Witaj w serwisie literackim Literka.info!

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.
~Oscar Wilde


Przed zarejestrowaniem się, koniecznie zajrzyj do REGULAMINU!
Prosimy o uzupełnianie spisu treści!


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 4.5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Autor Wiadomość
Nihil Offline
.
Użytkownik

Liczba postów: 96
Dołączył: 19-03-2011
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #1
Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Na początek kilka słów wyjaśnienia, aby nie było, że zarzucam kłam światu całemu. Wieś o tak wdzięcznej nazwie i znak do niej z odległości czterech kilometrów istnieją naprawdę. Wszystkie inne miejscowości, drogi krajowe i wojewódzkie wymienione w tekście również. Trzy podróżujące siostry także, choć ich imiona zostały zalane rzeką zapomnienia. Jedynie dalsza część trochę odbiega od rzeczywistości, ale sami zweryfikujecie co Blink
Zachęcam, aby wyjść z domu i na wakacje nie jechać tylko zagranicę, bo Polska oferuje również wiele.
Zapraszam na jazdę bez trzymanki, chyba że zostanę naniesione zmiany w trakcie ukazywania się tutaj opowiadania. Pierwotnie musiało się ono zmieścić na ośmiu stronach A4, takie były wymogi. Być może pokuszę się jednak o więcej opisów Grin Na początek spokojniej; ta-dam!

Trzy siostry

Mazury – Kraina Tysiąca Jezior, królestwo jachtów i wypoczynku. Od Węgorzewa, poprzez Giżycko, Mrągowo, Mikołajki, aż po Pisz i Ruciane-Nida gości tam zawsze wspaniała pogoda, wciąż wieje świetny wiatr. Tłumy wiecznie okupują kawiarenki i liczne smażalnie przeważnie morskich i mrożonych ryb. Nie tego jednak szukamy. Spójrzmy może trochę bardziej na zachód. Trochę dalej, teraz za daleko, ciut bliżej. Już jest dobrze.
Kaszuby i Bory Tucholskie obejmują się ze sobą, splatają w nierozerwalnym uścisku wzajemnych potrzeb. Jeziora, lasy, tylko gór brakuje, by okrzyknąć to miejsce skarbem polskiej turystyki, a jednak kraina ta chowa się w cieniu Wybrzeża, Mazur. Może nie jest próżna i na turystach, którzy doceniliby wdzięki tej perły, jej nie zależy? Być może ona po prostu nie lubi ludzi…


Z głośnika radiowego dochodziły dźwięki „Thrillera” Michaela Jacksona. Utwór zyskał na nowo popularność po śmierci twórcy. Zgon przebrzmiałej gwiazdy będącej symbolem kiczu, często powoduje nadanie jej na nowo statusu prawdziwego artysty, co nie ominęło i Jacksona. Sylwester Dwójki, Polsatu i TVN-u, Top Lista Trójki i wszelkie inne wydarzenia rozrywkowe zakrojone na wielką skalę pełne będą Króla Popu – od lat wyśmiewanego, dziś wielbionego.
Samochód mknął drogą krajową nr 22 w stronę Starogardu Gdańskiego, skąd miał się udać do Trójmiasta. Nocleg zaplanowany był już w Gdańsku, jednak samochód odmówił początkowo posłuszeństwa i oczekiwanie na naprawę nie dość, że opóźniło dojazd, to jeszcze zmęczyło wszystkie siostry. Chciały się zatrzymać jak najszybciej, by odpocząć i wcześnie rano wstać, gotowe do wyruszenia w dalszą, krótką już trasę. Jakiś czas temu zaszło słońce. Astra I jechała więc pośpiesznie, mijając miasteczka i wsie. Człuchów, Rychnowy, Chojnice, Rytel, Czersk. Kierująca siostra starała się jak najszybciej przebyć tę koszmarną drogę, pełną wracających z pól na kolację kombajnów i traktorów.
- Zatrzymajmy się, pora coś zjeść – mruknęła Alicja. Po całodziennej głodówce bez żadnego ciepłego dania miała bardzo zły humor. Na wpół leżała na siedzeniu pasażera i wypatrywała za oknem noclegu, bądź jadłodajni. Wszystko było już pozajmowane, a przed każdym motelem, czy pensjonatem wisiała tabliczka dająca jasno do zrozumienia, że wszystkie pokoje są już wypełnione po brzegi.
- Nic tu nie ma, wszystkim zebrało się na Kaszuby, aż strach pomyśleć, co dzieje się w Mikołajkach. – Karolina przeciągnęła się na siedzeniu kierowcy. Teraz przyszła jej kolej kierowania. Siostry zmieniały się co dwie godziny, ona miała pecha i jechała drugi raz. Powieki opadały jej powoli i tylko siłą woli przymuszała się do dalszego prowadzenia. Trzecia podróżna spała na tylnym siedzeniu.
Ala ziewnęła przeciągle, lecz po chwili z podnieceniem wskazała palcem na drogę skręcającą w prawo. Nad drogowskazem tablica głosiła: „Wolne pokoje. Zapraszamy!”. W dodatku ta nazwa, przyciągała jak magnes lub zasysający wszystko huragan…
- Tam jedźmy!
Impuls został wysłany, odebrany, pojawiła się odpowiedź - nie było czasu na analizę impulsu. Kierowca zmęczony długa podróżą reaguje na bodźce inaczej niż człowiek wypoczęty. Dużą rolę odgrywają wtedy odruchy i nawyki. Karolina skręciła od razu na boczną dróżkę. Światła głównej szosy powoli zaczęły niknąć wśród zabudowań czerskiego osiedla. Lepiej by było, gdyby Astra po prostu zmieniła pas i wjechała czołowo pod pędzącą ciężarówkę. Do Złego Mięsa pozostały cztery kilometry…


