje – Marco poklepał go po ramieniu – trzymaj się – odszedł.
ROZDZIAŁ II
Sztab dowództwa znajdował się w południowej części bazy. Neil kierował się w jego kierunku.
W wojsku miał dużo znajomych, lecz w tym momencie nie docierały do niego ich przywitania, gdy go mijali. Nie patrzył nawet im w twarz, jak miał to w swoim obyczaju.
- Neil… Neil, do cholery…
Nie reagował na nic, był za bardzo skupiony, aby cokolwiek i kogokolwiek usłyszeć.
- Neil, co się z tobą, kurwa dzieje. – Był to jeden z jego kompanów z, którym służył w drugiej Kompanii.
Znali się jeszcze za czasów swojego dzieciństwa, od zawsze chcieli razem służyć w wojsku. Nicolas Jefferson był człowiekiem wysokim o czarnej karnacji. Jego rodzice byli z pochodzenia Afrykanami, lecz od paru lat mieszkali w Australii.
Neila poznał w wieku czterech lat, gdy razem z rodzicami przeniósł się do jego dzielnicy.
Jego ojciec z zawodu elektryk, pracował od lat w miejskiej elektrowni, a matka pracowała jako kwiaciarka na pół etatu. Teraz oboje byli już na emeryturze, a Nicolas miał 27lat.
Złapał go za ramię i obrócił w swoją stronę.
- Lily, ona… - Neil przetarł swoje oczy – ona, została zgwałcona.
- Przykro mi – Popatrzał na Neila – Jak do tego doszło, Neil?
- Sam niewiele wiem – przetarł swoje oczy po raz kolejny – Ktoś na nią napadł.
- Przypadek?
- Nie wiem, naprawdę nie wiem
- Myślisz, że to ten sam?
W sądzie była główną oskarżycielką, gdy zgwałcono jej koleżankę na wyjeździe integracyjnym na drugim roku studiów. Przestępca został obciążony wszystkimi zarzutami, które pozwoliły wsadzić go do więzienia. Gdy wyprowadzali go ze sali sądowej, groził Lily, że spotka ją to samo.
Neil od razu gdy wyszedł ze swojego BMW E34 popędził w stronę wejścia do szpitala.
Na korytarzu jeszcze zatrzymał się przy dzwiach, poprawił fryzurę i wszedł.
Spod ściany przesunął białe rozkładane krzesełko. Rozłożył je, [nazwa kwiatów] – ulubione Lily, wsadził do wazonu i usiadł. Odgarną ręką brązowe włosy, znajdujące się na jej lewym policzku.
- Lily… - Złapał ją za rękę.
Siedział tak przez godzinę
- Jest w szoku, niech odpoczywa
Nie zauważył nawet kiedy do pokoju wszedł lekarz w wieku około czterdziestu lat.
- Leki, które podaliśmy będą jeszcze działać przez co najmniej dobę. Niech pan wróci do domu i odpocznie.
- Co robiłeś wieczorem dwudziestego pierwszego?
Przestępca nie odpowiedział. Położył swoje łapska na stole i dalej gapił się na Marco.
- Przecież wiem, że to ty, to zrobiłeś. Groziłeś jej, miało ją spotkać to samo co twoją poprzednią ofiarę, prawda?
- Pierdol się.
- To takie prymitywne.
- Nic ci nie powiem.
- Jesteś pewien? – Marco wyjął z akt zdjęcia. Rzucił ją na stół prosto przed nim – Myślisz, że jeżeli zmienisz obuwie to…
- Goń się, – Odepchnął od siebie zdjęcia, wcale na nie, nie spoglądając.
- Proste odzywki – Marco pozbierał zdjęcia i wstał. – To takie w twoim stylu – zaśmiał się. – Pamiętaj, że zabezpieczyliśmy także nasienie, jeżeli będzie zgodne z twoim, nie wyjdziesz z pudła do końca życia.
- To nie ja. Nic na mnie nie macie
- A kto?
Nie odpowiedział na to pytanie.
- Tak myślałem
ROZDZIAŁ III
Przez drzwi przeszli Neil razem z Marco.
Neil… - Lily zaczęła płakać
- Cii, nic nie mów – przytulił ją
Lily wciąż płakała, gdy Marco uznał za stosowne zadawać pytania. Zebranie dowodów o popełnionej zbrodni.
- Opowiedz mi o tym – wyciągnął notes z kieszeni przy sercu w koszuli – jesteś w stanie opisać przestępcę i co się dokładnie wydarzyło?
- Siedziałam wtedy w kawiarni. Dopijałam kawę gdy podeszli do mnie dwaj kolesie - po policzkach Lily poplyneły łzy - szybko stało się nie miło. Zapłaciłam i wyszłam
- Poszli za tobą?
- Początkowo myślałam, że nie. Ale po chwili zauważyłam jednego z nich, szedł za mną. Drugiego nie zauważyłam. Przyśpieszyłam kroku.
- Wiesz, która wtedy była godzina?
- Nie wiem, może koło dwudziestej pierwszej, dwudziestej pierwszej trzydzieści
- Co było później? - odezwał się wcześniej cicho przyglądający się temu Neil.
Nie była w stanie odpowiedzieć, oczy miała pełne łez.
- Rozumiem, że to dla ciebie trudne, przyjdę jutro. Przykro mi, ale sama rozumiesz Lily, to jest konieczne.
Uścisnął dłoń Neila i wyszedł.
Neil usiadł na kraju łóżka i przytulił Lily. Ręką jeździł w górę i dół po jej włosach, od czasu do czasu całując w głowę.
Bo militaria to moja miłość i całe moje życie.
Na warsztacie:
"Akcja ratunkowa" - wojenne
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.08.2011 15:14 przez oficerpavlo.)
|