Mogą występować elementy agresji oraz erotyki!
Akcja "Zaklinaczki" rozgrywa się w tym samym świecie co "Dziedziczki Ognia".
Prolog - poniżej
Rozdział 1
Część 1
"Zaklinaczka kruków"
Prolog
Nadszedł wieczór. Czerń coraz szybciej zalewała miasto, uwydatniając jasne gwiazdy na zachmurzonym niebie. Nadchodziła szkarłatna noc. Ta, wzbudzająca strach matek nienarodzonych dzieci i zachwyt magów całego świata. Był to czas magii i siły, zdarzający się jedynie raz do roku. Wilki zasiadały na wzgórzach okrytych czerwoną poświatą i wyły długo, zwracając pyski w stronę mniejszego z księżyców.
W jednym z domostw rozbrzmiał kobiecy krzyk, zagłuszając szum zimowego wiatru. Zaniepokojony mąż chodził nerwowo po pokoju, co chwila zerkając na wielki, drewniany zegar wiszący nad kominkiem. Ogień trzaskał w palenisku, swym dźwiękiem jeszcze bardziej stresując gospodarza.
Przygryzając dolną wargę, spojrzał za okno na błyszczący, szkarłatny księżyc. Przeklął cicho, czując w ustach gorzki smak krwi. Strach już całkowicie zawładnął jego ciałem. Gdyby dziecko urodziło się w terminie, wszystko byłoby w porządku i cała rodzina spałaby spokojnie. Niestety, ciąża przedłużyła się, a rozwiązanie przypadło właśnie na tę noc. Modły co dzień nic nie pomogły... Żeby chociaż chłopiec.
Żeby chociaż chłopiec! – pomyślał, zerkając po raz kolejny na wskazówki zegara.
Mijała kolejna godzina. Krzyki z sypialni ustały, jednak nerwy zdawały się narastać z każdą minutą. Spacerował po pokoju wte i wewte, nie mogąc usiedzieć na miejscu. Bał się najgorszego. Nie chciał stracić pociechy, martwić się i wyczekiwać dnia, kiedy jej życie dobiegnie końca. Jego żona była zbyt delikatna i wrażliwa, nie zniosła by tego.
W tym samym momencie drzwi otworzyły się z hukiem, a do pomieszczenia wpadł zziajany posłaniec. Mężczyzna odwrócił się gwałtownie, patrząc na chłopca z nadzieją.
– Dziewczynka, panie! – wydyszał. – Proszę ze mną. Żona chce pana widzieć.
Czując coraz szybsze bicie serca, ruszył korytarzem do sypialni znajdującej się na jego końcu. Próbował uspokoić oddech, w duchu prosząc Nelenis o litość nad jego rodziną. Małżonka tak bardzo chciała mieć jeszcze jedno dziecko, nie chciał aby cierpiała z powodu legend.
Zatrzymał się przed progiem, sam nie wiedząc dlaczego. Starł dłonią pot spływający po czole i biorąc głęboki wdech, zajrzał do środka. Ciemnowłosa kobieta leżała na ogromnym łożu, trzymając na rękach drobne zawiniątko. Jej twarz ukazywała zmęczenie, lecz była radosna. Nie widział rozpaczy, a więc może bogini wysłuchała próśb i w końcu odepchnie od siebie strach.
Odchrząknął, po czym wszedł do sypialni, kierując się w stronę łóżka.
Służba wyszła pospiesznie z pokoju, aby rodzice mogli nacieszyć się nową członkinią rodziny. Mężczyzna usiadł na skraju łóżka, chwytając delikatną, bladą dłoń żony. Ta odwróciła głowę i spojrzała na niego z uśmiechem.
– Mamy córeczkę, kochanie – powiedziała cicho.
– A czy... czy otworzyła już oczy? – zapytał szeptem, mąż.
– Jeszcze nie. Myślę, że potrzebuje trochę czasu.
– Czyli nie możemy być jeszcze pewni...
– Och, przestań! – Zmarszczyła brwi. – Nie możemy wierzyć we wszystkie legendy!
Dziecko zapłakało, reagując na podniesiony głos matki. Kobieta przytuliła córkę troskliwie, głaszcząc ją po ledwo widocznych włosach.
– No już, już. Nie płacz maleńka – wyszeptała.
Mąż pochylił się nad łóżkiem, odsłaniając skrawek koca, w który zawinięty był noworodek. Nagle wstrzymał oddech, zabierając pośpiesznie dłoń. Dziewczynka otworzyła powoli powieki, wbijając w ojca zaciekawione spojrzenie.
– Och, na bogów! – jęknęła kobieta.
– Nelenis, dlaczego? – wykrzyknął, chowając twarz w ramionach. – Dlaczego nam to zrobiłaś?!