Okazało się, że wolne pokoje były remontowane. Sołtys, właściciel przybytku, zapewnił jednak, że trójka młodych dziewcząt nie może się błąkać samotnie po nocy i prędko zaprowadzi je do swych znajomych, przemiłych ludzi, którzy z chęcią je ugoszczą za cenę o połowę niższą niż każdy inny, znajdą tam ciepły kąt i czystą pościel.
Przemili gospodarze - cały siwy starzec i okrągła babulka, na oko w tym samym wieku - przywitali ich z widłami w ręku i tylko dzięki sołtysowi staruszek odłożył broń. Przyjął pieniądze i nakazał wjechać samochodem do stodoły. Następnie zaprosił do środka chałupy. Włodarz Złego Mięsa wstąpił na jednego, lecz zaraz miał pośpiesznie wrócić do swego domostwa, by upilnować porodu jagnięcia. Został na dwóch, trzech i po piątym wyszedł, zataczając się od jednego pobocza do drugiego – bimber nestora znany był nie tylko we wsi, najwięksi znawcy procentowych trunków poświęcali pieniądze miast na tanie wino, na autobus do Złego Mięsa i próbowali specjału niespotykanego nigdzie indziej na kuli ziemskiej. Wiekowy mężczyzna w takich momentach z nostalgią wspominał Pelagię i Honoratę – babkę i wnuczkę – bimbrowniczkę i karczmarkę. Nikt nie wiedział jednak, kim były owe cudne istoty, od których staruch uczył się trunkowej sztuki. Następnie trzy siostry wraz z gospodarzami zasiedli do wspólnej wieczerzy.
- Co was sprowadza do naszej wsi wnusie? – zagaił dziadek
- W Gdańsku mamy się spotkać ze znajomymi z okazji zaręczyn kolegi – odpowiedziała Amelia, trzecia i najmłodsza z sióstr.
- Uhu, do Gdańska się jeździ, kiedyś nie było czasu na spotkania ze znajomymi, pracowało się ciężko, o tak, panie dzieju, wtedy, wtedy, yyah. Nie pamiętam, dawno to było.
- To siedź cicho, jak nie masz co powiedzieć. Dziewczynki światowe, niech one opowiadają! Uch, ty! – Ręką sięgnęła w stronę starczej głowy, o włos starczy tylko chybiając, a był to twardy i długi włos. – Nie krępujcie się kruszynki. Mówcie, kim jesteście.
Raz jeszcze spojrzała groźnie na dziadka, który naburmuszony zajął się swoją smażoną kiełbasą. Zaraz też kobieta uśmiechnęła się przyjaźnie w stronę sióstr, które z lekkim zdziwieniem obserwowały tę scenę. Otrząsnęły się szybko i najstarsza z nich – Karolina – zaczęła mówić.
- Jesteśmy rodzeństwem. Ja jestem Karolina, to jest Alicja, a to Amelia. Wszystkie póki co studiujemy. Ja prawo, Melka germanistykę, a Ala architekturę. Niedawno wróciłyśmy z Egiptu.
- I jak się wam podobało? Jak piramidy? – z zaciekawieniem spytała kobieta.
- Nic specjalnego, o wiele większe wrażenie zrobiły na nas świątynie Górnego Nilu, zwłaszcza Abu Simbel.
- A odbywałyście jakieś jeszcze inne podróże? – Kobieta wydawała się zaintrygowana, w jej oczach dało się zobaczyć sympatię.
- Rok temu byłyśmy w Indiach…
Przepytywania trwały przez dłuższy czas, lecz dziadek zaczął zrzędzić, że kiełbaski stygną, więc siostry zabrały się do posiłku. Przedtem jednak poprosiły o odpłacenie się opowieścią za opowieść. Bardzo interesowała je nazwa Złego Mięsa.
- Od czego by tu zacząć? – Dziadek podrapał się po brodzie.
- Nim on zbierze myśli, to wam pokrótce streszczę pochodzenie tej nazwy. Otóż dawniej, kiedy można było wszystko, gospodarze z pobliskich wiosek zwozili na tamten pagórek padlinę, jak im koń, czy baran zdechł i jak potem jacy ważniacy jęli odkopywać i rozkopywać wzniesienie, by się pobudować, odkryli mnóstwo kości i uznali, że tu we wsi złe mięso mieliśmy, ale to zwykłe takie zdychanie, żadna zaraza.
- Prócz jednego gospodarstwa, Mania. – dziadek, milczący od dawna, odezwał się z szaleńczym chichotem. Trząść się zaczął i broda latała na wszystkie boki, zamiatając dębowy stół z okruchów.
- Cichajże, stary! Dajże dokończyć. A że myśmy nie mieli nazwy, bo to ledwie kilka domów było, to nam dali Złe Mięso i tak oto jesteśmy cztery kilometry od Czerska.
- Jest też druga wersja historii nazwy. – dziadek, uspokoiwszy napad śmiechu, dodał od razu, gdy babka skończyła. – Kiedyś były dwie karczmy i karczmarze chcieli zebrać jak najlepszą klientelę, a zawsze dokopać komuś łatwiej, niźli zachwalić siebie, to i opowiadali jeden na drugiego fałszerstwa wielkie. Jeden mówił, że u drugiego czarna wóda, znaczy się woda, jak łykniesz to zemrzesz w męczarniach. – Mężczyzna wykrzywił się okrutnie. - Drugi odpłacał się bajaniem o nieświeżym mięsie rywala. I tak wyszło, że teraz Złe Mięso i Czarna Woda nieopodal. Co innego takie Swornegacie! To jest historia. – Staruszek ponownie zaczął się krztusić ze śmiechu, co babcia wykorzystała, aby pożegnać dziewczyny i życzyć im dobrej nocy.
Na pięterku była łazienka i trzy izdebki. Jedna z nich były przeznaczona dla rodzeństwa. Umyły się szybko i położyły do łóżka. Z dołu dochodziły je podniesione głosy gospodarzy, siostry, nie mogąc stłumić w sobie chęci podsłuchania, podeszły pod drzwi i lekko je uchyliły, jednocześnie przystawiając uszy do powstałej w ten sposób szpary. Dźwięki kłótni dochodziły wyraźnie i dało się rozróżnić poszczególne słowa.
- Prawie się wygadałeś! Musisz mleć ozorem jak popadnie!? – Głos należał do kobiety
- Niech wiedzą, co je czeka! – staruszek charkliwymi i wysokimi dźwiękami odgryzał się zajadle babce.
- No co je czeka! Przecie nic im nie powinno się zdarzyć. Jeśli będą myśleć, że nic im nie grozi, wszystko przejdzie bez bólu może.
- Mylisz się, nie widziałaś w swym króciutkim życiu tyle co ja! Kiedy mówię, że słyszałem głosy mówiące o Perkunie. Duchu pradawnym tych ziem. Chce ich gałek ocznych i małego palca u nogi! Nie dziw się, duchy mają różne smaki. Dodatkowo splata się to wszystko z rocznicą zagłady gospodarstwa starego Tośka! Nie jestem pewien, czy starczy mi sił, czy wytrzymam. Lecz jeśli polegnę, to kto dach będzie naprawiał, jak piorun huknie? Jak truposze wejdą, pukając przedtem kulturalnie do drzwi…
Jak na zawołanie rozległo się pukanie.
- Masz ci los, idź babo otworzyć, jakżeś taka mądra!
Drzwi zaskrzypiały. Do środka wszedł ktoś w ciężkich butach.
- Jaśko! Nie strasz nas więcej. – Dało się słyszeć wyraźną ulgę w głosie gospodyni.
- Yyy? – nowy głos był niski i nawet on świadczył o spowolnieniu umysłowym właściciela.
- Co cię do nas sprowadza o tak późnej porze? – Kobieta.
- Bo przed waszą stodołą mi się wóz rozkraczył. Koń się spłoszył, wywalił dryndulkę i ta zatarasowała wasze drzwi do stodoły. Będzie trza chopów zwołać jutro, bo sam rady nie dam, mimo żem najsilniejszy w powiecie. – głos nie mówił tego z dumą, stwierdzał fakt. By czuć dumę potrzeba jednak trochę inteligencji. By, będąc inteligentnym, nie być pysznym, potrzebna jest mądrość.
- Ano trudno. Jutro się te panny poinformuje, że będą musiały zostać u nas trochę dłużej. Jeśli dożyją oczywiście. Idź, Jaśko, jutro zajmiemy się tym problemem. – wychrypiał mężczyzna
- Do widzenia psze pani, do widzenia psze pana.
Na dole pozostały już tylko dwie osoby.
- Mańka, zaparz nam jeszcze herbaty przed snem.
Siostry, słysząc, że gospodarze zaraz również pójdą spać, zamknęły ostrożnie drzwi i położyły się do łóżka. Słychać było tylko ich szepty.
- O czym oni w ogóle mówili? Jakieś duchy, przesądy!
- Ech ci starzy ludzie. Ciemnogród.
- Tylko ten facet trochę podejrzany, mówi, że może nie wytrzymać… W dodatku to odcięcie nas od samochodu, podejrzane…
- Jak myślicie, mocne są prześcieradła we wsiach?
Po krótkim czasie pędziły byle dalej od koszmarnej wsi. W stronę Czerska.

