Cóż. Jak dla mnie, w tym wszystkim nie chodzi o zbytnie wyolbrzymienie (hiperbolizację! - kocham to słowo) całej sprawy. Jak dla mnie podstawą do uzyskania jakichś uczuć, jest po prostu taka... autentyczność. Przewidzenie tego, jak na prawdę bohater powinien się zachować. Naturalność takich wypowiedzi pokazuje wtedy czytelnikom, że te postacie to też ludzie (czy też elfy i inne takie) i dzięki emu czują się trochę bardziej z nimi związani.
Tak więc co do tych miłosnych - jak dla mnie nie ma co się roztkliwiać, tylko pomyśleć, jaką reakcję wywołują które słowa i spróbować to opisać. Przecież z tym może się wiązać jakiś strach, oczekiwanie, nadzieja... sęk w tym, żeby to jakoś przekazać. jednakże dokładnego opisu "jak to zrobić" Ci nie podam xD
Strach? Bardzo ciekawe

Jak dla mnie powinno wyglądać to nieco podobnie do tego, o czym pisałam wyżej. Czyli przede wszystkim opisanie autentycznych odczuć bohaterów, tu może nieco wyolbrzymić niektóre z nich, ale też bez przesady... Co do budowy "straszącego tekstu", to jak dla mnie najlepiej sprawdzają się krótkie zdania, opisujące na przemian to, co się dzieje, z tym, co odczuwa postać. Np(już tak banalnie i na szybko):
Gdzieś w pobliżu trzasnęła gałązka. Sara, zaskoczona, szybkim ruchem odwróciła głowę w tamtą stronę. Nic nie zobaczyła, jednak jej serce zaczęło szaleńczo łomotać, jakby zaraz miało wyrwać się z piersi. Postarała się uspokoić, zignorować ten nagły dźwięk. Z determinacją ruszyła przed siebie. Zaczęło się ściemniać. Cienie wydłużały się, las stawał się coraz bardziej mroczny. Drzewa zaczynały przypominać przerażające, czarne demony, które tylko czyhały na to, by chwycić ją w swe gałęziaste szpony...
Znów coś trzasnęło, tym razem bliżej. Dziewczyna podskoczyła w miejscu. Zatrzymała się i zaczęła rozglądać dokoła. Przestań, skarciła się w myślach, to naturalne, że w takim miejscu coś żyje, ale z pewnością nie są to potwory. Mimo tego, że starała się myśleć racjonalnie, jej instynkt podpowiadał inaczej. Nagle kątem oka zobaczyła, że jakiś mroczny kształt odrywa się od innych. Zmierzał w jej stronę, sunąc, niczym mglista zjawa. Sara poczuła, jak jej nogi same wyrywają się do ucieczki. Strach jednak sparaliżował ją na tyle, że nie mogła się poruszyć. Czarny potwór jakby urósł i pochylił się nad nią. To koniec, pomyślała..."
I właśnie teraz przyszło mi do głowy, że jeszcze jednym dobrym środkiem może być opóźnienie akcji. W jakimś kluczowym momencie wstawić trzy gwiazdki i napisać coś z perspektywy innego bohatera, o ile taki istnieje... To denerwujące dla czytelnika, ale skuteczne ;D