Zlecenie [nazwa robocza]
Na autostradzie – jak to w godzinach szczytu – korek ciągnął się na wiele kilometrów. Warkot silników, pył, brud, klaksony,
wyzwiska, a nawet palenie gumy - tak wyglądał każdy środek dnia na amerykańskich autostradach.
„Americans in Afghanistan to 2015”* Amerykanie w Afganistanie do 2015. Tak brzmiał główny tytuł dzienniki New York Times.
- Tak, jasne – Wedswoot wyciągnął paczkę papierosów. Wsadził jednego do ust – kto wam, kurwa uwierzy. Podarł wydanie na dwie części i wyrzucił przez szyberdach, w dopiero co odebranym z tuningu BMW X5 (E53).
Nie będzie czekać.
Na pewno nie będzie czekać.
Dwieście metrów dalej znajdował się zjazd. Prowadził na stację benzynową, restaurację znajdującą się obok oraz na ulicę wiodąca do miasta.
- Tu będę stał cały dzień – pomyślał – warto. - Do ust wsadził kolejnego papierosa i skręcił na stację.
Jechał przez ulicę. Przy niej znajdował się McDonald, wysokie budynki, restaurację. A wszystko to piękniej wyglądało porośniętymi drzewami w około. Zaczęło się ściemniać, musiał gdzieś przenocować. Jutro odbierze zlecenie i już nie będzie miał czasu na odpoczynek.
Zajechał na parking przy motelu. Przetarł oczy i jeszcze chwilę przesiedział w samochodzie. Wypalił ostatni papieros z paczki, wziął walizkę z tylniego siedzenia, skierował się w stronę wejścia.
Młoda dziewczyna oglądała swój ulubiony program. Co wieczór, dzień w dzień zasiadała przed telewizorem i oglądała listę przebojów przez dwie godziny. Tym razem jednak przeszkodził jej wysoki ubrany w czarny płaszcz, facet.
Dziewczyna wstała i podała formularz…
- Na ile zarezerwować pokój – na twarzy zarysował się lekki uśmiech.
- Na jedną noc – nie odwzajemnił uśmiechu. Nie popatrzył nawet na jej twarz.
- A może na dłużej, przy rezerwacji na tydzień stosujemy rabat w cenie 375 dolarów.
- Powiedziałem wyraźnie, na jedną noc – tym razem zerknął na dziewczynę swoimi wielkimi, zimnymi oczyma.
- Dobrze. Pokój dla palących czy niepalących?
- Dla palących, czy wyglądam na faceta, który nie pali?
- 60 dolarów płatne przy wymeldowaniu – starała się uśmiechać dalej
- Co za facet… – powiedziała w myślach dziewczyna.
Przyjęła wypełniony formularz od gościa, podała klucz do pokoju i nadal się uśmiechała.
- Tak jak cię nauczono – powiedziała sobie w myślach – jaki, by obsługiwany człowiek nie był, masz się uśmiechać.
Skierował swoje kroki w stronę schodów wiodących na piętro.
Pokój nr. 22.
To na pewno na końcu korytarza.
Spojrzał jeszcze na odwracającą się w stronę telewizora dziewczynę i skierował się w stronę długiego korytarza.
To tutaj spędzi jeszcze jedną ostatnią noc przed zleceniem.
Bo militaria to moja miłość i całe moje życie.
Na warsztacie:
"Akcja ratunkowa" - wojenne
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.07.2011 18:19 przez oficerpavlo.)
|