Hit the road Jack
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.05.2011 20:32 przez Nihil.)
14.05.2011 18:37
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Literkowy Sponsor
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,614
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #2
RE: Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Czym jest 'świetny wiatr' i 'Astra I'?

Fragment przypomina mi wstęp do filmów typu 'Hostel'. 'Droga bez powrotu', 'Jaskinia', 'Pora mroku' i inne tego typu horrory. Dział się zgadza, ale czy aż tak widoczna już na początku sztampowość jest dobra? Pozwól, że odpowiemy na to pytanie po kolejnych częściach, w których liczymy na zburzenie szablonowego uroku.
15.05.2011 00:01
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Nihil Offline
.
Użytkownik

Liczba postów: 96
Dołączył: 19-03-2011
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #3
RE: Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Pierwszy post aktualizowany, pojawiła się dalsza część.

Astra I - pierwsza wersja popularnego Opla Astry.
Świetny wiatr - od mocnej trójki, poprzez czwórkę i piątkę do szóstki (już nie dla każdego jest wtedy świetny) w skali Beauforta.
Szczerze mówiąc, horrorów w style "Hostelu" nie trawię, nigdy do końca żadnego "krwawego horroru" nie dotarłem. Ale widząc w czasie drogi tabliczkę "Złe Mięso 4", wiedziałem, że nie może być mowy o niczym innym. Nie starałem się pozbywać sztampowości ze względu właśnie na nazwę miejscowości. Czy zrobiłem słusznie, to pozostawiam ocenie pojedynczych osób. Jedni ujrzą tu pastisz horroru, inni sztampę, wielu nie zobaczy nic, a ja będę tylko analizował wrażenia i próbował wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Hit the road Jack
15.05.2011 20:39
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,614
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #4
RE: Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Soba już kiedyś pisała na temat aktualizacji postów... Czytelnikowi nie chce się szukać, gdzie skończył - uwierz i zapamiętaj.

Teraz mi to wyjaśniłeś (o wietrze mówię, bo o aucie się zorientowałam) ale czytając, kompletnie nie rozumiałam tego żeglarskiego żargonu.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.05.2011 20:42 przez Sylar.)
15.05.2011 20:41
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Nihil Offline
.
Użytkownik

Liczba postów: 96
Dołączył: 19-03-2011
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #5
RE: Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Powiedzmy, że chciałem, aby była ciągłość, ale rozumiem i się dostosowuję, ponieważ mój staż na forach literackich jest nikły.


Okazało się, że wolne pokoje były remontowane. Sołtys, właściciel przybytku, zapewnił jednak, że trójka młodych dziewcząt nie może się błąkać samotnie po nocy i prędko zaprowadzi je do swych znajomych, przemiłych ludzi, którzy z chęcią je ugoszczą za cenę o połowę niższą niż każdy inny, znajdą tam ciepły kąt i czystą pościel.
Przemili gospodarze - cały siwy starzec i okrągła babulka, na oko w tym samym wieku - przywitali ich z widłami w ręku i tylko dzięki sołtysowi staruszek odłożył broń. Przyjął pieniądze i nakazał wjechać samochodem do stodoły. Następnie zaprosił do środka chałupy. Włodarz Złego Mięsa wstąpił na jednego, lecz zaraz miał pośpiesznie wrócić do swego domostwa, by upilnować porodu jagnięcia. Został na dwóch, trzech i po piątym wyszedł, zataczając się od jednego pobocza do drugiego – bimber nestora znany był nie tylko we wsi, najwięksi znawcy procentowych trunków poświęcali pieniądze miast na tanie wino, na autobus do Złego Mięsa i próbowali specjału niespotykanego nigdzie indziej na kuli ziemskiej. Wiekowy mężczyzna w takich momentach z nostalgią wspominał Pelagię i Honoratę – babkę i wnuczkę – bimbrowniczkę i karczmarkę. Nikt nie wiedział jednak, kim były owe cudne istoty, od których staruch uczył się trunkowej sztuki. Następnie trzy siostry wraz z gospodarzami zasiedli do wspólnej wieczerzy.
- Co was sprowadza do naszej wsi wnusie? – zagaił dziadek
- W Gdańsku mamy się spotkać ze znajomymi z okazji zaręczyn kolegi – odpowiedziała Amelia, trzecia i najmłodsza z sióstr.
- Uhu, do Gdańska się jeździ, kiedyś nie było czasu na spotkania ze znajomymi, pracowało się ciężko, o tak, panie dzieju, wtedy, wtedy, yyah. Nie pamiętam, dawno to było.
- To siedź cicho, jak nie masz co powiedzieć. Dziewczynki światowe, niech one opowiadają! Uch, ty! – Ręką sięgnęła w stronę starczej głowy, o włos starczy tylko chybiając, a był to twardy i długi włos. – Nie krępujcie się kruszynki. Mówcie, kim jesteście.
Raz jeszcze spojrzała groźnie na dziadka, który naburmuszony zajął się swoją smażoną kiełbasą. Zaraz też kobieta uśmiechnęła się przyjaźnie w stronę sióstr, które z lekkim zdziwieniem obserwowały tę scenę. Otrząsnęły się szybko i najstarsza z nich – Karolina – zaczęła mówić.
- Jesteśmy rodzeństwem. Ja jestem Karolina, to jest Alicja, a to Amelia. Wszystkie póki co studiujemy. Ja prawo, Melka germanistykę, a Ala architekturę. Niedawno wróciłyśmy z Egiptu.
- I jak się wam podobało? Jak piramidy? – z zaciekawieniem spytała kobieta.
- Nic specjalnego, o wiele większe wrażenie zrobiły na nas świątynie Górnego Nilu, zwłaszcza Abu Simbel.
- A odbywałyście jakieś jeszcze inne podróże? – Kobieta wydawała się zaintrygowana, w jej oczach dało się zobaczyć sympatię.
- Rok temu byłyśmy w Indiach…
Przepytywania trwały przez dłuższy czas, lecz dziadek zaczął zrzędzić, że kiełbaski stygną, więc siostry zabrały się do posiłku. Przedtem jednak poprosiły o odpłacenie się opowieścią za opowieść. Bardzo interesowała je nazwa Złego Mięsa.
- Od czego by tu zacząć? – Dziadek podrapał się po brodzie.
- Nim on zbierze myśli, to wam pokrótce streszczę pochodzenie tej nazwy. Otóż dawniej, kiedy można było wszystko, gospodarze z pobliskich wiosek zwozili na tamten pagórek padlinę, jak im koń, czy baran zdechł i jak potem jacy ważniacy jęli odkopywać i rozkopywać wzniesienie, by się pobudować, odkryli mnóstwo kości i uznali, że tu we wsi złe mięso mieliśmy, ale to zwykłe takie zdychanie, żadna zaraza.
- Prócz jednego gospodarstwa, Mania. – dziadek, milczący od dawna, odezwał się z szaleńczym chichotem. Trząść się zaczął i broda latała na wszystkie boki, zamiatając dębowy stół z okruchów.
- Cichajże, stary! Dajże dokończyć. A że myśmy nie mieli nazwy, bo to ledwie kilka domów było, to nam dali Złe Mięso i tak oto jesteśmy cztery kilometry od Czerska.
- Jest też druga wersja historii nazwy. – dziadek, uspokoiwszy napad śmiechu, dodał od razu, gdy babka skończyła. – Kiedyś były dwie karczmy i karczmarze chcieli zebrać jak najlepszą klientelę, a zawsze dokopać komuś łatwiej, niźli zachwalić siebie, to i opowiadali jeden na drugiego fałszerstwa wielkie. Jeden mówił, że u drugiego czarna wóda, znaczy się woda, jak łykniesz to zemrzesz w męczarniach. – Mężczyzna wykrzywił się okrutnie. - Drugi odpłacał się bajaniem o nieświeżym mięsie rywala. I tak wyszło, że teraz Złe Mięso i Czarna Woda nieopodal. Co innego takie Swornegacie! To jest historia. – Staruszek ponownie zaczął się krztusić ze śmiechu, co babcia wykorzystała, aby pożegnać dziewczyny i życzyć im dobrej nocy.
Na pięterku była łazienka i trzy izdebki. Jedna z nich były przeznaczona dla rodzeństwa. Umyły się szybko i położyły do łóżka. Z dołu dochodziły je podniesione głosy gospodarzy, siostry, nie mogąc stłumić w sobie chęci podsłuchania, podeszły pod drzwi i lekko je uchyliły, jednocześnie przystawiając uszy do powstałej w ten sposób szpary. Dźwięki kłótni dochodziły wyraźnie i dało się rozróżnić poszczególne słowa.
- Prawie się wygadałeś! Musisz mleć ozorem jak popadnie!? – Głos należał do kobiety
- Niech wiedzą, co je czeka! – staruszek charkliwymi i wysokimi dźwiękami odgryzał się zajadle babce.
- No co je czeka! Przecie nic im nie powinno się zdarzyć. Jeśli będą myśleć, że nic im nie grozi, wszystko przejdzie bez bólu może.
- Mylisz się, nie widziałaś w swym króciutkim życiu tyle co ja! Kiedy mówię, że słyszałem głosy mówiące o Perkunie. Duchu pradawnym tych ziem. Chce ich gałek ocznych i małego palca u nogi! Nie dziw się, duchy mają różne smaki. Dodatkowo splata się to wszystko z rocznicą zagłady gospodarstwa starego Tośka! Nie jestem pewien, czy starczy mi sił, czy wytrzymam. Lecz jeśli polegnę, to kto dach będzie naprawiał, jak piorun huknie? Jak truposze wejdą, pukając przedtem kulturalnie do drzwi…
Jak na zawołanie rozległo się pukanie.
- Masz ci los, idź babo otworzyć, jakżeś taka mądra!
Drzwi zaskrzypiały. Do środka wszedł ktoś w ciężkich butach.
- Jaśko! Nie strasz nas więcej. – Dało się słyszeć wyraźną ulgę w głosie gospodyni.
- Yyy? – nowy głos był niski i nawet on świadczył o spowolnieniu umysłowym właściciela.
- Co cię do nas sprowadza o tak późnej porze? – Kobieta.
- Bo przed waszą stodołą mi się wóz rozkraczył. Koń się spłoszył, wywalił dryndulkę i ta zatarasowała wasze drzwi do stodoły. Będzie trza chopów zwołać jutro, bo sam rady nie dam, mimo żem najsilniejszy w powiecie. – głos nie mówił tego z dumą, stwierdzał fakt. By czuć dumę potrzeba jednak trochę inteligencji. By, będąc inteligentnym, nie być pysznym, potrzebna jest mądrość.
- Ano trudno. Jutro się te panny poinformuje, że będą musiały zostać u nas trochę dłużej. Jeśli dożyją oczywiście. Idź, Jaśko, jutro zajmiemy się tym problemem. – wychrypiał mężczyzna
- Do widzenia psze pani, do widzenia psze pana.
Na dole pozostały już tylko dwie osoby.
- Mańka, zaparz nam jeszcze herbaty przed snem.
Siostry, słysząc, że gospodarze zaraz również pójdą spać, zamknęły ostrożnie drzwi i położyły się do łóżka. Słychać było tylko ich szepty.
- O czym oni w ogóle mówili? Jakieś duchy, przesądy!
- Ech ci starzy ludzie. Ciemnogród.
- Tylko ten facet trochę podejrzany, mówi, że może nie wytrzymać… W dodatku to odcięcie nas od samochodu, podejrzane…
- Jak myślicie, mocne są prześcieradła we wsiach?
Po krótkim czasie pędziły byle dalej od koszmarnej wsi. W stronę Czerska.

Hit the road Jack
15.05.2011 20:47
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,614
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #6
RE: Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Rozumiemy, jednak polecane jest to przy skończeniu pracy, nie w jej trakcie, o nie. Oczywiście oprócz dodania nowego fragmentu w nowym poście, możesz go dodać do postu pierwszego - tego nikt nie broni.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.05.2011 20:48 przez Sylar.)
15.05.2011 20:48
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Nihil Offline
.
Użytkownik

Liczba postów: 96
Dołączył: 19-03-2011
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #7
RE: Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Niedomknięte okno stukało we framugę. Babka, po kolejnych próbach obudzenia dziewcząt, zdecydowała się wejść do pokoju i sama chciała domknąć dopływ chłodnego, nocnego powietrza. Łóżko było puste, tylko z okna zwisał sznur zapleciony z prześcieradła, koców i poszewki. Zawołała dziadka. Ten jej odkrzyknął, żeby sama do niego przyszła, jak ma interes jakiś.
Już na dole wyjaśniła, co miało miejsce. Staruszek uśmiechnął się i pyknął fajeczką.
- No to teraz nic nam nie grozi. – Wyciągnął nogi bliżej piecyka i ziewnął przeciągle.
Babka szybko zdzieliła go ścierką za ten brak troski o innych i wygłosiła kwiecistą mowę o empatii. W myślach wybaczyła jednak dziadkowi od razu. Wszak spędził w Lesie na granicy światów wiele czasu. Miał prawo być trochę nieokrzesany, szczególnie że przebywał tam z samymi dzikusami. Półmermanki, elfy, driady i reszta tej hołoty, nie wspominając o Honoracie! Do tej pory gdy o tym myślała, przechodziły ją ciarki.
- Ruszaj się, dziadu, pora je wspomóc!
- Eee… Mamy czas.
Po raz kolejny szmatka poszła w ruch i mężczyzna popędził do drzwi. W gruncie rzeczy był poczciwy, chciał mieć tylko spokój. Uległ babie, ponieważ wszelkie potwory łatwiejszymi do pokonania mu się zdały od obrażonej kobiety.
Ruszyli w mrok, kierując się w losowo wybranym kierunku, tej nocy i tak trafią w to samo miejsce co one.


Minęło pół godziny. Siostry biegły, jednak wciąż nie było widać pierwszych domów, pomimo że już dawno powinny te cztery kilometry przebiec. Ostatnie zabudowania znajdowały się przy jedynej szosie Złego Mięsa. Nagle zobaczyły gospodarstwo na wprost nich. Czym prędzej pobiegły tam, mając nadzieję, że to już Czersk – oaza spokoju, z dala od przesądów, dziwacznych starców i ich niezrozumiałych rozmów. Światła budynku mieszkalnego były wygaszone. Kobiety zaczęły tłuc w masywne drzwi z całych sił, chcąc pobudzić mieszkańców. Odpowiedziały im tylko konie bijące kopytami w ściany boksów. Na ten hałas zareagowały z kolei świnie i cały chlew wypełnił się kwikiem. W akcie desperacji Karolina chwyciła za klamkę i nacisnęła. Drzwi ustąpiły. Siostry nie zastanawiając się wcale, wbiegły do środka. Wewnątrz było ciemno i cicho. Tylko kot mącił swym miauczeniem spokój uśpionego domu.
- Kici, kici, kici! – wyszeptała Amelia. – Chodź kotku.
Pozostałe dwie dziewczyny ruszyły na poszukiwanie włącznika światła (w podejrzanych domach włącznik nigdy nie znajduje się przy drzwiach wejściowych, zbyt łatwo by było, gdyby główne bohaterki od razu mogły zapalić żarówki skryte pod na wpół rozbitym żyrandolem). Po chwili można było usłyszeć, jak Mruczek zeskakiwał z komody i ostrożnie podchodził do Amelii, delikatnie stąpając po drewnianej podłodze.
- Kici, kici, kici!
Kot zaczął się ocierać o ubłoconą nogę dziewczyny, mrucząc z zadowoleniem.
Karolina znalazła przełącznik i nacisnęła go w momencie, kiedy Amelię dzieliły centymetry od puchatego futra kota...
Okazało się, że zwierzak sierści nie ma. Na skórze pozostały tylko kępki cienkiej szczeciny. Brakowało mu też prawego ucha i miał na czole dziurę, co umożliwiało ujrzenie jego czaszki. Po całym ciele, od ogona po pyszczek widać było poruszające się grudki. Robactwo zabierało się za najlepsze.
Kot był bystry, zobaczył osłupienie tej trójki i po kociemu zapytał się, o co chodzi.
- Miau? – Przekrzywił główkę, niefortunnie właśnie wtedy puściły ścięgna i z suchym trzaskiem łepetynka opadła w dół na podłogę, wysypując z korpusu nieświeże trzewia wymieszane z białymi larwami, które zaraz zaczęły wędrówkę w poszukiwaniu nowego żywiciela. Wokół powstał smród właściwy tylko dla wnętrz organizmów, oczy – oba pokryte bielmem – wpatrywały się niewidzącym wzrokiem w ścianą naprzeciw, ponieważ niestety tak właśnie upadły i nie miały przyjemności zaobserwowania czegoś ciekawszego.
Tego było za wiele. Siostry wybiegły z domu i popędziły na oślep przed siebie. Potykając się o korzenie, wpadając w dziury, wytrwale pokonywały kolejne metry, by w końcu przy kępie drzew zwrócić całą kolację wśród płaczu, krzyków i przerażenia.
Koń by się uśmiał. Ale niestety nie mógł, bo nie miał krtani, więc całe zdarzenie komentował tylko błyskiem w oczach i stałym w jego stanie odsłonięciem zębów. Tylko świnie kwiczały ze śmiechu albo z głodu, zbyt zagadkowe są to zwierzęta, aby można było jednoznacznie powód do hałasu wyjaśnić.
Dziewczyny popędziły byle dalej od upiornej chałupy.

Hit the road Jack
17.05.2011 18:29
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Nihil Offline
.
Użytkownik

Liczba postów: 96
Dołączył: 19-03-2011
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #8
RE: Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Pięć minut później w gospodarstwie znów zawrzało. Przybyli dziadek z babką. Rozejrzeli się, weszli do środka i zobaczyli kota. Kiedy dziadek pomagał mu, zbierając to co kocie i wpychając na powrót do środka, staruszka tłumaczyła właścicielowi gospodarstwa, który właśnie wstał, całą zawiłą sytuację. Prosiła, by nie straszył on trzech dziewczyn, kiedy trafią one na jego posiadłość, bo i tak noc dzień (Tosiek uważał, że kiedy wstaje, jest dzień. Nawet, jeśli jego gospodarstwo pojawiało się tylko w nocy.) będą miały pełen wrażeń. Zasklepili jeszcze tylko kości na nowo Mruczkowi i potruchtali dalej, pożegnawszy się wcześniej z gospodarzem. Świnie dalej kwiczały, pomimo, że koń, by się nie uśmiał tym razem.


Alicja biegła pierwsza, tuż za nią przedzierała się przez krzaki Karolina, Amelia odstawała pół metra w tyle. Włosy plątały im się z gałęziami. Witki biły je po twarzach, szyjach i dłoniach. Po kwadransie biegu las zanikł i ich oczom ukazały się łąki przedzielone rzeką. Padły wykończone na twarz na jej brzegu. Nie miały siły rozglądać się po swych posiniaczonych ciałach.


Perkun zbudził Demona, ten uniósł się z oceanicznych głębin, czując zew. Porzucił swe miasto topielcze.


Macka powoli zbliżała się do dłoni jednej z sióstr. Bestia nie była w humorze. Jej poprzednie ataki – na statek piracki na Morzu Karaibskim i spotkanie z dziewiątką tych cherlawych istot przy wejściu do jakiejś kopalni zakończyły się porażkami. Teraz królowa mórz planowała odnieść sukces. Jakaż szkoda, że okonie są najodważniejszymi rybami świata, które za wszelką cenę pragną wyniszczyć głowonogi? (Jest to powód, dlaczego nie spotkamy ośmiornicy w naszych rzekach i jeziorach). Teraz dorwały się do tej, która w otchłani morza spała i czekała na odpowiedni czas. Była Starą Istotą, nienawidziła okoni od zarania ich dziejów. Zaczęła bić mackami po tafli wody, zanurzając je z wielką siłą po same dno, wybijając wiele oddzialików wroga. Zdobycz się zbudziła, zaczęła uciekać, kolejna porażka. Po trzech minutach, kiedy potwora uporała się już ze śmiertelnym wrogiem i planowała wrócić na dno oceanu, pojawiła się dwójka istot dwunożnych. Chciała je pochwycić i pożreć.


Kijaszek poszedł w ruch i macki schowały się z głośnym skomleniem w toń wody.
- Nie spodziewałam się tego po tobie, Rin…, przepraszam, prawie wypowiedziałam twe imię z tamtego świata, zapomniałam, że jesteśmy na Ziemi, Władku – z podziwem i jednoczesnym zawstydzeniem powiedziała babcia.
- Ruszajmy dalej. – Dziadek pogroził jeszcze w stronę rzeki, odpowiedział mu urażony bulgot i staruszkowie poszli dalej.

Hit the road Jack
19.05.2011 19:08
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Sylar Offline
the truth
*

Liczba postów: 2,614
Dołączył: 31-05-2010
Reputacja: 10
Niebiańska
Post: #9
RE: Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Olaboga, przystopuj trochę. Soba chciała sobie wziąć kilka dni wolnego, a tu 3 teksty... Ni to dobrze o autorze, ni o wątku nie świadczy.
19.05.2011 19:09
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Nihil Offline
.
Użytkownik

Liczba postów: 96
Dołączył: 19-03-2011
Reputacja: 1
Pozytywna
Post: #10
RE: Złe Mięso 4 - Trzy siostry
Siostry kolejny raz biegły. Był to pewien sposób na przetrwanie, jednak teraz wszystko wydawało się już takie samo… przerażające. Ich twarze całe we krwi wykrzywione były w potwornym grymasie przerażenia. Nie zwracały jednak uwagi na ból, tylko zwichnięte bądź skręcone kostki spowalniały ich ucieczkę.
Dotarły do zabudowań. Wbiegły na środek podwórza i z przestrachem rozejrzały się dokoła. Paliła się latarnia, rozświetlając tę, i tak księżycową, noc. Tylko jeden mężczyzna ubrany w gumiaki i dżinsowe ogrodniczki dłubał coś przy traktorze. Nie widziały jego twarzy, był odwrócony do nich plecami. Uradowane faktem, że wreszcie widzą człowieka na swej koszmarnej trasie podbiegły do niego i zatrzymały się obok, dysząc ciężko. On przywitał się grzecznie, nie odrywając się od pracy.
- Jak można dotrzeć do Czerska!? – prawie wykrzyczała Alicja.
- Nie da się.
- Jak to? – Siostry zdziwiły się wielce.
- Tej nocy musicie zostać na terenach Złego Mięsa, takie jest odwieczne prawo przybyszów.
Dziewczyny spojrzały po sobie szalonym wzrokiem i, nic nie rozumiejąc, ponowiły pytanie jeszcze bardziej urywanym i piskliwym głosem. Mężczyzna odburknął coś niewyraźnie i pochylił się jeszcze niżej nad chłodnicą.
- Czy może pan z nami wyjść przed gospodarstwo i pokazać drogę? Błagamy! – Dziewczyny były zdeterminowane i jakby zauroczone tą podejrzaną grą, jak można było zachować spokój, gdy wokół tyle się dzieje. Tak poza tym jak można było reperować traktor w środku nocy? Coś tu było nie tak…
- Same tego chciały, panny. – Chłop podniósł się z pieńka i odwrócił w stronę studentek. Ich oczom ukazała się jego twarz, a bardziej to, co z niej zostało. Gałki oczne wisiały na ostatnich nerwach tak, że widać było wnętrza oczodołów. Policzków nie miał jegomość w ogóle i tylko nagie zęby mieniły się cudownie w najlepszym świetle, jakie mogła dać noc.
- Aha – powiedziały chórem i uciekły z krzykiem. Miały wielkiego pecha, bo akurat w tym momencie rosły syn gospodarza wypuścił krowy na pastwiska. Truchła zwierząt ruszyły truchtem na łąki, tarasując na długi czas wyjście z posiadłości. Dziewczyny były jednak zbyt zdesperowane i spróbowały przebiec przez stadko. Ruszyły pędem, pokonały dwa rzędy bydła i wtedy się zatrzymały, krowy, sądząc, że atakuje je drapieżnik, stłoczyły się, aby go zgnieść. Na nic się jednak umarłym ten pomysł przydał, bo zaraz jedna za drugą potraciły głowy, czy kończyny i wszystkie zwierzęta albo runęły dokoła jak kostki domina, albo też rozpierzchły się w proch.
Karolina pierwsza otrząsnęła się z bezruchu. Pociągnęła za sobą siostry i wkrótce biegły ponownie.
Zombie wzruszył ramionami i powrócił do naprawy zepsutej chłodnicy. Zaraz za to on się przestraszył nie na żarty, jego żona wstała, a ona była potworna już za życia.

Hit the road Jack
31.05.2011 19:01
      Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do: